23.01.2012

Rozdział 6: "Mam nadzieję, że będziesz śnić o mnie. Bo ja na pewno będę śnił o Tobie."

Zmrużyłam oczy, wyglądając pewnie jak kotka. Steve podszedł do mnie, z pewnością siebie, trzymając niedbale ręce w kieszeniach. Jak zwykle, nonszalancki i zdystansowany jakby nic go nie obchodziło. Znałam go na wylot – wiedziałam o nim to, czego na pewno nie mówił swoim dziewczynom-pustakom, lub, jak kto woli „zdobyczom”. Już dawno przylgnęła do niego łatka kobieciarza i flirciarza a chociaż dawno go nie widziałam, mogłam być pewna, że się jej nie pozbył, ale mimo wszystko i tak nie mógł odpędzić się od napalonych panienek, które tylko czekały, aż weźmie je do swojego wielkiego łóżka i przeleci jak motor po asfaltowej drodze. Traktował kobiety bardzo przedmiotowo. Dlatego nigdy nie miałam zamiaru z nim być. Dlatego postawiłam mu ultimatum przed zawodami.

- Zadałam pytanie, draniu – warknęłam, ruszając Niki.

Klacz parsknęła, gdy zbyt mocno pociągnęłam wodze.

- Uczę tutaj, Chloe. – rzekł najspokojniej w świecie – Myślałaś, że zostanę w tamtej dziurze do końca swojego życia?

- Zasranego życia – dodałam, nie zmieniając tonu.

- Widać, że trochę pazurki ci zarosły, przydałoby się je skrócić – mruknął, gwiżdżąc – Ale nie martw się, lubię takie.

- Ale za to, ja na pewno nie lubię takich – zlustrowałam go w trochę chamski sposób i zaczęłam kłusować na Niki, krążąc wokół niego. – Jesteś żałosny, Steve, słyszysz?

- Przypominasz mi o tym każdego dnia, Chloe. W mojej głowie.

Prychnęłam, zmuszając Niki do galopu. Znowu nakierowałam ją na przeszkodę i skoczyłam. Tym razem jednak nie usłyszałam oklasków. Było cicho jak makiem zasiał. Nie miałam pojęcia, dlaczego, ale mało mnie to obchodziło. Byłam wściekła jak nigdy, a mnie naprawdę normalnie trudno wyprowadzić z równowagi, chyba, że jest się Cynthią, wpadającą na głupie pomysły lub, jak w tym przypadku, kompletnym idiotą, Steve’m. Niki stanęła na moją komendę i zsiadłam z niej, by przekazać ją z powrotem Liamowi.

- Liam, chcesz jeszcze pojeździć? – zapytała już normalnym głosem, starając się nie warknąć na niego. Nie chciałam, by mój zły humor przeniósł się na chłopaków.

- Hmmm, nie, chyba już starczy – Liam zszedł z trybun i chwycił wodze Niki, która parskała, łypiąc jednym okiem na Steve’a, który stał i patrzył się na mnie.

-Okej, gadka-szmatka, ale ja wolałbym porozmawiać z tobą w cztery oczy – gdy tylko usłyszałam „w cztery oczy” aż ciarki przeszły mi po plecach.

W jego ustach brzmiało to jak „chodźmy za róg, bym mógł cię przelecieć”.

- Nie.

- Och, Chloe, od kiedy jesteś taka zadziorna?

- Od teraz. Spadaj.

- Nie daj się prosić… - chwycił mnie za ramię, ciągnąc mnie lekko.

- Puszczaj! – wysyczałam, próbując wyswobodzić rękę z jego żelaznego uścisku.

Widziałam jego oczy, strasznie blisko moich. Patrzył na mnie tak, jakby jednocześnie chciał mnie zabić, ale mnie pożądał. Ale kto by chciał mnie pożądać? Ledwo mieszcząca się w 38, pyskata, rude włosy… O, pierwszy raz przyznałam się, że mam rude włosy! Może były one naprawdę BARDZO ciemne, wpadające w czerń, brąz, ale prawda była taka, że jednak, to urodziło się rude, pozostanie rude, chyba, że się farbnie. Nienawidziłam moich rudych włosów! Przez nie ludzi myśleli, że jestem wredną, rudą suką… a ja zawsze trzymałam się na uboczu, chyba, że akurat wygłupiałam się z Cynthią. W każdym razie, jego wzrok przeszywał mnie tak, jakby chciał rozkazać mi telepatycznie, bym z nim poszła. Niestety, ja już dawno temu wyrosłam z niego. Z jego świńskiego zachowania, odzywek i tego typu podobnych rzeczy. Jestem inną Chloe. Nową, lepszą.

