14.02.2012

Rozdział 11: "Nie chcę się w tobie zakochiwać, Harry"


Uśmiechnąłem się, słysząc krzyki Chloe z dołu. Nie miałem ochoty wstawać, ale moja intuicja podpowiadała mi, że jeśli nie zejdę na parter, ominie mnie naprawdę świetna zabawa. Po tym, jak Chloe zagroziła Malikowi, że go zabije, pewnie już ganiali się po domu jak para dzieciaków. My z Zaynem nie raz też tak robiliśmy. Plus potrafiliśmy łapać się za tyłki i takie tam (wiem, że to trochę zboczone, ale jakoś żaden z nas nie był biseksualny, oprócz Louisa)… inne rzeczy jeszcze wyprawiać. Byliśmy jak bracia: Ja, Lou, Niall, Zayn i Liam. Nie wiem, jak mógłbym bez nich wytrzymać. Przez nich tak mocno nie tęskniłem za mamą i siostrą. Czasami o nich myślałem i oczywiście dzwoniłem, ale moje 4/5 One Direction nie pozwalało mi się smucić. Co chwilę robiliśmy coś szalonego.

Stęknąłem, nie mogąc nawet otworzyć oczu i włożyłem, na oślep,  na siebie bokserki, rezygnując z jakiegokolwiek innego odzienia – wolałem jednak mieć na sobie bieliznę, bo jakoś Chloe jeszcze nie widziała mnie nago i pewnie nie zamierzała – i mierzwiąc sobie włosy, zszedłem na dół po schodach. Zdziwiłem się, gdy nagle obok mnie przeleciał jak strzała, Zayn, dysząc.

- Zajmij ją czymś, zaraz mnie dopadnie!  -usłyszałem z jego ust.

- O co poszło? – zapytałem z ciekawości, ziewając.

- Chciałem sobie pożartować, że niby się z tobą przespała. Jak zasugerowałem jej, że chciałaby, rzuciła się na mnie z paznokciami! – Zayn spojrzał strachliwie za mnie i bez słowa zniknął w swoim pokoju.

Obróciłem się przodem i zobaczyłem Chloe, która stała na pierwszym stopniu schodów w samej bluzce, bez spodni, dysząc jak po biegu. Chwila, dlaczego nie miała spodni?!

- Dlaczego nie masz spodni? - ledwo wydukałem, nie mogąc powstrzymać się od spojrzenia na jej zgrabne nogi.

- A ty dlaczego nie masz niczego? - wydawała się nie mniej konfrontacją ze mną.

- Mam bokserki – odpowiedziałem pewnie, uśmiechając się szeroko.

Zszedłem niżej i zauważyłem dwa wielkie rumieńce oblewając jej twarz. Wstydziła się. Starała się patrzeć wszędzie, byle nie na mnie. Strzyknęła stawami lewej dłoni i chrząknęła, robiąc krok do tyłu. Jakby się mnie bała… zmarszczyłem brwi, ale nic nie powiedziałem. Obciągnęła bluzkę niżej, chociaż i tak ledwo sięgała jej do połowy ud. Nic nie mówiąc, obróciła się na pięcie i weszła do kuchni. Ruszyłem za nią, widząc jak opiera się rękoma o blat, a włosy opadają jej w dół. Myślała, wbijając tępo wzrok w szklankę soku. Jakby nagle się wyłączyła.

Wtem mój Louis wleciał do pomieszczenia jak wariat, udając samolot i chwycił mnie w pasie. Chloe tylko się wzdrygnęła i uśmiechnęła, widząc mnie w ramionach mojego przyjaciela. Za mną ziewnął Liam i podszedł do lodówki, biorąc z niej wodę.

- Liam, bierz Chloe! Ja już mam Harry’ego! – rozkazał Lou, a Liam otoczył talię Chloe swoimi rękami, a ta pisnęła jak mała dziewczynka, gdy okręcał ją wokół własnej osi. To ja powinienem ją okręcać…\

Wyrwałem się Lou z uścisku, a ten tylko jakby „zapytał” mnie, co się dzieje, patrząc na mnie w specyficzny sposób. Pokręciłem przecząco głową, zbywając go i wyszedłem z kuchni, uderzając pięścią o ścianę. W tamtym momencie byłem o nią strasznie zazdrosny. Choć wiem, że nie powinienem…

***

Stanęliśmy, z Liamem w jakiejś dziwnej pozycji, patrząc na zdezorientowanego Lou, który tylko podrapał się po i tak zmierzwionych włosach i wzruszył ramionami. Nie wiedziałam, dlaczego Harry się tak zachowywał, ale przecież nie powinnam się przed nim tłumaczyć. Więc dlaczego czułam, że powinnam?

