22.02.2012

Rozdział 13: "NO, JIMMY PROTESTED!"


(przed czytaniem włączyć http://www.youtube.com/watch?v=7EdnpWDDoq0 )

Lou wpatrywał się we mnie, a ja trzymałam twarz w dłoniach. Po policzkach spływały mi łzy w odcieniu mojego tuszu, kreśląc linie w poprzek skóry od oczu po brodę. Wciągnęłam katar nosem, ale to nic nie pomagało, nadal się trzęsłam, jakby w aucie było przynajmniej minus trzydzieści, a ja siedziałabym w samym bikini. Odgarnęłam włosy do tyłu, starając się ogarnąć wszystkie emocje, jakie we mnie buzowały. Dużo ich było, nawet za wiele jak na jednego człowieka, przytłaczały mnie w niewyobrażalnym stopniu. Tak, byłam overwhealmed.

Znowu zadzwonił mój telefon, wygrywając The Last One Standing. Z ukosa zauważyłam, że to nie Harry dzwoni. Tylko mama. Wyciągnęłam rękę w stronę torby, ignorując wyglądającego jak słup soli, Louisa.

- Tak? – chyba nie mogłam odezwać się bardziej bezbarwnie.

- Chloe, jak tam u Cynthii? Kiedy będziesz?

Cholera, kompletnie zapomniałam….!

- A kiedy mam być? – zapytałam słodko, siląc się na opanowanie.

- Nie wiem, o której chcesz… - mama urwała na chwilę, jakby chciała mi coś powiedzieć, coś bardzo ważnego – I kochanie… wiesz, musiałam przełożyć nasz wyjazd do Polski. Jedziemy dopiero w nowym roku, pewnie na początku.

W moim sercu nagle zapłonął żywy ogień nadziei i nie chciał zgasnąć mimo tylu silnych prób. Czułam się jakby ktoś rozgrzał mnie od środka, wstawiając tam kaloryfer sporych rozmiarów, bo nieznane mi przedtem uczucie, któremu towarzyszyła nieopisywalna wręcz ulga, sprawiało, że nie mogłam myśleć. Jakby wszystkie moje myśli uleciały. Ale jednak, wiedziałam, co należy zrobić. Czas bym naprawiła swoje błędy, popełnione przez lekkomyślność i uprzedzenie do mężczyzn. Przecież Harry nie był Stevem. Był Harrym, kimś innym. To tak, jakby powiedzieć, że w gruncie rzeczy oczy Liama i Zayna są takie same. Miałam więcej czasu, niż myślałam, dlatego postanowiłam…

- To nic, mamo, naprawdę. Będę wieczorem, dobrze?

- Okej, kochanie, kocham cię. – odpowiedziała i rozłączyła się.

- Ja ciebie też – odezwałam się, chociaż wiedziałam, że i tak mama już mnie nie usłyszy.

Wzięłam głęboki wdech i rzekłam do Louisa, który patrzył na mnie nieodgadnionym wzrokiem, jakby na miejscu pasażera siedział zamiast mnie, jakiś zombie z horrorów.:

- Zawracamy, Marcheweczko, ta pani ma sprawy do naprawienia.

***

Nigdy nie myślałam, że Louis potrafi kierować autem, jak kierowca wyścigówki… no bo  nie potrafił! Wpierdzielił się na czerwonym na krzyżówce, wbijając nas w fotele, obite beżową tapicerką, aż moje oczy ze strachu przypominały pięciozłotówki. Przełknęłam nerwowo ślinę, gdy jeszcze to tego jak szalony kręcił nami na rondzie. Krzyczałam, żeby zwolnił, ale ten, jakby mnie tam nie było, jechał dalej z zawrotną prędkością, ignorując nawet trąbienie innych aut. Bałam się tylko, że za jego wybryki możemy zostać spisani przez policję, ale zanim zdążyłam coś powiedzieć, Louis parkował na podjeździe przed ich domem. Zgasił silnik, dysząc.