Wielu ludzi dziwi się, że mam na imię Chloe – zazwyczaj kojarzą sobie z tym imieniem jakąś pustą blond idiotkę z tipsami. Moi rodzice myśleli, że będę blondynką – a tu proszę, psikus, ciemny rudzielec. Z imiona nie zrezygnowali, ale czasami czułam się przez nie gorsza. Ono zupełnie do mnie nie pasowało. Tak się czułam. Z czasem przyzwyczaiłam się do niego, ale niesmak pozostał. Tylko, że ja raczej do głupich i pustych nie należałam.

- Powiedziałam, coś, kretynie – nie miałam pojęcia, dlaczego tak ostro na niego reaguję, ale nie potrafiłam inaczej, jakby nienawiść do niego była we mnie strasznie mocno zakorzeniona.

- Powiedziała coś, palancie – serce podskoczyło mi ze szczęścia do gardła, gdy usłyszałam głos Harry’ego za mną, który, jakby nie patrząc, właśnie mnie zacytował, albo właściwie to był krypto-cytat. – Odczep się od niej.

- A ja nie?

- A jak nie, to masz z nami do czynienia – do Harry’ego dołączył się Niall, wypinając pierś, jednocześnie ukradkiem zerkając na Cynthię. Co mu chodziło po głowie?

Całe One Direction (Cynthia stała trochę za Niallem, schowana za jego cudownym, silnymi ramionami i – o boziu – trzymając go niepewnie za rękę!) podeszło do nas, stojąc za mną w jednym rzędzie, jak moja straż.
Moja własna gwardia przyboczna. Moi aniołowie stróże. Steve spojrzał na nich dziwnym wzrokiem, trochę wkurzonym i miał taki wyraz twarzy, jakby już chciał coś powiedzieć albo na nich krzyknąć, ale odpuścił sobie i po chwili masowałam obolałe ramię, gdy puścił mnie i odchodził, mrucząc tylko:

- Nie będę bił się z dzieciakami o jakąś lalę.

Dopiero, gdy wyszedł, poczułam się bezpieczna. Cynthia objęła mnie ramieniem, nie mówiąc nic. Wiedziała, jak to przeżywam. Wiedziała, jaki był (i jest) Steve. Ale wolałam, by chłopaki tego nie wiedzieli. Cynthia uśmiechnęła się do mnie podbudowująco, pytając:

- Śpisz u mnie, dziś. Co ty na to?

- Pomalujesz mi paznokcie w zebrę? – uśmiechnęłam się blado.

- Jasne, kochanie.

Chłopacy nadal mieli utkwiony wzrok w drzwiach od hali, w których zniknął Steve. Pierwszy „ocknął się” Harry, kładąc mi rękę na ramieniu. Jego dotyk, nawet przez kilka warstw ubrań, wywoływał gorączkę. Co ja gadam, pożar!

- Wszystko w porządku?

- Tak, dziękuję.

- Pedał – skomentował Zayn, przy okazji mieląc przekleństwo pod nosem.

Louis zaśmiał się, a do tego miała wrażenie, że zaraz zacznie się pokładać po piasku na hali, i atmosfera się rozluźniła. Chłopak wskoczył jednak Harry’emu na barana (miałam jednak nadzieję, że zacznie się tarzać) , a ten przewrócił się od ciężaru przyjaciela, rozpłaszczając się na piasku. Czyli jednak ktoś miał wrócić do domu umorusany ziemią… Niall od razu załapał, o co tak naprawdę chodziło Lou i wpakował się na nich, śmiejąc się jak dziecko. Ech. „Kanapy” (czyli dla niedoinformowanych leżenie na sobie w warstwach) są dla dzieci… ale co tam, raz się żyje!

- Uwaga, lecę! – prawie krzyknęłam, pakując się na zaskoczonego Niall’a.