Podjęłam decyzję w ułamku sekundy. Westchnęłam, wzięłam moje spodnie, które ubrałam w ekspresowym tempie, z krzesła i poszłam do góry, do pokoju Harry’ego. Zastałam go przed szafą, jak wybierał ubrania. Był w połowie zakładania t-shirta, gdy weszłam, stając we framudze drzwi. Byłam pewna, że mnie widział, ale nadal się nie odzywał. W końcu, gdy miał już na sobie także spodnie, obrócił się w moją stronę bez słowa. Mimowolnie przypomniał mi się incydent przy schodach… i zdałam sobie sprawę, że wolę go bez ubrania. Nawet bez bokserek… Boże, Chloe, ogarnij się, zboczuchu!

- Coś nie tak? – odezwałam się pierwsza, a na jego twarzy pojawił się półuśmiech.
- Nie, tylko zastanawiałem się… Co łączy cię z Liamem?

Zaskoczył mnie, ale odpowiedziałam:

- To mój kumpel, przecież wiesz. Wszyscy jesteście moimi kumplami – gdy tylko to powiedziałam, twarz Harry’emu nagle stężała.

Wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał, a potem odezwał się, spokojnym i opanowanym głosem:

- Tak też myślałem.

Czasami za trudno było go rozszyfrować. Nie potrafiłam, choć tak się starałam… Dlaczego tylko ja miałam się starać?! Boże, jaka była głupia…

- Harry, ja czegoś tu nie rozumiem, wiesz? – oparłam się o ścianę, a Harry świdrował mnie swoimi zielonymi oczami jak wiertarką – Czego ty tak właściwie ode mnie oczekujesz? Że padnę ci u stóp jak twoje fanki? Że zacznę ci lizać buty, byś chociaż ze mną pogadał? Pojechałam do stadniny, tylko dlatego, że Lou mnie o to poprosił, bo chciał ci pomóc, ale wiesz, co…? Mam wrażenie, że w ogóle się nie starasz i wszystko robisz na odpierdol. Może się mylę, bo nie wiem, co siedzi w twojej głowie, ale chyba mam prawo wiedzieć, skoro jestem w tob… 

W samą porę ugryzłam się w język, czując metaliczny smak krwi, gdy się w niego ugryzłam. Prawie powiedziałam: „Skoro jestem w tobie zakochana”. Najgorsze było jednak to, że chciałam powiedzieć prawdę. Znaczy… miałam nadzieję, że to nie jest prawda. Dlaczego tak łatwo to przechodziło mi przez gardło? W ostatniej chwili się opamiętałam.

Harry patrzył na mnie, jakby starał się dopowiedzieć sobie resztę mojego urwanego w połowie zdania. Po chwili uśmiechnął się szeroko, jakby nagle coś do niego dotarło. I w takich chwilach musiał być oczywiście zabójczo uroczy, bo jakżeby inaczej…

- Chloe…

Odwróciłam wzrok, ale gdy podszedł bliżej, uderzyły mnie w nozdrza jego perfumy i coraz ciężej przychodziło mi opieranie się jego urokowi. Bądź silna!, powtarzałam sobie w głowie, ale gdy Harry westchnął i dotknął palcem wskazującym wierzchu mojej prawej ręki, przeszedł po moim ciele prąd. Zadrżałam tak, jakbym zetknęła się z naelektryzowanym telewizorem. Gdybym mogła odskoczyć, na pewno bym to zrobiła, ale tylko uderzyłam plecami o ścianę i syknęłam z bólu.

Harry zaśmiał się, a ja posłałam mu mordercze spojrzenie:

- Naprawdę cię to tak śmieszy?

Natychmiast przestał, poważniejąc i odpowiedział:

- Nie.

