27.02.2012

Rozdział 14: "Chloe, jesteś najlepszą rzeczą, jaka mnie spotkała w moim życiu."


Odetchnęłam z ulgą, gdy moja mama wyraziła zgodę, byśmy pojechali do rodziny Harry’ego na święta. Trochę mnie tym zdziwiła, ale pewnie gwiazdka od dłuższego czasu spędzała jej sen z powiek – bo raczej spędzanie jej w hotelu nie było najlepszym pomysłem. Dlatego też po poważnej rozmowie z Harrym, który odprowadził mnie pod same drzwi pokoju, wyciskając ostatnie, tęskne pocałunki na moich ustach, jakby nie miał mnie zobaczyć, przez co najmniej wieczność. Zarzuciłam mu ręce na szyję, śmiejąc się po raz pierwszy, tak prawdziwie.

- Przecież będziesz mnie widział dziś na imprezie, Harry – rzekłam, układając mu grzywkę pod jakiś dziwnym kątem, ale nie wyglądał, jakby mu to przeszkadzało, ba, możliwe, że byłam jedyną osobą, która mogła sobie na to pozwolić!

- Ale i tak nie mogę uwierzyć, że cię mam – wyszeptał w moje włosy.

- A ja mam ciebie – dopiero po wypowiedzeniu tych słów doszło do mnie, jak to musiało ckliwie zabrzmieć.

Harry wpatrywał się we mnie, jakby coś jeszcze chciał powiedzieć, a ja patrzyłam w te jego zielone tęczówki, powoli odrywając się od rzeczywistości. Jednak jego anielski głos przywołał mnie z powrotem na ziemię.

- Jak to jest możliwe, że tak krótko się znamy, a mam wrażenie, że znam cie od zawsze? – szepnął Harry, zadając na poły retoryczne pytanie.

- Przeznaczenie? – zaśmiałam się, mając już dosyć tego, że wszyscy gadali mi o tym, że ja i Harry jesteśmy sobie przeznaczeni, a teraz sama się do tego przyznałam.

- To, co teraz czuję… raczej nie da się opisać słowami. Nigdy nie czułem się w ten sposób – rzekł Harry kładąc swoje ręce w tylne kieszenie moich spodni (znaczy jego spodni, bo nadal miała na sobie jego szare dresy) i patrząc na mnie z intensywnością – Pewnie będę ci to powtarzał, co chwilę, ale… Chloe, jesteś najlepszą rzeczą, jaka mnie spotkała w moim życiu.

No i jak tu się nie rozczulić nad takim z idealnymi zielonymi ślepkami, uroczymi kręconymi włosami, opadającymi na jedno oko, słodkimi dołeczkami w idealnych policzkach, głosie, który wywołuje takie emocje, drżenie, uniesienie, głosie, który przekonał moją mamę, bym mogła iśc z nimi na imprezę i nocować w ich domu… Jestem pewna, że miliony dziewczyn teraz chciałyby się ze mną zamienić, ale jedyne, co mogła powiedzieć od serca, to: won od mojego Hazziątka! Zaśmiałam się ze swoich myśli, a Harry posłał mi pytającą minę, opierając się swoim czołem o moje.

- Powiem ci później, a teraz zmykaj, muszę się ogarnąć – odepchnęłam go lekko, drocząc się z nim.

- Ostatni buziak? Proszęęęę! – zrobił słodką minkę i uformował idealne wargi w dziubek.

Przygryzłam wargę i skupiłam się na jego ustach tak, jakbym chciała je pocałować, a zamiast tego, położyłam na nich swoje dwa palce i ucałowałam go w czoło.

- No eeeeeeejjj! – zaprotestował, wyginając usta w podkówkę, jak małe dziecko.
 
- Później, Haroldzie! – skrzywił się, gdy go tak nazwałam, ale nic nie powiedział.

- Dla ciebie to mogę nawet czekać wieczność – zamruczał i ostatni raz pocałował mnie w policzek.

Wyślizgnęłam się z jego uścisku, powiedzieliśmy sobie ostatnie: „pa” i zamknęłam za nim drzwi. Osunęłam się na podłogę po drzwiach, nadal nie mogąc uwierzyć w to, co się stało. Ja i Harry. Byliśmy… jakby razem? Bo chyba pocałunek i nasze zachowanie o czymś świadczyły. Znaczy, tak myślę, że o czymś świadczyły… Jeszcze nie do końca przytomna zadzwoniłam do Cynthii, która zrobiła mi wykład, że jak to się jeszcze raz powtórzy, że ona będzie musiała mi dupę ratować, to idę spać na ulicę i takie tam. Normalne odzywki mojej nadobnej przyjaciółki. Gdy oznajmiła jej, że wybieramy się z chłopakami na imprezę, wiedziałam (bo nie musiałam widzieć, naprawdę), że Cynthia zrobiła pół obrót i zaczęła tańczyć makarenę, jak zwykle w takich „radosnych” momentach jak ten. Od razu też poinformowałam ją, że Liam już zaoferował się, że po nas przyjedzie, więc miała u mnie być gotowa i wypachniona.

