06.02.2012

Rozdział 9: "A idźcie mi wszyscy z tym przeznaczeniem!"

- Jesteś idiotą – podsumował Liam, gdy w ciszy wracaliśmy do domu.

Aktualnie myślałam, co innego – w końcu nie wiadomo, jakby skończyła się ta sytuacja, gdyby nie Harry, którzy bohatersko rzucił się w mojej obronie… Z drugiej strony Harry zachował się trochę lekkomyślnie, ale to mogłam mu jeszcze wybaczyć. Też byłam emocjonalną osobą i pewnie rzuciłabym się na Steve’a z paznokciami, gdyby Harry nie zabrał się za niego pierwszy.

Jedyne, na co miałam ochotę, to impreza. I może alkoholu. Tak po prostu, na odreagowanie wszystkiego. Możliwe, że miałam tego żałować, ale jestem młoda! Mam czas na bycie poważną!

- Harry, chyba trzeba cię opatrzyć – odezwałam się nieśmiało, drżącym głosem.

- Możliwe. Jedziemy do nas – burknął Harry i skręcił na skrzyżowaniu.

Nie patrzył na mnie, chociaż chciałam, by dał mi znać wzrokiem, że wszystko jest z nim okej. Może to niezbyt dużo mówi, ale lepsze to, niż niepewność. Oparłam czoło o szybę samochodu, myśląc o wszystkim i o niczym. Martwiłam się o Harry’ego.

W mojej głowie nagle odezwał się wewnętrzny głos, który lekko zasugerował mi: „A może martwisz się o niego, bo ci się podoba, co, Chloe?” , potrząsnęłam głową, starając się, by słowa nie wyryły mi się na umyśle, ale niestety, było za późno. Odbijały się echem, jak w ogromnym pomieszczeniu, nie dając mi spokoju.

W końcu dojechaliśmy do domu, w którym zamieszkiwali chłopcy. Od razu rzuciła mi się w oczy jego wielkość. Białe ściany i grafitowy dach kontrastowały ze sobą, a ja czułam, że wchodzę do ich tajemniczego królestwa. Możliwe, że rzeczywiście tak było. W końcu nie wpuszczali do siebie byle, kogo. Ta myśli sprawiła, że mimo sytuacji, w jakiej się znajdowaliśmy, kąciki ust podniosły się ku górze. Byłam wyjątkowa dla nich. Dlatego postanowili mi zaufać i dali zaproszenie do swojego świata.

Wyszliśmy z auta i Liam otworzył drzwi, wpuszczając mnie pierwszą, jak na dżentelmena przystało.

- KOBIETA W PROGU! – krzyknął Liam, zamykając za sobą drzwi.

Od razu w głębi domu rozległ się przeszywający wszystko pisk i zanim się obejrzałam, trzy ciała rzuciły się na mnie, jak podczas gry w baseball. Jęknęłam, ugniatana i bliska padnięcia na podłogę od ciężaru.

- Chloeeeee! – Lou przeciągnął ostatnią literę mojego imienia, uśmiechając się do mnie szelmowsko – I jak tam randka, kochanie?

Spiorunowałam go wzrokiem, Zayn i Niall spojrzeli po sobie.

- Dlaczego my nic o tym nie wiemy, co? – zaaferował się Zayn, poprawiając sobie fryzurę.

- A przywieźliście chociaż coś do jedzenia? – no tak, cały Niall.

Ogarnęłam wzrokiem Harry’ego, który uśmiechał się krzywo, patrząc na swoich, ściskających mnie, kumpli. Wyswobodziłam się z objęć chłopaków i podeszłam do Harry’ego, mówiąc:

- Trzeba cię opatrzyć… macie apteczkę?

Dopiero wtedy 3/5 One Direction zauważyło, że buźka Harry’ego nie wygląda najlepiej, a Louis przycisnął Harry’ego do piersi, zawodząc, że: „Jak to mogło się stać mojemu Haroldzikowi?!”, płacząc przy tym tak głośno i wyjąc jak wilk podczas pełni księżyca. Wywołało to tylko śmiech pozostałych członków zespołu, a ja tylko przewróciłam oczami.