Rozległy się śmiechy, a po chwili, Zayn wpakował się na mnie, a na niego Liam. Cynthia oczywiście tylko zrobiła wielkie oczy, ale wdrapała się na sam szczyt, wniebowzięta, że może zabawić się ze swoimi idolami.

Nigdy, przenigdy nie myślałam, że można umrzeć ze śmiechu. A ja tak umierałam, autentycznie umierałam!
Pod nami Lou i Harry coś jęczeli, coś szeptali do siebie, ale mało mnie to obchodziło. Przecież, to, co mówią do siebie, jest ich sprawą. W końcu Harry ledwo wydukał, że nie może oddychać i z niego zeszliśmy.
Liam poszedł odstawić Niki do stajni, a my w tym czasie staliśmy na wielkim placu przed stajniami. Lou i Harry oczywiście zaczęli się wygłupiać, ale mogę im to wybaczyć, przecież ich Bromance musi się jakoś rozwijać. Louis zaczął namiętnie klepać Harry’ego po tyłku, a oczy Cynthii zaszkliły się – wiedziałam, o co jej chodziło. Kiedyś mi wspominała, że ten pairing (w sensie Harry i Louis) nazywa się Larry Starlinson, czy jakoś tak? Nie mogłam sobie przypomnieć… w każdym razie, Cynthia zawsze oglądała filmiki z nimi w roli głównej. I dlaczego zawsze miałam wrażenie, że patrzę na parę gejów? Niby Cynthia kiedyś (dawno temu, KIEDYŚ) wspominała mi, że Louis ma dziewczynę. Eleanor, chyba.

Boże, skąd ja pamiętałam takie szczegóły z życia chłopaków? Po co mi to?

Reasumując… Cynthia dostawała spazmów rozkoszy, jak tylko widziała ich wygłupy. To wyjaśniałoby jej błogostan.

***

Dzień minął nam naprawdę cudownie i mówi to dziewczyna, która nie przepada za One Direction! No, może od teraz przepada (i to nawet trochę bardzo), ale nie jest ich napaloną fanką, marząca się przespać z każdym z nich. W każdym razie nie miałam jeszcze takich myśli. Boże, Chloe, mogłabyś się kiedyś ogarnąć. Fajnie jest odzywać się do siebie w trzeciej osobie, nie ma co… W każdym razie pojechaliśmy coś zjeść i aż przeraziłam się, ile potrafił  wpakować w siebie Niall. Tony! Louis powiedział, że to nie jest jeszcze szczyt jego możliwości, więc naprawdę zaczęłam bać się Niall’a, chociaż był naprawdę uroczy. Taki trochę starszy brat, który od czasu do czasu lubi się powygłupiać.

Louis natomiast ciągle prowokował nas do śmiechu. Był klaunem, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Uwielbiał robić głupoty, za które potem nie płacił – nie mieliśmy serca go karać, był zbyt słodki, a ten jego łobuzerski uśmieszek rozbrajał nawet spokojnego i statycznego Liama.

Liam... naprawdę miał u mnie szacunek. Był wspaniałym chłopakiem, uważnie słuchał i prowadziliśmy bardzo ciekawe konwersacje na wszystkie tematy. Do tego, czasami potrafiliśmy się wygłupiać i śmiać z dziwnych rzeczy, a co najważniejsze – z tych samych.

Z Zayn’em dyskutowaliśmy ponad pół godziny przy tortillach, próbując porównać gumę do włosów i żel ( to miało być a propo uwag Lou na temat włosów Zayn’a i kąśliwych spostrzeżeń Liama, że czarnowłosy układa swoją „idealną” fryzurę prawie pół godziny z rana; od razu też wtrącił się Harry, dziękując Bogu za dwie łazienki w ich willi) ,jednak nie doszliśmy do jakiś fascynujących wniosków, więc potem przeszliśmy na temat kosmetyków i okazało się (o, zgrozo!), że Zayn ma tego więcej niż ja. Co nie obyło się bez podsumowania („Pachnie jak w perfumerii” oraz „Gdybyście widzieli jaką on ma minę, gdy nakłada sobie krem na twarz”) przez Niall’a, z którym Zayn dzielił pokój.