Po rozłączeniu się, stanęłam naprzeciwko mojej szafy i westchnęłam, widząc, że nie mam w co się ubrać. Dlatego też napisałam do Cynthii, że nie będę miała nic przeciwko, jak pożyczy mi sukienkę, an co ona odpisała tylko: „Wiedziałam, że nie masz się w co ubrać! Ale nie bój żaby, jako twoja osobista stylistka, coś wynajdę! Tylko ubierz czarne rajstopy i czarne botki!”.

Czyli już wiedziała, w co ma mnie zamiar ubrać. Skoro kazała ubrać botki… zapewne zostanę wepchnięta w kieckę tak krótką, że mogłabym stać przy szosie. A Cynthia dobrze wiedziała, że nienawidzę sukienek! Mimo wszystko o szóstej przyszła już kompletnie ubrana w krótkie szorty, rajstopy, botki, koronkowy gorset, na który narzuciła marynarkę z podwiniętymi rękawami, a włosy upięła w wysoką kitkę. Rzuciła w moją stronę koronkową, trochę prześwitująca sukienką, z długimi rękawami, sięgającą ledwo do połowy uda, w kolorze pudrowego, ale trochę starego różu i poleciła się przebrać, by mogła zrobić mi makijaż. Włosy zakręciła mi na lokówce, tak, że opadały przyjemnymi falami na ramiona i na poły gołe plecy, zasłonięte tylko cieniutkim materiałem, który i tak prześwitywał bardziej niż moja cała kreacja. Cynthia z miną profesjonalistki ( czyli wystawionym końcem języka) zrobiła mi prawie identyczne kreski eyelinerem na powiekach – co każda dziewczyna przyzna, nie jest takie łatwe! – i przejechała mi usta lekko różową szminką, tak, że podkreślała bladość mojej cery, ale w dobrym znaczeniu. Nie poznawałam siebie, gdy ze mną skończyła.

O w pół do ósmej, po ostatniej poprawce Cynthii przy lustrze i kilku telefonach od Liama, pożegnałyśmy się z moją mamą i jakoś weszłyśmy do jego auta. Odruchowo opatuliłam się mocniej moim płaszczem i skrzyżowałam nogi w kostkach, zapinając pasy.

- Wyglądacie olśniewająco, Harry i Niall padną, jak was zobaczą – wyszczerzył się w nasza stronę Liam, mając na sobie niebieską koszulę w kratę, jeansy i granatowe conversy.

- Dzięki – odpowiedziałyśmy chórkiem i zaśmiałyśmy się z naszego zsynchronizowania, a potem zapytałam:

- Jedziemy do klubu, czy robimy domówkę u was?

- Domówka – rzekł Liam – Jeśli chcecie pić, musi być domówka, bo jak przyłapią nas media, to wyjdziemy na demoralizatorów młodzieży, a wy możecie mieć kłopoty. Kiedy macie osiemnaście lat?

- W marcu – powiedziałam – A Cynthia we wrześniu.

- Ale nie bójcie się, nasze domówki są nawet lepsze niż niejedna impreza w klubie, zaręczam! – Liam położył jedną rękę na wysokości serca, drugą nadal trzymając na kierownicy.

Po dwudziestu minutach zaparkowaliśmy przed ich domem, ale nic nie wskazywało, że w środku miała rozpocząć się zaraz jakaś szalona impreza. Jednak pozory mylą, by gdy tylko Liam otworzył przed nami drzwi frontowe, z moich ust wyrwało się tylko:

- Wow.