- On krwawi, a wy się śmiejecie jak głupi do sera – rzekłam, chwytając Harry’ego za rękę i prowadząc go do kuchni, która była widoczna z przedpokoju.

Puściłam go i zaczęłam szukać apteczki, polecając mu, by usiadł na krześle kuchennym przy stole, ale obrócony w moją stronę. W końcu, gdy zadowolona trzymałam w ręce pudełko z czerwonym krzyżem, podeszłam do Harry’ego i położyłam je na stole, otwierając i wertując jego zawartość. Nasączyłam gazę wodą utlenioną i delikatnie zaczęłam przemywać zranione miejsca na jego twarzy, myśląc o tym, jak bardzo muszę być czerwona na twarzy. Odgarnęłam włosy, które spadały mi na oko, chyba z trzy razy. Warknęłam sama do siebie, gdy znowu upadły i miałam zamiar znowu je odgarnąć, gdy nagle poczułam, jak robi to za mnie Harry. Jego palce okręciły kosmyki wokół własnej osi, a potem wetknęły je za ucho wraz z resztą grzywki.

Przestałam oddychać, patrząc Harry’emu w oczy. Byliśmy zdecydowanie zbyt blisko siebie. Moje serce biło nierówno i szybko, policzki zarumieniły się nienormalnie, a całe moje ciało zamarło, jakbym została zahipnotyzowana. Przez te jego zielone oczy… Miałam do nich słabość. Tak, w końcu się do tego przyznałam! Miałam słabość do jego cudownych, jasnozielonych oczu!

Harry przymknął te swoje cuda i przybliżył się do mnie, ignorując moją rękę na jego łuku brwiowym, która znajdywała się tam, gdyż chciałam oczyścić ranę z krwi. Był tak blisko, że jego oddech zmieszał się w moim, a ja nie mogłam się nawet ruszyć, a co dopiero coś powiedzieć! Tylko milimetry dzieliły nas od pocałunku…

- Jak tam idzie odkażanie? – odskoczyliśmy od siebie, gdy do kuchni wparował zadowolony Lou, uśmiechając się szeroko – Chyba nie przeszkadzam?

Zaprzeczyłam, wracając do obmywania skaleczeń Harry’ego. Nakleiłam na jego czole uroczy plaster w misie i od razu odsunęłam się od niego, byle jak najszybciej zniknąć z niebezpiecznie bliskiej strefy wokół Loczka.

Zapytałam Louisa, gdzie jest łazienka. Gdy powiedział mi, jak do niej dojść, ruszyłam z kopyta, starając się jednak nie biec, bo wyglądało by to nadzwyczaj dziwnie. Na szczęście nikogo w niej nie było, więc zamknęłam drzwi na klucz i oparłam się o drzwi, osuwając się na podłogę. Zanurzyłam twarz w dłoniach, starając się równo oddychać. Dostałam mroczków, jakbym miała zaraz zemdleć… co się ze mną działo?!

Moja głowa poderwała się jak na komendę, gdy usłyszałam pukanie.

- Hej, Chloe, wszystko dobrze? – to był Liam.

- Raczej… tak… - spojrzałam na swoją dłoń, by sprawdzić, czy kontury nadal mi się rozmazują, ale nic takiego nie zauważyłam.

- Mogę wejść?

Odkręciłam klucz w zamku i odsunęłam się od drzwi, żeby mnie nimi nie uderzył. Liam wsadził swój uroczy łepek w szparę i zdziwił się, widząc mnie na podłodze.

- A, a ty co odwalasz? Zasłabłaś?

- Chciałbyś – wyszczerzyłam się, a Liam usiadł obok mnie.

Chwilę siedzieliśmy w ciszy, aż w końcu Liam odezwał się:

- I jak tam z Harry’m, co? – napotkał moje mrożące krew w żyłach spojrzenie. – No, co? Louis mi wszystko powiedział! Ukartował to wszystko, by was do siebie zbliżyć…

- Wiem – westchnęłam, przypominając sobie scenę z kuchni – Ale mam mętlik w głowie. Harry jest wspaniały, naprawdę, ja tylko… Nie wiem, jak mam do tego podejść.