- Mam nadzieję, że doceniasz to, że specjalnie gnałem, byś mogła szybciej spotkać się ze swoim miśkiem. – rzekł, całkowicie poważnie, a potem wybuchnął śmiechem.

- Wolałam dotrzeć później, ale przynajmniej nie byłabym tak blisko od zgonu na atak serca! – wydyszałam, otwierając drzwi od strony pasażera.

- Tylko mi go nie wymęcz, dobrze? Będę go potrzebował w nocy! – poruszył znacząco brwiami.

Wychichraliśmy się za wszystkie czasy, tarzając się w aucie, ale po chwil dotarło do mnie, że sytuacja jest poważna i wyszłam z auta.

- Okej, teraz na serio…. Życz mi szczęścia.

Lou w odpowiedzi uniósł dwa kciuki ku górze i uśmiechnął się zachęcająco. Wzięłam głęboki wdech i pędem skierowałam się do frontowych drzwi, by nie rozmyślić się i nie stchórzyć. Otworzyłam je z łatwością, bo oczywiście, chłopacy ich nie zamknęli – kiedyś ich naprawdę obrabują. Zayn, Liam i Niall siedzący na kanapie w salonie lekko się zdziwili, widząc mnie, zarumienioną od mrozu i zdyszaną, z potarganymi włosami i dziwnym szałem w oczach. Nim cokolwiek powiedziałam, Niall wskazał górę, a ja wiedziałam, o co chodziło. W biegu zdjęłam z siebie kurtkę i rzuciłam na ziemię.

Pamiętałam, które drzwi są od pokoju Harry’ego i Louisa, a do tego były jedynymi zamkniętymi drzwiami. Pchnęłam je i od razu zauważyłam mojego Loczka. Tak, mojego. Siedział na łóżku, a twarz miał zanurzone w dłonie. Chyba płakał… Boże, do jakiego stanu go doprowadziłam…

- Zostaw mnie, kimkolwiek jesteś! – jęknął, nie podnosząc głowy.

Podeszłam do niego powoli, a potem ukucnęłam przy nim, dotykając ręką jego kolana. W sercu czułam boleść, widząc go takiego. Nigdy nie widziałam, jak płacze. Nagle Harry uniósł głowę, jakby chciał się na mnie wydrzeć, ale dopiero, gdy zauważył, że to ja, wyraz jego twarzy złagodniał. Przez chwilę po prostu „byliśmy” w tej wszechogarniającej ciszy, patrząc na siebie, nic nie mówiąc, jakby nie istniał świat wokół nas. Zdobyłam się na odwagę i bez mrugnięcia wpatrywałam się w jego jasnozielone tęczówki, okalane przez te cudowne rzęsy, mokre i posklejane od łez. Ja byłam powodem jego łez…

Nawet nie zorientowałam się, kiedy moje oczy zaczęły mnie piec i po moich policzkach spłynęły słone łzy smutku, ale jednocześnie złości. Byłam zła na siebie. Że wątpiłam w nas. Tak, chyba po raz pierwszy mnie i Harry’ego określiłam jako „my”. A to chyba oznaczało tylko jedno.

Skupiłam wzrok na jego ustach, jakby chcąc dać mu znak, by w końcu to zrobił. Sekundy mijały, a nic się nie działo. W końcu zniecierpliwiona, podniosła oczy, a wtedy…

Padłam na podłogę, przygniatana przez ciało Harry’ego, czując jego ciepłe i duże dłonie na swoich policzkach, a następnie jego rozgrzane usta na moich ustach. Harry brutalnie naparł na mnie, wyciskając namiętny pocałunek na moich wargach, a ja aż zachłysnęłam się powietrzem. Nasze ciała splatały się na zimnej podłodze, ale czułam się jak w saunie, oplatana przez jego ramiona. Oddałam mu pocałunek nie mniej zachłannie, niż on i wtedy wszystko się zaczęło… Harry całował mnie zapamiętale, jakby zatracając się w naszej bliskości. Musiałam powiedzieć, że to uczucie również dotyczyło mnie. Rządza rozpalała mnie od środka, miałam ochotę zedrzeć z niego te markowe ciuszki i kochać się z nim na tej podłodze, smakując go na wszystkie możliwe sposoby i zdobywać go tyle razy, że opadnie bezwładnie na łóżko, zmęczony.