W salonie kanapy zostały przesunięte pod ściany, a pośrodku została przestrzeń wolna, zapewne do tańczenia. Na suficie wisiały lampki i kula dyskotekowa, na którą zareagowałyśmy z Cynthią tak samo: „Skąd oni mają kulę dyskotekową u siebie w domu?!”, ale rzucała ona piękne odbite światło na ściany i podłogę. Gdzieś w kącie stał wielki stół z jedzeniem, do którego już dorwał się Niall, łasując nachosy z sosem salsa. Zayn robił za DJ’a, a w słuchawkach na uszach wyglądał naprawdę profesjonalnie. Uśmiechnął się i pomachał nam, a z głośników zaczęły wydobywać się pierwsze takty piosenki „Up All Night”. Zaśmiałam się pod nosem i przywitałam z Louisem, który uścisnął mnie tak, jakby mnie wieki nie widział i równie mocnym uściskiem obdarzył, trochę zdezorientowaną jego wylewnością, Cynthię, która zarumieniła się, gdy obok niej pojawił się nagle Niall, dla niej zostawiając jedzenie -  co to zauroczenie robi z człowiekiem?!

Gdy poczułam znajome ręce na mojej talii i napotkałam zdziwione, ale zaciekawione spojrzenie Cynthii, wiedziałam, kto się za mną czai. Z moim najpiękniejszym uśmiechem obróciłam się i wtuliłam w Harry’ego, który objął mnie tak, jakby nie widział mnie całe wieki – jedną ręką trochę zgniótł moje włosy, a drugą nadal trzymał na mojej talii. Odsunęłam się od niego, ale na tyle, by nie stracić kontaktu z jego ramionami i pocałowałam go, a właściwie tylko musnęłam jego usta, oczekując, że sam przejmie inicjatywę, to też się stało. Pogłębił pocałunek, a za nami rozległo się znaczące chrząknięcie Lou.

- Przepraszam, ale myślisz sobie, że od tak możesz dowalać się do mojego Miśka? – odezwał się, gramoląc się pod drugie ramię Harry’ego, tak, że go również obejmował. Czyli wychodził z tego całkiem niezły trójkącik…

- Tak, tak właśnie myślę! – rzekłam z kamienną twarzą, za którą kryła się chęć niepohamowanego śmiechu.

- To źle myślisz! Harry jest mój, rozumiesz?

- Hej, hej, starczy mnie dla każdego – Harry starał się „załagodzić” sytuację, posyłając nam swój szelmowski uśmiech.

- Pogadamy dzisiaj w naszym łożu, Haroldzie – szepnął teatralnie na odchodne Lou, a potem odszedł, słysząc dzwonek do drzwi – Czy już nikt nie podejdzie otworzyć?! Dlaczego zawsze ja muszę ruszać swoją szanowną dupę?!

- Bo zazwyczaj ja ją ruszam! – przypomniał mu, prawie krzycząc, Liam, opierając się o ścianę, a następnie zwrócił się do nas, cały podekscytowany – Danielle do nas przyjedzie na chwilę, by się zabawić, bo akurat ma wolne.

Ach, ta Danielle, jego dziewczyna…

Wtem do pokoju wparowało około piętnastu osób i od razu zostały mi wszystkie przedstawione. Harry chodził ze mną po pokoju, uprzednio podając mi piwo, bym poznała innych. Czułam się obco w tym towarzystwie, ale skoro znałam chłopaków, to nie mogło być tak źle. Przynajmniej starałam to sobie wmówić, gdy prowadziłam trochę nudnawą konwersację z jakąś szatynką, podczas, gdy Harry zabawiał jej chłopaka. Gdzieś około dziewiąte, gdy większość z nas już trochę wypiła (a mając na myśli trochę, oczywiście chodzi mi więcej niż trzy piwa) i zataczała się lekko, wbiła do nas dziewczyna Liama, Danielle. Była naprawdę ładna, a najbardziej podobała mi się w niej ta burza kręconych, ciemnych włosów, okalająca jej drobną twarz. Przywitała się z Liamem namiętnym buziakiem, a ja stwierdziłam, że mogę do nich podejść, bo Harry gadał z kimś innym.

Liam rozpromienił się, widząc, że chcę sobie poradzić i przełamać moją nieśmiałość.

-Hej, jestem Chloe… a ty to sławna Danielle? Liam strasznie dużo o tobie opowiadał – uśmiechnęłam się lekko, starając nie wypaść sztucznie.

Danielle odwzajemniła uśmiech, nie szczędząc mi miłych słów i wtedy też doszło do mnie, że nie będę sama z Cynthia na tej imprezie, która w najlepsze zabawiała się z Niallem, chichocząc z nim na kanapie w rogu. Dopuszczałam to, chyba, że rozmawiali o czymś sprośnym… chwila, znając Cynthię, to pewnie tak jest… Ech.

- Nic nie mówię, ale chyba ktoś zastanawia się, czy ciebie nie porwać ode mnie – szepnęła teatralnie Danielle, wskazując głową kogoś za mną.

Obróciłam się jak na komendę i zobaczyłam zadowolonego Harry’ego, trzymającego w ręce drinka. Chwila, kolejnego? Coś mi tu śmierdziało. Och, no tak, pewnie wódka… Harry widząc, że się na niego patrzę, podszedł do nas szybko, a potem objął mnie od tyłu, całując w szyję.

- Hej, skarbie, jak się bawisz? – zamruczał mi do ucha, a potem zauważył z nim ja stoję – Danielle! Witaj! – uścisnął ją mocno, aż widziałam, jak biedaczce oczy wychodzą z orbit i nie może złapać tchu.
- Może lepiej zajmij się Chloe, co ty na to? – zaproponował Liam, pojawiając się za swoją dziewczyną.
Harry oderwał się od Danielle, która patrzyła na niego, jak na mordercę, a gdy już chciał coś powiedzieć do mnie, usłyszałam głos Zayn’a:

- Hej, Chloe, chodź na parkiet!

Uniosłam jedną brew ze zdziwienia, bo kurcze… Zayn i taniec? To się nie działo… Poczułam jak Zayn chwyta mnie za rękę i prowadzi pomiędzy tańczące pary. Alkohol w tym tłumie zaczął szybciej krążyć mi w żyłach. Czułam ręce Zayn’a na mojej talii i w tym momencie wszystko zniknęło – świat rozpływał mi się przed oczami, jak masło na słońcu. Tańczyłam, chcąc zapamiętać każdy moment, każdy dotyk rąk Zayn’a na mojej skórze. Nie wiedziałam, czy to przez alkohol czy po prostu przez te wszystkie ciała ocierające się o siebie, trudno mi było to stwierdzić… ale fakt pozostawał faktem – pozwoliłam, by Zayn musnął ustami moja szyję. Gdy to zrobił, na początku spodobało mi się to, a potem, lekko go odepchnęłam.

- Co ty robisz? – jego ręce zacisnęły się na moich biodrach – Masz być grzeczny.

- Wiesz, że nie jesteś oficjalną dziewczyną Harry’ego… - rzekł, całkiem poważnie – A mi się od początku podobałaś. Lubię rude.

O nie, przesadził! Ruda? JA, RUDA?!

Odepchnęłam go, tym razem mocniej i przeciskając się przez ludzi, wyszłam na balkon. Zimne powietrze uderzyło mnie w twarz. Czułam się tak, jakbym zdradziła Harry’ego. Ale chyba tak nie było… Prawda?

Prawda?!




-------------------------------------------------------------


Nosz to namieszałam, szanowni czytelnicy XD Rozdzał wyszedł trochę dłuższy, niż planowałam, ale to chyba dobrze. Teraz myślę nad rozdziałem z perspektywy Nialla/ Zayna lub Cynthii, ale to potem. (a kogo wy byście wybrali? )

Jeśli chcecie podpowiedzieć mi, co chcielibyście przeczytać, zapraszam do pisania na tt Pauline__1994 lub bezpośrednio na gg 4441489 (zazwyczaj jestem niewidoczna, więc możecie pisać, jak jestem niedostępna, a nuż odpiszę!)

Oczywiście dziękuję za wszystkie wejścia i komentarze, bo bez was nie byłoby mnie tu <3 Mam 11 TYS WEJŚĆ, LUDZIE, CZAICIE TO?! ŁAAAAAA! ZWARIUJĘ!  FHCUSE GHCFYU NIE WIEM, JAK TO ROBICIE, ALE DZIĘKUJĘ! TO, ŻE NIE ZAWSZE ODPISUJE NA KOMENTARZE, NIE ZNACZY, ŻE ICH NIE CZYTAM, BO CZYTAM KAŻDY POJEDYNCZO, NAPRAWDĘ I JARAM SIĘ NIMI STRASZLIWIEEEEEE! <3


Jak myślicie, co się stanie w rozdziale 15? Chloe powie Harry'emu o zachowaniu Zayna? Czy może zachowa to w tajemnicy? Chyba, że nasz Zayn zacznie rozrabiać... Dowiecie się za tydzień!