Westchnęłam, kompletnie zapominając, o czym rozmawialiśmy do tej pory. Tak jakby myśli wyparowały we mnie, gdy chwycił moją rękę. Popatrzyłam mu w oczy i świat zwolnił, gdy posłał mi lekki, niepewny uśmiech. Byliśmy tylko on i ja, na zawsze, nierozerwalnie związani… no właśnie czym? Zaśmiałam się w duchu, gdy umysł podpowiedział mi „Przeznaczeniem, idiotko!”, ale chyba nie mogłam się z nim sprzeczać. Mimo wszystko nadal byłam na niego zła i nawet te jego boskie oczęta nie spowodowały, że się „odfochnęłam”. Patrzyłam twardo na Harry’ego, czekając, aż mi wytłumaczy, chociaż jedną dziesiątą tego, co powinnam wiedzieć.

Harry widząc moją minę, tylko przewrócił oczami.

- Jesteś naprawdę dla mnie ważna Chloe.

- I? – miałam wrażenie, że powiedział to na odczepnego.

- I nie chcę cię stracić. Zostań ze mną w Londynie. – błagał, robiąc swoje słodkie oczka – Nie chcę, żebyś wyjeżdżała, bez ciebie umieram.

Dlaczego w jego ustach brzmiało to tak prawdziwie i czule?

- Nie mam wyboru, Harry, nadal jestem niepełnoletnia i ty także. Raczej to niemożliwe, bym została w Anglii w przeciągu najbliższych miesięcy.  – z chorym skupieniem wpatrywała się w obgryzioną skórkę przy kciuku, czując jak pala mnie oczy. – Nic nie poradzisz, na to, że wyjeżdżam i chyba najlepiej będzie, jak się w tym oboje pogodzimy…

- NIE CHCĘ ODPUSZCZAĆ, CHLOE!krzyknął nagle Harry, a ja podskoczyłam jak wystraszona sarna, jego nagłym wybuchem. – JAK MAM TO CI JESZCZE PRZEKAZAĆ?! NIE CHCĘ, ŻEBYŚ JECHAŁA, ALE JESTEM TEŻ BEZSILNY I NIC NIE MOGĘ ZROBIĆ! MYŚLISZ, ŻE JAK SIĘ Z TYM CZUJĘ?!

Harry oddychał szybko i trzymał lewą rękę, zaciśnięta w pięść na wysokości mojej głowy. Widziałam, jak w jego oczach szkliły się łzy i automatycznie też poczułam jak mokną mi policzki. Jego ból zawsze równał się mojemu bólowi, nie wiedzieć, dlaczego. Tak, jakbyśmy byli jednym organizmem, jedną istotą… Chciała coś powiedzieć, ale nic mądrego nie przychodziło mi na myśl. Tylko otwierałam i zamykałam usta jak ryba wyjęta z wody. Jednocześnie chciałam pocieszyć Harry’ego i powiedzieć mu, że wszystko będzie dobrze – chociaż obydwoje wiedzieliśmy, że i tak nie będzie lepiej – i zapewnić go, że go kocham, ale z drugiej strony znałam go tylko kilka dni. Ile kilka dni mówi o człowieku? Prawie tyle, co nic. Ano właśnie, tylko, że to „prawie” robił dużą różnicę w naszym przypadku. Wiedziałam o nim praktycznie wszystko. Dowiedziałam się tego podczas naszej trzygodzinnej rozmowy w restauracji. On wiedział, że nienawidzę os, kocham truskawki, potrafię w jedną noc napisać kilkanaście tekstów piosenek, zawsze chciałam mieć własnego konia, jestem uczulona na pyłki traw, nie mogę żyć bez mascary i lodów o smaku orzecha laskowego, od małego ubierałam jeansy-rurki, nigdy nie byłam w Wenecji, zawsze chciałam odwiedzić Stany Zjednoczone, nigdy nie potrafiłam zrozumieć fizyki… dużo by tak wyliczać. Wiedział o mnie tyle, co Cynthia, a jednak z nią znałam się dłużej. Kilkanaście lat robi swoje. A on poznał mnie w jedno popołudnie.

A ja poznałam jego.

- Harry… - zaczęłam niepewnie, wahając się. – Nie mogę tu zostać.

Głowa Harry’ego uniosła się, a jego brwi prawie się zetknęły, gdy je zmarszczył.

- Dlaczego?

Wtedy nie wytrzymałam. Powiedziałam to, co chciałam.  Tak jakby to nie było nic strasznego, nic wstydliwego. Jakbym nosiła tą obawę w sobie od początku. On był kimś, szalały za nim dziewczyny na wszsytkich kontynentach, nie mógł się wprost od nich opędzić, a ja kim byłam? Nikim... zwykłą, szarą, stapiającą się z otoczeniem dziewczyną, która starała się dopasować do otoczenia. Tak, starałam się zawsze zatańczyć tak, jak mi zagrają. Bardzo rzadko mogłam być sobą. Przy Harry byłam tym, kim naprawdę jestem. Trochę nienormalną, trudną do zrozumienia, czasami zbyt przeklinającą, czasami nadwrażliwą, często zbyt wstydliwą i romantyczną, Chloe. Po prostu Chloe. Ja. Prawdziwa ja.

Ale prawda była zbyt okrutna... miała za dużo złych doświadczeń, by naprawdę mu zaufać. Nie wiedziałam, czy potrafię, chociaż wszystko we mnie krzyczało, że tak, mogę to zrobić. A ja byłam rozdarta. Nienawidziłam być rozdarta. Połowa mnie patrzyła na Harry'ego z zachwytem i marzyła, by go pocałować. Druga natomiast odpychała go jak najdalej i najchętniej wyrzuciłaby go przez okno.

- Nie chcę się w tobie zakochiwać, Harry. - wyszeptałam najciszej jak mogłam, patrząc na czubki swoich palców, starając się zamaskować ból na mojej twarzy i zalążki łez.

Harry zdawał się kompletnie zszokowany moim oświadczeniem. Wpatrywał się tępo w moją twarz.
- A nie pomyślałaś, że ja się już zakochałem?

Wertowałam emocje Harry’ego z jego twarzy, czytałam z niej jak z otwartej księgi. Wiedziałam, że coś do mnie czuje, pytanie tylko: co to mogło być? Coś powierzchownego? Nie chciałam kolejny raz mieć złamanego serca. Przygryzła wargę.

- Nie jestem kolejną naiwna fanką, którą możesz nabrać na swoje powalające oczka.

I wyszłam z jego pokoju, ze łzami w oczach, mając nadzieję, że ich nie widzi. Przy schodach spotkałam Lou, który cały zdziwiony zgodził się mnie odwiedź do domu. Nie zadawał także zbędnych pytań, ale pewnie po moim wyglądzie mógł wywnioskować jedno – nie było dobrze.

Było wręcz fatalnie.





------------------------------------------------


Wesołych walentynek dla tych, którzy mają je z kim spędzić... >.< (czytaj, ja jak zwykle spędzę je samotnie)


No i kurde namieszałam... I średnio mi się ten rozdział podoba, chociaż fabułę mam już zaplanowaną do końca. Ta końcówka wyszła taka... ckliwa. Pewnie dlatego, że akurat słuchałam "Moments" jak ją pisałam. Ale raczej nie pozostaje po niej takiego dreszczyku, co może stać się dalej... a ja wiem, ale wam nie powiem! :D Hhaha, wredna jestem.
Zauważyłam, że ciągle za coś dziękuję. Dziś dziękuję, że mam ponad 6 tys wejść. Jak wy to robicie, Dictioners? XD Jesteście the best. Plus kto słuchał w niedzielę naszego DJ Tommo? Ja tak! Genialne kawałki, zrobiłam sobie jednoosobową imprezę, było ostroo! XD I ten głos Lou... ciarki normalnie mnie przechodziły! Teraz czekam z niecierpliwością na audycję Harry'ego. Już wyobrażam sobie ten jego seksowny głos i pisk za każdym razem, gdy się odezwie XD Rodzina zwariuje :D


30 komentarzy i macie szybciej rozdział :) A do tego teraz ferie mam, więc przynajmniej 2-3 dodam przez te dwa tygodnie :) Love ya all xxoo


28 komentarzy:

  1. Mi się bardzo podoba ten rozdział i już czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  2. hej.bardzo podoba mi sie rożdział i czekam na kolejne :)piszesz wspaniale:)szkoda ,że chleo niedługo wyjeżdż...mam nadzieje że z nią i harrym będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Tak jak Anonimek nade mną uważam, że szkoda, że Chole wyjeżdża, ale myślę, że jakoś nas zaskoczysz:)) Pozdrawiam
    xx