A Harry nadal stał pod wielkim znakiem zapytania. Naprawdę dużo nas łączyło, mieliśmy o czym rozmawiać. Często prze niego śmiałam się do łez, aż nie opamiętywałam się i starannie sprawdzałam, czy aby nie mam na policzkach czarnych smug od tuszu. Obydwoje uwielbialiśmy „Love Actually” i sorbet z mango (kochałam mango pod każdą postacią…), a do tego gotowanie. Też wyganialiśmy z kuchni ludzi mówiąc: „Wynocha z mojej kuchni!”. Z każdą, spędzoną w jego towarzystwie, minutą, coraz bardziej się rozluźniałam. Złapałam się na tym, że jak ze sobą rozmawiamy, to jesteśmy lekko pochyleni w swoją stronę, co z boku musiało wyglądać trochę… dziwnie. Porozumiewawcze spojrzenie Cynthii tylko mnie przeraziło, więc starałam się nie patrzeć ani na nią ani na żadnego członka zespołu, skupiając się na Harrym. Słuchał mnie jak nikt inny. Uważnie. Jakby chciał powiedzieć: „Jestem tu, byś mogła wylać wszystkie swoje żale”. A potem nagle bezczelnie podbierał mi frytki z talerza!

Z tymi chłopakami naprawdę nie dało się nudzić. Może, dlatego byli tacy wyjątkowi?

Około godziny dwudziestej, wpakowaliśmy się do minibusa Louis’a (oczywiście z przepychankami i zrządzeniem Zayn’a, że zepsujemy mu fryzurę) i ruszyliśmy najpierw do domu Cynthii (którą odprowadził pod same drzwi, Niall), a gdy moja przyjaciółka zniknęła mi z oczu, a pojawił się uradowany Niall, Liam od razu zapytał, co się stało.

-Mam jej numer! – Niall zaczął odwalać jakiś dziwny taniec w małej kabince.

Miałam wrażenie, że Harry spojrzał na mnie ukradkiem, ale równie dobrze mogło mi się przewidzieć. Czasami oczy płatały mi figle. To chyba wina zbyt bujnej wyobraźni.

- Okej, Harry, teraz twoja kolej, pamiętaj o zakładzie! – poruszył znacząco brwiami Niall.

Jaki zakład? WTF?

- Co? – uniosłam jedną brew ku górze, zastanawiając się, kiedy będziemy u mnie w domu.

- Niall założył się z Harrym, że jeśli wyciągnie numer od Cynthii, to Harry poprosi o twój – ziewnął Zayn, przysypiając.

No nie, podwójne WTF?! Albo nawet potrójne. Wszyscy oprócz prowadzącego Lou, który na pewno w tym momencie uśmiechał się głupkowato, i speszonego Harry’ego, który był nie mniej czerwony niż ja w krępujących sytuacjach, patrzyli na mnie wyczekująco. I co ja niby ich zdaniem miałam teraz zrobić?

- Spytaj się, idioto! – ofuknął Harry’ego, Lou.

Liam, siedzący z przodu z Louisem, szturchnął Harry’ego porozumiewawczo, a potem szepnął mu coś do ucha. Harry odetchnął i z jego ust wyszedł jeden słowociąg, z którego niewiele zrozumiałam:

- Czychciałabyśdaćmiswójnumerproszę?

Wow, zawstydzony Harry, tego w kinach jeszcze nie grali… Ale nie mogłam zaprzeczyć, że z tymi rumieńcami wyglądał naprawdę uroczo. Aż chciało się go przytulić… Boże, co ja myślę…! Chęć czy nie, trzeba ją stłamsić i dać chłopakowi jakąś sensowną ( w miarę) odpowiedź. Tylko ,dlaczego nic nie przychodziło mi do głowy? I dlaczego nagle zapomniałam swojego numeru telefonu?!

- Daj komórkę, wpiszę ci – wyszeptałam w końcu, jakby najcichsza wypowiedź miała mnie zabić.

Wstukałam numer na jego iPhonie i poczułam ulgę, gdy zobaczyłam z oddali hotel. Chłopacy wiedzieli, dlaczego w nim mieszkam, ale nie zadawali zbędnych pytań. I za to byłam im niezmiernie wdzięczna.