18 komentarzy:

  1. No czekam na NN to jest boskieeee !!!!
    Nie mam pojęcia co stanie się po między loczkiem
    a chloe.
    Nich zayn trochę porozrabia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się strasznie styl Twojego pisana taki który ciekawi, napisz teraz odcinek z perspektywy Cynthii ;)
    polecam swój blog: http://willdisappear.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo, ona i Hazza są tacy idealnie słodcy razem :3 ale jak wiadomo, zawsze ktoś inny wszystko psuje. Pewnie Chloe zachowa wszystko w tajemnicy, a Zayn się będzie do niej pozostawiał. Tylko niech nie rzuca Harrego, bo padnę :( a zresztą, rób co chcesz, bylebyś pisała tak super, jak teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bosko jest :)
    czytając twoje opowiadanie czułam się jakbym tam była ^^
    Czekam na kolejne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No rozdział jak zwykle świetny! <33
    Zayn mógłby trochę narozrabiać, ale proszę, nie rób z niego czarnego charakteru! Tego nie przeżyję...
    Ale i tak zrobisz, co uznasz za dobre :) Ja i tak będę to czytać!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię tego romantycznego Harry'ego ;D. Ah, ah, Zayn, a to niegrzeczny chłopak, żeby się przystawiać do dziewczyny swojego kumpla, bardzo nieładnie. Czekam na kolejny i czy mogłabyś mnie o nim poinformować na gg: 39791190 . Z góry dziękuję. I dodaję do polecanych, bo będę tu wpadała częściej ;).

    [carry-me-home-tonight.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  7. NIE , NIE ZDRADZIŁA GO , TANIEC TO NIE ZDRADA , MA BYĆ WSZYSTKO DOBRZE , ONI SIE PRZED CHWILĄ POGODZILI , NIE ROZDZIELAJ ICH ! XDD
    @ZarrysLover

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Kocham twój styl pisania jest taki...inny, obrazowy :) I oczywiście czekam na ciąg dalszy! xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Pff.. Jaki Zayn..;)
    Nie zdradziła go, ale jeżeli się źle z tym czuła to w jakiś sposób dobrze o niej świadczy..;)
    Sądzę, że nie powinna mówić Harremu...a co..;)
    Pozdrawiam.!
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  10. Ganielne ! <333 Kocham twój blog ! ;**
    zapraszam na mojego bloga i mojej przyjaciółki , nie jest tak świetny jak ten no ale .... ;** buziaki <3

    OdpowiedzUsuń
  11. ŚWIETNY ROZDZIAŁ! Już nie mogę doczekać się następnego :D
    zapraszam do siebie:
    http://livingdreamwith1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. no boskiee ;] nie mam słów, by to opisać xd a skoro pytasz, to chciałabym rozdział z perspektywy Nialla ^^ z resztą, jak napiszesz, tak będzie dobrze, musi być! ;d

    ~TheSimpsonizer

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny ! czekam na więcej < 33

    OdpowiedzUsuń
  14. Podejrzewam że Chloe nie powie nic Harremu , ale Zayn nie będzie odpuszczał . To może być niezłe ;D xx

    OdpowiedzUsuń
  15. o bony ten blog jest cudowny tyle się w nim dzieje lepiej żeby Chloe powiedziała Harremu ale może lepiej nie nie wiem :D ale niech Zayn nie narozrabia bo Harry i Chloe tak do siebie pasują :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć! Twoje opowiadanie zostało umieszczone w największym alfabetycznym spisie opowiadań o 1D (czytaj-1d.blogspot.com). Jeżeli chcesz, aby potencjalni czytelnicy mogli jeszcze łatwiej odszukać Twojego bloga zostaw komentarz na stronie z linkiem i informacją o rodzaju opowiadania(bromance,obyczajowe,komedia,fantastyczne,dramat,kryminał,jednoparty) i głównym bohaterze (Zayn,Niall,Louis,Harry lub Liam) W czasie krótszym niż 24 godziny umieścimy Twojego bloga w spisie tematycznym, który jest codziennie przeglądany przez ponad 200 osób :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ho, ho, ho! Nosz kurde, rzeczywiście nieźle namieszałaś, ale... podoba mi się to. Tylko patrzeć jak tu się rozkręci wojna o Chloe. ;P
    W poprzednim rozdziale dałaś czadu przy tej miłosnej scence. Chloe ma kosmate myśli. :D
    Tylko wolno rozwijaj ten trójkącik, bo dopiero co zeszli się z Harrym. Przykro by było, gdyby od razu wszystko im się popsuło. :/
    Pozdrawiam!

    Anyone

    OdpowiedzUsuń
  18. Super ^^ Pisz dalej:) Zayn przesadził, ale mam nadzieję, że Chloe będzie z Hazzą w Londynie i będzie Happy end:] Proszę niech tak będzie^^

    [ http://and-the-tears-stream-down-my-face.blogspot.com/ ]

    OdpowiedzUsuń