Jednocześnie pogłębiliśmy nasz pocałunek, a ja jęknęłam, zaskoczona, ale nie przestawałam go całować. Wtem, Harry przeniósł się na moją szyję, a moja głowa odchyliła się – ręce jednocześnie wplotły się w jego loki. Westchnęłam, czując te malinowe wargi na mojej skórze i te dziwne motyle latające po moim brzuchu bez opamiętania - jeszcze nie czułam czegoś takiego całując się z chłopakiem. A do tego szyja zawsze była moim słabym punktem. Zamruczała jak mały kotek, a Harry przygryzł delikatnie skórę. Trochę zabolał, ale halo, ja tu płonęłam z pożądania!

Moje ciało nieznacznie wygięło się w łuk, gdy Harry przylgnął do mnie, trzymając usta przy moim uchu, a jego palce przemieszczały się po moich placach z zawrotną prędkością.

- Boże, Chloe… - wyszeptał, muskając wargami płatek mojego ucha, aż zadrżałam. – Czy to się dzieje naprawdę? Czy może zasnąłem? Jeśli to drugie, to nie chcę się budzić do końca mojego życia…

Obróciłam głowę i ucałowałam jego słodkie usteczka, trzymając ręce na jego rozgrzanych i rumianych policzkach. Tyle myśli kołatało mi się w głowie, ale gdy miał się już zamienić w słowa, nagle przestawały istnieć. To, co czułam po prostu nie można było poukładać. Zamiast tego, patrząc w jego oczy, pocałowałam go drugi raz. I trzeci, i czwarty… a potem zaśmiałam się, a z oczu poleciały mi kolejne łzy. Łzy szczęścia.

Nareszcie byłam szczęśliwa…

- To nie sen, moje Hazziątko – pogładziłam jego włosy, dotykając swoim nosem jego nos. – Chyba… nie mogę bez ciebie żyć. – stwierdziłam bez wahania, wzdychając.

Harry zamrugał szybko kilka razy, zaskoczony, nie mogąc uwierzyć w moje słowa. Ja zamiast tego pocałowałam go. Nie raz. A on także całował mnie. Tym razem nie zachłannie, tylko delikatnie, jakbym była zrobiona ze szkła. Uśmiechnęłam się przez pocałunek. Gdy Harry to wyczuł, również się uśmiechnął.

- Co to za zabawy na mojej dopiero co wymytej podłodze?!  -wydarł się na cały głos Lou, stojący we framudze drzwi. – Harry, co to ma znaczyć?! Dlaczego mnie zdradzasz?! Zapomniałeś o naszej wielkiej miłości, tak? Już pewnie nic dla ciebie nie znaczę! – Louis zwinął się w kłębek i zaczął „szlochać”.

- Boo Bear, przecież wiesz, że kocham cię bardziej od mojego jaśka, którego mam od drugiego roku życia! – odezwał się Harry, schodząc ze mnie i kucając przy Lou.

Wstałam, poprawiając trochę podwinięta bluzkę i zauważyłam jak Lou nagle łapie Harry’ego za szyję i składa na jego ustach lekki, niewinny pocałunek Zszokowana mina Hazzy mówiła wszystko – spodziewał się naprawdę każdej reakcji, ale nie takiej, ze strony Louisa.

- NO, JIMMY PROTESTED! – wydarł się Lou, zwalając Harry’ego na podłogę.

Harry spojrzał na niego z miną typu: WTF?! I gdy spróbował wstać, Louis znowu przygniótł go do ziemi, leżąc na nim w poprzek jego brzucha. Patrzyłam na niech i śmiałam się w niebogłosy, aż reszta chłopaków przyszła, zastanawiając się, o co chodzi. Gdy jednak zauważyli Lou i Hazzę na panelach, zachciało im się robić kanapę. Biedny Harry, był na samym dole…

- Dobra, starczy tego, bo jeszcze umrze z niedotlenienia! – zaaponowałam, spychając chłopaków z mojego Harry’ego. Pomogłam mu wstać, a on chwycił mnie mocno w talii i nie chciał puścić.

Zamiast tego pocałował mnie w policzek, na co reszta zareagowała donośnym i długim: AAAAWWWWW! Jeszcze mogli dodać: Jak śłitaśnie!, ale wolałam, by sobie darowali. Liam uśmiechnął się do mnie, a ja wiedziałam, że chce coś powiedzieć. Zachęciłam go spojrzeniem.

- Widzę, że już wszystko pomiędzy wami w porządku? – zapytał Liam, otrzepując się z kurzu.
Harry musnął ustami moje czoło w czułym geście. Splotłam dłonie na wysokości jego talii. Spojrzeliśmy na siebie i jednocześnie powiedzieliśmy:

- Wychodzi na to, że tak.
***

Siedzieliśmy sobie na moim łóżku, a z wieży sączyła się przyjemna, relaksująca muzyka. Chloe siedziała wtulona w moje ramiona, a ja nadal nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę się dzieje. Po raz setny pogłaskałem ją po włosach, czując ten truskawkowy szampon i pocałowałem ją w czubek głowy, jakby miała zaraz odlecieć z miejsca, w którym się znajdowała i dziwnym trafem dolecieć do Polski. Tak bardzo nie chciałem, by wjeżdżała…. Czy istniała jakakolwiek szansa, że zostanie?

Chloe oddychała miarowo, ale wiedziałem, że nie śpi. Tylko myśli. Bawiła się rąbkiem mojej koszulki. Na sobie miała moją bluzę i stare spodnie od dresu, bo po naszym pocałunku poszła się umyć, a potem wróciła do mnie z mokrymi włosami, w moich ubraniach… I nagle coś mi się przewróciło w żołądku. Nie, dlatego, że zjadłem coś nieświeżego. Po prostu wyobraziłem sobie dni, w których będę ją taką widział: bez makijażu, w moich ciuchach, w mokrych włosach… I chciałem, by ten dzień trwał wiecznie, bym mógł go nagrać w mojej pamięci i odtwarzać bez przerwy.

Chloe była taka drobna - mimo, że tylko trochę ode mnie niższa – że mieściła się idealnie w moich ramionach, jakby były do niej dopasowane. Jakby zrobione specjalnie pod nią. Westchnąłem, zamykając oczy i rozkoszując się jej zapachem – niczego innego nie potrzebowałem do szczęścia. Chociaż….

- Chloe? – odezwałem się niepewnie, a ona uniosła nieznacznie głowę i odpowiedziała mruknięciem, bym kontynuował – Tak myślałem… może chciałabyś spędzić gwiazdkę ze mną i moją rodziną? Oczywiście możesz wziąć mamę.

Widziałem, jak jej oczy powiększają się ze zdziwienia, ale wyglądała jeszcze bardziej uroczo – wtedy można było dojrzeć różnicę pomiędzy źrenicą i tęczówką, co normalnie było naprawdę trudne, gdyż chyba nikt nie miał tak ciemnobrązowych oczu jak ona… nawet Zayn. Uśmiechnąłem się, by utwierdzić ją w moich słowach. Co prawda nie dzwoniłem jeszcze do mamy, ale byłem pewien, że na pewno się zgodzi. Kolejna dwójka do naszej ogromnej rodziny. Ja, moja mama, siostra, ojczym… A teraz one. Chloe i jej mama. Może gwiazdka by jednak rozwiązała wszystko i Chloe zostałaby w Londynie…?

Ze mną. 

- Harry… -odezwała się w końcu – Ja… nie wiem, co powiedzieć.

- Po prostu się zgódź. Tylko na tym zyskamy, uwierz mi – odpowiedziałem, nawijając sobie jej pukiel ciemnorudych włosów na palce wskazujący. – Moja mama nie będzie miała nic przeciwko, naprawdę.

- A rozmawiałeś już z nią o tym? – cała Chloe, jak zwykle musi się upewnić.

- Nie – przyznałem, a Chloe uniosła się na łokciach, by lepiej widzieć moją twarz – Ale zadzwonię do niej zaraz, żeby cię przekonać.

Wziąłem mojego iPhone’a z stolika nocnego i wybrałem numer mamy, który był pod dwójką. Po kilku sygnałach odezwał się trochę zmęczony, ale radosny głos mojej rodzicielki. Po krótce przedstawiłem jej sprawę i gdy nastała chwila ciszy, zaniepokoiłem się, że może jednak Chloe miała rację. Ale uspokoiłem się, gdy mama przekonała mnie, że będzie zadowolona z dodatkowych par rąk do pomocy przy dekorowaniu choinki. Westchnąłem, szczęśliwy i spojrzałem z tryumfem na Chloe, która nadal bawiła się moją koszulką, uśmiechając się lekko w zapomnieniu. Swoim palcem kreśliła koła na mojej klatce piersiowej, co powodowało u mnie gęsią skórkę. Nie mogłem nadal pojąc, dlaczego tak na mnie działała, ale to nie było teraz najważniejsze. Pożegnałem się z mamą i rzekłem do Chloe, muskając jej usta.

- Pakuj się, jedziemy do Holmes Chapel, byś mogła poznać moją rodzinę.

- O niczym innym nie marzę – wymruczała i oddała mi pocałunek, a w głowie aż zawirowało mi od jej uroczego zapachu, który zapewne przesiąkł już moje ubrania.

I dobrze.

----------------------------------

I teraz będziecie zaskoczeni moim oświadczeniem... podoba mi się ten rozdział! Autentycznie mi się podoba! I nareszcie kiss naszej parki <3 Kocham pisać takie sceny.... ech, robię się ckliwa :) A i kto słuchał naszego Hazzę w niedzielę? Mi ciarki przechodziły za każdym razem, gdy się odzywał! laaalalalala! <3

Follow @Pauline__1994

Plus dziękuję za wszystkie komentarze i wejścia, naprawdę nie wiecie, ile to dla mnie znaczy, nawet taki anonimowy wpis :) (plus prośba dla anonimowców byście podpisywali się nickami, jeśli możecie :) ) Naprawdę dziękuję, za te 9 tys wyświetleń! Jesteście genialni! <3
A i jeszcze głosowanie a propo długości rozdziałów nie zostało zakończone, więc nie oczekujcie na razie, że wysmaruję coś więcej niż 2 tys słów raz na tydzień :)

21 komentarzy:

  1. Jeeeeej, super, naprawdę mi się podoba! Nie mogłam się doczekać tego rozdziału. Nie przeczuwałam, że będzie taki piękny i niesamowity. Nic bym w nim nie zmieniała. Jest niesamowity w każdym calu :))

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział !
    już nie mogę doczekać się następnego ;>
    zapraszam do siebie :
    http://livingdreamwith1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. super naprawde sie ciesze ciekawe jak beda wygladaly te swieta, ale moglabys dodac troche z innymi chlopakami .;) fallow @xo_RescueMe_xo

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział;D To opowiadanie jest cholernie zajebiste!!!!<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne nic dodać nic ująć. Nie wiem co powiedzieć. Ten rozdział najbardziej mi się podoba z pośród wszystkich napisanych przez ciebie.Jedyne co mogę powiedzieć to,że to opowiadanie jest zajebiste.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział :)
    PS. Gdzie można słuchać audycji One Direction w radiu ?
    Cool ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Audycje już się skończyły :( Ostatnią miał Harry w zeszłą niedzielę. Można było ich posłuchać na http://ukradioplayer.thehitsradio.com/console/ ale nie wiem, czy jeszcze będą mieli jakiekolwiek audycje w tym radio. :)