- To do zobaczenia! Miło było – nie kłamałam i chyba było to po mnie widać.

- Przyjemność po naszej stronie, Księżniczko – odezwał się Lou z siedzenia kierowcy, przekręcając głowę, by mnie zobaczyć i uśmiechnął się łobuzersko.

- Gonna miss ya – zrobił smutną minkę Niall, a Liam zaczął go głaskać po głowie.

- Spokojnie, Ne pewno się jeszcze zobaczycie! – pocieszał przyjaciela.

- I tym razem udowodnię ci, że balsam z masłem O’shea jest lepszy od normalnego  - reszta spojrzała na Zayn’a jak na kosmitę – NO CO?!

- Może cię odprowadzić? – zaproponował Harry, ale ja zaprotestowałam.

- Nie, naprawdę, nie trzeba. Trzymajcie się!

I zamknęłam drzwi od auta, machając im z uśmiechem. Widziałam, jak chłopaki przepychają się, by mieć dojście do szyby, by mi odmachać. A potem auto odjechało. Przekręciłam kluczyk w drzwiach mojego tymczasowego lokum, gdy nagle poczuła wibracje mojej komórki – Czyżby Cynthia nie miała się na kimś wyżyć i chciała się upewnić, że może już do mnie zadzwonić, by wykrzyczeć całemu światu ( a w tym przypadku mnie) jaką jest szczęśliwą osobą, bo dała Niallowi swój numer telefonu i to ON ją poprosił o tenże numer? Gdy tworzyłam wiadomość od nieznanego numeru, serce mi zamarło. Czy to możliwe by jednocześnie żyć i nie oddychać?

„Mam nadzieję, że będziesz śnić o mnie. Bo ja na pewno będę śnił o Tobie. Harry”


-----------------

Ufff... to się napisałam... i znowu tyle miłych opinii, dziękuję :) Zapraszam na mojego twittera @Pauline__1994 followujcie, a moje dowiecie się więcej ciekawych rzeczy o opowiadaniu i możecie zadawać pytania a propo fabuły :) Pozdrawiam wszystkich i pytanie na dziś: Czy ten sms od Harry'ego nie był słodki? <3
Powiadamiam o nowych notkach na blogach i gg, podajcie tylko adresy i numery. Dziękuję.

13 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, przez przypadek go usunęłam :) W każdym razie świetny rozdział!! <33 Masz dziewczyno talent do pisania!!! Już się nie mogę doczekać co dalej <33
      http://keepsmileandnevergiveup.blogspot.com/

      Usuń
  2. Genialnie..;)
    Jest bRomance..!
    Pozdrawiam. xd

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku jaki fajny rozdział, zawstydzony Harry - rzadki widok :D
    czekam na następny i zapraszam do siebie :
    http://livingdreamwith1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ajajajaja ślicznieślicznieśliczny xd uwielbiam to !!! <3 czekam na nexta . szybko poproszę !!
    resztę (standardowo xd) zapraszam do sb : onelove-onedirectionstory.logspot.com
    Jesteś megaa ! <3
    x

    OdpowiedzUsuń
  5. Meeegaśny *.*
    Te, niektóre teksty typu :"Jego dotyk, nawet przez kilka warstw ubrań, wywoływał gorączkę. Co ja gadam, pożar!" albo "Wow, zawstydzony Harry, tego jeszcze w kinach nie grali..." są świetnee :D
    Czeeekam na koleejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba mają ku sobie coś ; ) Fajny styl pisania. Czekam na next i poinformuj mnie ; ) Zapraszam też do siebie dance-with-me-tonight.blogspot.com Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. cudownie piszesz. <3 bardzo mi się podoba. dodaje do obserwowanych + zapraszam do siebie na : rajska-plaza-mirabelle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. uuuuuu :D Ale on odważny chłop, boskie. :3

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny rozdział! czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  10. „Mam nadzieję, że będziesz śnić o mnie. Bo ja na pewno będę śnił o Tobie. Harry” ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Aww ♥. Zajebiste Kociaku.! Już mi słów brakuje ^ ^ ..

    Pozdrawiam ; 33
    Crush On You ♥.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne, ale przecież miała nocować u Cynthii...< 33

    OdpowiedzUsuń