- Normalnie, przecież to, że jest gwiazdą, nie znaczy, że ma jakieś wygórowane wymagania – rzekł szczerze Liam, bawiąc się rąbkiem mojej bluzki – Widziałem jak na ciebie patrzy i uwierz mi, to aż dziwne, biorąc pod uwagę to, ile się znacie. Przeznaczenie.

- A idźcie mi wszyscy z tym przeznaczeniem! Co ja wam takiego zrobiłam?! Każdy tylko nadaje mi o tym przeznaczeniu – Cynthia, Lou, a teraz ty!

- A może to po prostu prawda? – wzruszył ramionami Liam – Jeśli nie spróbujesz, to nigdy się nie przekonasz. Może to cię zdziwi, ale ja na początku nie byłem przekonany do Danielle – zaśmiał się uroczo – Nawet jej zbytnio nie lubiłem. Myślałem, że się do mnie nie odzywa, bo uważa mnie za gorszego, a jak doszło, co do czego, to okazało się, że jest po prostu nieśmiała! Tak samo jest z Harry’m. Nigdy jeszcze nie widziałam, by rumienił się na widok dziewczyny; zazwyczaj flirtowanie wychodzi mu z dziecinną łatwością. Z tobą jest inaczej, Chloe, zrozum to.

- Właśnie nie mogę zrozumieć, Liam. On wydaje się taki zamknięty… - mruknęłam, opierając głowę o jego ramię – Nie mam pojęcia jak do niego dotrzeć, szczególnie, że sama nie jestem zbyt otwartą osobą.

- Mam pomysł, młoda. Co powiesz na imprezę? Jutro? – Liam rozpromienił się, mierzwiąc mi włosy.

- Impreza? I jak to ma mi pomóc z Harry’m, co?

Podskoczyliśmy, gdy drzwi uchyliły się szerzej, a Liam dostał w głowę. Syknął, łapiąc się za potylicę. Głowa Harry’ego wychyliła się powoli zza skrzydła. Miał zdziwioną minę, szczególnie, że nadal trzymałam głowę na ramieniu Liama. Kąciki jego ust zadrgały lekko, ale nieznacznie, tak, że gdyby ktoś patrzył na jego twarz z mniejszym skupieniem, w ogóle by tego nie zauważył.

- Wszędzie was szukam – wydukał w końcu – Louis uparł się, by oglądać film. Idziecie?

- Jak tylko odzyskam ostrość widzenia – wymamrotał Liam, powoli wstając, a ja poszłam w jego ślady. – Chyba jest dobrze… następnym razem uważaj, bo zabijesz człowieka.

- Tak, tak, dobrze, tatuśku – Harry skrzywił się i spojrzał na mnie, lekko speszony – Dojdziesz do salonu, muszę pogadać z Liamem?

- Jasne… - gdy zniknęłam za zakrętem, przylgnęłam do ściany. Wiem, że to nie przystoi podsłuchiwać, ale nie mogłam się powstrzymać…

Harry oparł się o ścianę, trzymając ręce w kieszeniach. Zmierzwił prawą ręką loki w ten specyficzny, uroczy sposób.

- Co wy tam odwalaliście w tej łazience, co? – zaczął, trochę podirytowanym tonem, Harry.

- Nic, myślałem, że Chloe źle się czuje – odpowiedział Liam – Chciałem być miły. Wiesz dobrze, że mam dziewczynę.

- Tak, Danielle, ciekawe, co by o tym pomyślała?

- Od kiedy ty taki wrażliwy, zejdź ze mnie i lepiej przytul Chloe! – szczęka Harry’emu opadła – Tak, wiem, że ona ci się podoba, to widać. Ale nic nie robisz w tym kierunku! Naprawdę się jej podobasz – „Zdrajca!” pomyślałam – więc wykorzystaj to i działaj! Nie poznaję cię, co się z tobą dzieje? Zaniemówiłeś?