    OdpowiedzUsuń
  4. No wiesz co, taki prezent na walentynki ? :(
    czekam na zwrot akcji, było już tak dobrze a nagle.. :x
    ale ja już taka jestem, musi być miłość miłość aż do wyrzygania. więc się mną nie sugeruj xd Tak czy siak podoba mi się wszystko co napiszesz, bo zaaakochałam sie w twoim opowiadaniu. :D
    ja tymczasem zapraszam do siebie, pojawił się drugi rozdział.
    [ only-that-one-thing.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisty. Czekam na następny. :D

    Anyone

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh, jak ona mogła... niech on sie weźmie za siebie i walczy! trzymam za niego kciuki! ;dd
    PS. ok, to bd cię powiadamiać na TT ;d
    PPS. walentynki to dno, dzisiaj est zwykły wtorek ^^ i zazdroszczę ci ferii, ja miałam w pierwszej kolejność >.<

    Pozdr, TheSimpsonizer ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie piszesz. powiem szczerze że naprawdę super piszesz .;D
    A ile zaplanowałaś rozdziałów ?

    OdpowiedzUsuń
  8. ojoj... to się namieszało. >.< niech coś wymyślą czy coś tak na szybko no! a i mogłabyś zmienić tło albo kolor czcionki? bo tak średnio się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na jaką czcionkę? O.o Bo ogólnie szukam kogoś, kto mógłby mi zrobic nowy szablon...

      Usuń
  9. Super. Czekam na dalszy ciąg. .... Mam nadzieję, że Chloe zostanie w Londynie !! Tak trzymać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czemu ona się nie w końcu przyzna że też coś do niego czuje

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję że Chloe zostanie w Londynie =D Czekam na następny:) :** <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajne, podoba mi się! :D

    + zapraszam do mnie - http://lovejoylaughter.blogspot.com/ :)
    <3

    OdpowiedzUsuń
  13. ahahahah, Kocham cię <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. kiedy kolejna część ?

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG!! <33 Jak ja kocham to twoje opowiadaniee!! Boże.. Piszesz tak świetnie że.. można się tak wczuć w rolę Chloe. A może tak dobrze się w nią wczuwam bo też kocham Hazzę? ^^ no nie wiem.. ale mnie ta dziewczyna rozwaliła na końcu Booże.. jak ona mogła mu tak złamać jego biedne serduszko???! ;<<<< Biedny Harry.. Mam nadzieję że jakoś ją zostawisz w tym Londynie.. że będą wreszcie happy! ^^ <333 czekam na następny! <333

    OdpowiedzUsuń
  17. W niedzielę ?! W niedzielę ?! Zamierzasz dodać nowy post dopiero w niedziele ?! Odbiło czy jak ?! A rozdział Swietny jak zwykle, tylko niepodoba mi się, że następny rozdział bedzie dopiero w niedzielę ! Szybciej się nie da ?!

    OdpowiedzUsuń
  18. POPIERAM ANONIMKA NADE MNĄ!!!!! W NIEDZIELĘ???!! ;/ ne wytrzymamy.. ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mam zaplanowany rozdział na niedzielę, więc od siódmej rano będziecie mogły przeczytać :) Chyba, że dostanę więcej kometarzy, żeby przesunąć premierę odcinka na sobotę, to zobaczę, co da się zrobić <3

      Usuń
  19. dawaj w sobotę ! nie da rady wytrzymać do niedzili ! Rozdział super, ale wstaw następny w niedzielę !

    OdpowiedzUsuń
  20. prosze ! wstaw nastepny rozdział w sobote ! ten fajny,ale nie moge sie doczekac następnego !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. anonimek ade mna ma rację ! fajny rozdział , ale byłoby lepiej gdyby następny był w sobotę !!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. ja nie wstanę tak rano ! wstaw rozdział jutro !!!!!!!!!!!! Nie moge sie doczekać !!! Prosze !!!

    OdpowiedzUsuń
  23. zgadzam się z reszta i chyba nie musze mówic czy mi się podobał czy nie ! oczywiście że mi sie podobał jak i cała reszta !

    OdpowiedzUsuń
  24. Cała historia ogólnie bardzo mi się podoba, ale muszę przyznać, że zakończenie tego rozdziału bardzo mnie rozczarowało dlatego czekam na kontynuację. ^_^

    OdpowiedzUsuń