      Usuń
  7. jak zwykle niesamowity ;) W końcu się przekonałaś, że masz niesamowity talent ;*. Czekam na kolejny rozdział. W końcu się pocałowali, a tak to niesamowicie opisałaś, że czułam się jakbym tam była i ich na żywo obserwowała xd Całuje, Andzia <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny! Trochę romantyczny ( przynajmniej w moim odczuciu);)
    Dla mnie piszesz niesamowicie lekko i przyjemnie.;)
    Czekam na nn.^^
    Pozdrawiam.!
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  9. świetnie piszesz dziewczyno :)
    Rozdział jak i cały blog GENIALNY !

    [ http://opowiadaniao1dgottabeyou.blogspot.com/ ]

    OdpowiedzUsuń
  10. O jezuuuu.♥ świetny rozdział! :D Liczę na następny niebawem. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. oj, szacun dla cb, ja totalnie nie umiem pisać takich scen xd
    a rozdział faaaajny ;dd

    TheSimpsonizer

    OdpowiedzUsuń
  12. Emma ! . Normalnie cię kocham kobieto ! . To jest ekstremalnie, zajebiście, cudownie, powalająco przepiękne! Sorreczka, że nie komentowałam, ale miałam mały zastój w czytaniu i dopiero dziś nadrabiałam od 9 i pochłonęłam dosłownie w kilkanaście minut. Więc pozwolę sobie skomentować tylko ten rozdział. No normalnie nic dodać nic ująć. Świetnie jest. Z tymi wejściami to mnie gonisz, kochaniutka. Ale ten kissik wyszedł ci cudownie. Wgl ostatnie wydarzenia wyszły ci wręcz genialnie. Co ja ci się tu bd uzasadniała. Jak mi się coś nie spodoba to zapierdolę prosto z mostu. Albo znajdę cię, gdziekolwiek będziesz, i dogłębnie zmolestuję o kolejny rozdział albo zmianę czegoś co mi nie pasuje :) buziaki i czekam na nexta :*
    [ onelove-onedirectionstory.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  13. M9i się więcej niż podoba! Ty naprawdę się zajmij pisaniem a ten blog moze być twoją pierwsza książką xD Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  14. JESTEM NA BIEŻĄCO , WRESZCIE . XDDDD
    GENIALNY ROZDZIAŁ , A TA SCENA W POKOJU HARREGO ?
    ASDFGHGKJHJFHDSJF , GEENIAL ! :D
    @ZarrysLover

    OdpowiedzUsuń
  15. YAYAYAY !!!!!!!!!!!
    UWIELBIAM CIE ! CO ZA ROZDZIAŁ, CO ZA EMOCJE, PROSZE PAŃSTWA! publiczność robi falę, zakochani się całują, dziewczyny piszczą, lalalala, ale mam głupawe :x przez Ciebie ! czytam ten rozdział chyba trzeci raz i mogę tak dalej. uwielbiam. uwieeeeeeelbiam.
    mama patrzy się na mnie jak na idiotkę, bo szczerze się do komputera jak psychopata i tańcze jakiś dziwny taniec radości O_xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam twoje opowiadanie!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Totalnie słodkie ! Można się zakochać w tym opowiadaniu, bez beki. Zapraszam również to siebie.
    http://onebandoneloveonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesteś nieziemska !!
    Zakochałam się w tym opowiadaniu :)


    u mnie pojawił się kolejny wiec wpadaj jak masz czas :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana < 3 .. Ehh.. Nie wiem co powiedzieć ... Chociaż nie .. Wiem.! Z-A-J-E-B-I-S-T-E.! Kurde , poleciłam bloga .. ^ ^ .. Jest świetnny.! Opisujesz wszystko z taką dokładnością .. Ach.! Świetnie , świetnie ... ^ ^.. Aww ♥.

    Pozdrawiam ;33
    Crush On You ♥.

    OdpowiedzUsuń