- Sam nie wiem. Podoba mi się… żadna mi się tak nie podobała, Bóg mi świadkiem. – Harry uśmiechnął się lekko – Znam ją tylko kilka dni, a czuję, jakbym znał ją od zawsze. Gdy ją widzę… odbiera mi mowę. Jest taka piękna w tym, co robi, a nawet nie ma o tym pojęcia…

Spuściłam głowę, myśląc nad słowami Harry’ego. Czy naprawdę mnie tak postrzegał? Mówił o mnie jak o najpiękniejszym cudzie tego świata… Poczułam się taka ważna, taka cudowna, taka…. Piękna. Gdy na niego patrzyłam, serce odłączało się od rozumu i dryfowało w nieznanej przestrzeni. Już nie było Chloe i Harry’ego. Byliśmy jednością. Pewnie, gdyby nie Louis, pocałowalibyśmy się tam, w ich kuchni. Wyobraziłam sobie jego wargi na moich i mimowolnie uśmiechnęłam się, przymykając oczy. Dotknęłam opuszkami dolnej wargi, marząc o naszym pocałunku. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Liama.

- Umów się z nią. Pisz do niej. Mów do niej. Dowiedz się o niej jak najwięcej… - mówił Liam – Nie wiem, to ty chcesz ją poderwać, nie ja. Pomagam ci, bo chcę twojego szczęścia głupku. Nie zmarnuj tej szansy!

- Dzięki, Liam, prawdziwy z ciebie przyjaciel. Sorry za tą gatkę o Danielle – Harry zrobił przepraszającą minę.

- Luzik, stary, od tego tu jestem, nie? Robię za waszego ojca…

- I pokojówkę – przypomniał Harry.

- Taa… kiedyś za to oberwiecie, jak zrobię sobie wolne.

- Czy to groźba?

- Tak, Styles! To była groźba.

Po czym obaj się zaśmiali i ruszyli ramię w ramię do salonu, a ja chcąc nie chcąc, musiała tam biec, by nie zorientowali się, że w ogóle słyszałam tą całą rozmowę.

Szczerze? I tak nie miałam pojęcia, co o niej myśleć.

---------------------

Miało być jutro opublikowane, ale 23 komentarze dały mi kopa... by opublikować to dziś! <3 Jak dacie 30 pod tym, to szybciej ukaże się następny!

Rozdział nowy i oczywiście nie mogłam się powstrzymać i nazwalam Liama pokojówką! ;D Hhahaha, chciałabym go kiedyś zobaczyć, jak ojcuje (no bo chyba nie "matkuje"?) naszym kochanym chłopaczkom z 1D :3 

Wreszcie zaczęło się rozkręcać i w następnym rozdziale wydarzy się więcej, ale cicho sza!

I te ponad 4,000 wejść tak mnie zajebiście ucieszyło! OFICJALNIE JARAM SIĘ NIMI I WASZYMI KOMENTARZAMI <3 Jesteście genialni, dajecie mi siłę i chęć do pisania! Nie wiem, co bym bez was zrobiła, a szczególnie bez: ForbiddenRose, Lexxi, Hoodie_ , Lex i BasieQ (a widzisz, Harry nie jest taki zły!). Kocham was dziewczyny, to wy motywujecie mnie najbardziej, dając mentalnego kopa do pisania. Co ja bym bez was zrobiła? <3 

Jeśli chcecie być powiadamiani o nowych rozdziałach to informuję przez twittera, na blogach i przez GG. Albo dodajcie się do obserwatorów!


KAŻDY KOMENTARZ ZNACZY DLA MNIE WIĘCEJ NIŻ MILION ZŁOTYCH <3

37 komentarzy:

  1. uwielbiam Twoje opowiadaniee <3
    pisz dalej ; 3
    i kiedy nowy rozdział ? ; >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 30 komentarzy i rozdział choćby dziś XD

      Usuń
  2. ejj czy mama Chloe nie mogła by poznać jakiegoś przystojnego anglika? ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja kocham to opowiadanie..;)
    Zawsze strasznie podnosi mnie na duchu..;)
    Czekam na następny..;)
    W międzyczasie zapraszam do siebie na nowe, a zarazem stare.;)
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  4. dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie: http://fusceamore.blogspot.com/

    I śliiiiczny masz nagłówek <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie piszesz :)
    Mam nadzieję, że w następnym rozdziale Chloe i Harry będą razem :D
    czekam na następny i zapraszam do siebie :
    http://livingdreamwith1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. super rożdział:)ciesze sie ze go dziś wstawiłas i mam nadzieje że jutro dasz kolejny

    OdpowiedzUsuń
  7. piszesz wpspaniale

    OdpowiedzUsuń
  8. gratuluj rożdziału

    OdpowiedzUsuń
  9. hej.wspaniale piszesz i codziennie tu wchodze by sprawdzic czy jest kolejny rożdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. cudnowne opowiadanko

    OdpowiedzUsuń
  11. czekam na kolejny roż

    OdpowiedzUsuń
  12. mam nadzieje że wreszcie chloe będzie z harrym

    OdpowiedzUsuń
  13. wow masz dużo odwiedziń i komówch...gratki

    OdpowiedzUsuń
  14. gratuluje bloga

    OdpowiedzUsuń
  15. hej.szkoda że nie dodajesz codziennie rożdziałów..najlepiej gdybyś dodawala kilka ,ale wiem ze szkoła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. piszesz niesamowicie

    OdpowiedzUsuń
  17. hm ciekawe co bedzie dalej ..zekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  18. wow..bosko piszesz też bym tak chciała

    OdpowiedzUsuń
  19. superowskie :)zagladam tu kilka razy dziennie by sprawdzić czy nie ma nowego a tu niespodzianka i jest :)dzięki;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ah ten Louis, niedobry, niedobry, niedobry, za takie coś dostałby kilka razy z marechwki w twarz, ode mnie. Rozdział, jak najbardziej mi się podoba, no i czekam na resztę, nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niesamowite. Nie spodziewałam się, że na zwykłym blogu znajdę coś takiego ciekawego. Zazwyczaj są to słitaśne opowiadania, gdzie przecinki biegają po całym tekście, podmiotem mówiącym okazuje się lampa czy coś takiego... :d A tutaj ładnie, zgrabnie i zachęcająco. Fakt, można by się przyczepić do niektórych fragmentów, ale w gąszczu tego wszystkiego to ginie ;) Historia jest ciekawa, podoba mi się zainteresowanie jazdą konną (jeździsz?), ale coraz bardziej przeraża mnie myśl powrotu Chloe do Polski...
    Życzę weny. Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Tak, jeżdżę konno :)

      Usuń
  22. Czekam :) Super opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne opowiadanie. Tak się w nie wkręciłam, że aż zapomniałam, że jestem głodna. Ja chcę już następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  24. zajebiście jest ;DD Dodawaj szybko kolejny rozdział, już nie moge sie doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  25. aaaaaaa .! To jest poprostu boskie *.* ...
    Następnyyy please .! ; )

    OdpowiedzUsuń
  26. Szybko!!! Następny!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Boskie;D Jesteś fenomenalna;D Proszę następny;;**

    OdpowiedzUsuń
  28. wow masz już pionad 30 komów :)czekam na kolejny roż

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne ; ** : )

    Dawaj kolejny !

    OdpowiedzUsuń
  30. Mój Boże. Jesteś GE - NIA - LNA ! :DDDD
    uwielbiam uwielbiam uwielbiam ciebie w tym co robisz, twoje pomysły są wspaniałe i oryginalne. też piszę blog o 1D, ale dopiero zaczynam..oczywiście daleko mi do twoich zdolności, ale w końcu dzieli nas chyba spora różnica wieku. w każdym razie czekam na nowy rozdział !! :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajne, lubię czytać różne opowiadania..
    Zapraszam do mnie dopiero co zaczęłam :
    http://smile-loveandfriendship.blogspot.com/

    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekaweee!!;) Czekam na nastepne i nie moge sie doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń