10.03.2012

Rozdział 16: "Urwałam, widząc, że Harry grzebie w swojej szafie, stojąc przed nią całkiem nagi…"



Tak, nas wielki dzień! Wigilia! Wszystko było dopięte na ostatni guzik i byłoby wręcz idealnie, gdyby nie fakt, że cholernie się denerwowałam i nie mogłam nadarzyć z pesymistycznymi wersjami tych trzech dni bez chłopaków i Cynthii, a zamiast nich mając przed sobą rodzinę Harry’ego i moją mamę, oczywiście „żywo” rozmawiającą, a mówąc „żywo” w tym kontekście mam na myśli kompletnie martwą ciszę i siedzenie jak na szpilkach.

Spakowana i ładnie ubrana, dokładnie dwudziestego trzeciego grudnia, siedziałam na parapecie hotelowego okna i czekałam na mojego księcia. Tak, mojego. Nareszcie mogłam to powiedzieć bez jakiegokolwiek zająknięcia, czy zawahania. Byłam jego, a on był mój. Możliwe, że nie na zawsze, bo nigdy nie znamy swoich losów w przód – mimo, że naprawdę chciałam by „na zawsze” istniało w moim słowniku, gdy mówiłam o Harrym i mnie – ale chciałam mieć nadzieję, że nie rozstaniemy się zbyt szybko. Przyłapywałam się na tym, że myślałam o naszych dzieciach, ich wyglądzie czy miejscu, gdzie można urządzić idealny ślub. Osobiście preferowałam Ibizę lub Paryż… STOP! O czym ja myślałam? Jesteśmy parą od kilku dni, a ja już myślę o tym, gdzie moglibyśmy się pobrać… straszne, ale także czasami… przyjemne?

Podniosłam się z miejsca, gdy zauważyłam auto Harry’ego, a potem jego samego w kurtce i szaliku, zakrywającym połowę szyi oraz okularach, w których i tak był rozpoznawalny z promieni kilku kilometrów. Przynajmniej dla mnie.

Otworzyłam już drzwi, zanim zdążył do nich zapukać i rzuciłam mu się na szyję niczym wielki miś koala, domagający się uścisku. Harry zaśmiał się cicho o objął mnie, a ja zauważyłam płatki śniegu, na jego idealnie poskręcanych lokach. Mój anioł. Mój prywatny anioł…

- Gotowa? – zapytał, odgarniając mi włosy z twarzy i całując przyjemnie w usta.

- Jeszcze – zażądałam, zanim zdążył odsunąć się na bezpieczną odległość. – Ale tym razem mocniej.

Zamruczał: „Wedle życzenia”  i pocałował mnie namiętnie, aż zabrakło mi tchu, a moje stopy przestały na kilka sekund dotykać ziemi. Czułam jak jego ręce oplatając się mocniej wokół mojej talii, bym nie wypadła mu z rąk. Chyba znalazłam się w niebie… prywatnym kawałku nieba, do którego zabrał mnie mój prywatny anioł.

- Ekhem – usłyszeliśmy i odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. – Może lepiej, jakbyście weszli do środka, bo jest zimno na dworze.

Nie byłam w stanie spojrzeć mojej mamie w oczy, ale byłam pewna, że na policzkach mam dwa, wielkie rumieńce. Posłusznie pokiwałam głową i zamknęłam drzwi za Harrym, który witał się z moją mamą. Ubrałam na siebie płaszcz, a potem wcisnęłam na nogi moje granatowe Emu, podczas, gdy Harry częstował żartem moją rodzicielkę, która zaśmiała się jak nastolatka. Nie dziwiłam się jej – Harry umiejętnie roztaczał swój urok. Nawet się nie zorientowała, gdy wpadła w jego sidła… zupełnie jak ja.

Uśmiechnęłam się na tą myśl, ale na ziemię strąciło mnie pytanie mamy:

- Kochanie, jesteś już spakowana, prawda?

Chwilę zajęło mi zastanowienie się nad odpowiedzią…

- Tak, jestem – odrzekłam w końcu, zastanawiając się, czy prezent dla Harry’ego jest wystarczająco głęboko schowany.

Nie byłam pewna, co mu kupić. Na początku zastanawiałam się nad dwoma opcjami, aż w końcu wybrałam obie. Pierwsza to był zestaw małego kucharza – uroczy fartuszek z napisem: „I’m sexy, eat me!”, jakieś narzędzia do robienia babeczek i książkę kucharską z przepisami na desery – który idealnie pasował mi do jego osobowości kucharzątka; druga natomiast to kolaż z naszych wspólnych zdjęć z imprezy i nie tylko. Zayn (specjalnie, bądź nie – może nadal czuł się winny za to, co się stało na imprezie?) postanowił za każdym razem robić nam sesję zdjęciową. Dlatego też poprosiłam go, by nie pokazywał zdjęć nikomu i jako jedyny był wtajemniczony w moją ideę prezentu dla Harry’ego.

Co do reszty, to kupiłam Zaynowi koszulkę z napisem: „I love my mirror”, z której strasznie śmiał się Louis. Sam Lou dostał ogromny kosz marchewek oraz kalendarz, z inną odmianą tego warzywa na każdy miesiąc plus prezent urodzinowy (biedaczek, miał urodziny w wigilię!) – sweterek w marchewki. Liam dostał uroczy zestaw „króliczka Playboya” czyli uszka i ogonek na gumkę. Niall oczywiście ucieszył się niezmiernie z kilku wejściówek do różnych restauracji w mieście. Cynthia zrobiła krzywą minę, gdy dla jaj oprócz perfum znalazła w swoim prezencie małą paczkę prezerwatyw, co nie odbyło się bez komentarza Zayna i Louisa. Niall postanowił nie wypowiadać się na ten temat, ale przypominał buraka.

Od chłopaków dostałam koszulkę z napisem: „ Official Girlfriend Of Harry Styles”, która zrobili na zamówienie wraz z koszulką: „I love One Direciton”. Oprócz tego zaserwowali mi różowe, futerkowe kajdanki w komplecie z seksowną, czerwoną bielizną. Gdybym mogła, to zrobiłabym zdjęciem mojemu Hazziątku, gdy oglądałam swój prezent. PRICELESS VIEW! Miał oczy jak pięciozłotówki i miałam wrażenie, że ślina poleciała mu po brodzie… Ale chyba nie mam nic innego do dodania.

Podczas, gdy Harry, jak przystało na dżentelmena, pakował nasze bagaże do bagażnika, ja sadowiłam się na miejscu przy kierowcy, zapinając pasy. Mama miała dla siebie całe tyły, ale nie widziałam, żeby jej to przeszkadzało, wręcz przeciwnie, po zapewnieniu Harry’ego ( chyba setny raz jej to mówił), że to nie kłopot, że jedziemy z nim na święta do jego rodziny, usiadła z tyłu z książką i ze słuchawkami w uszach, zatapiając się całkowicie w lekturze.

Ruszyliśmy do Holmes Chapel, zatrzymując się tylko w MacDonaldzie po kawę, bez której nie mogłam żyć. Harry był taki kochany, że zamówił mi do tego ciastko, dla mojej mamy, też wziął kawę (był to jedyny moment naszej podróży, kiedy się odezwała), a sam wziął sobie kręcone frytki (to nie dziwne, że są kręcone? No, bo… to takie nienaturalne…) i mogliśmy obrać sobie za cel rodzinne miasto Hazzy.

Holmes Chapel okazało się urocze, nawet bardzo, a rodzinny dom Harry’ego nie różnił się od innych domów, z nim sąsiadujących. Wysiedliśmy, a z domu od razu ruszyła na Harry’ego dziwna, szczupła i wiotka niczym nimfa, dziewczyna o średnio długich, brązowych włosach. Rzuciła się na niego z dziwnym, piskliwym: Łiiiiiiii!, prawie go powalając na stertę śniegu. Harry zaśmiał się i objął ją w pasie.

- Nareszcie mój malutki braciszek zawitał w naszym domu! – dopiero wtedy dotarło do mnie, że to musi być jego starsza siostra, Gemma.

- Dusisz mnie!  - wycharczał znad jej ramienia Harry, posyłając w moja stronę błagalne spojrzenie. – Poza tym, lepiej jak zajmiesz się moją dziewczyną.

Gemma drgnęła na słowo „dziewczyna” i puściła biednego, zgniecionego Hazzę z objęć, patrząc w moją stronę tymi dużymi, zielonymi oczami, które strasznie były podobne do oczu jej brata. Przywitała się ze mną, obdarzając mnie szerokim uśmiechem. Na pierwszy rzut oka wydawała się naprawdę przyjemną i miła osobą. Miała nadzieję, że po bliższym poznaniu też taka jest.

- Ładniutka jesteś, teraz wiem, dlaczego Harry tak za tobą szaleje – zaśmiała się, klepiąc mnie w ramię.

- Dziękuję – odgarnęłam włosy za ucho.

Chyba po raz pierwszy w życiu, jakaś kobieta, która dopiero, co mnie poznała, powiedziała mi, że jestem „ładniutka”. Może to oznaczało, że nie jestem taka zła? W sensie, ze nie jestem brzydka, nawet z tymi piegami i ciemnorudymi włosami, które z daleka przypominały ciemny brąz. Rude refleksy ujawniały się tylko, gdy padało na nie słońce…

- Chodźcie do domu, nie będziecie przecież tak stać na tym zimnie! – usłyszałam kobiecy głos, który pochodził z wnętrza domu.

Harry już trzymał nasze bagaże, a pomagał mu mężczyzna, na oko starszy od mojej mamy – miał lekko siwe skronie, a to dodawało mu nie tylko lat, ale także powagi. Jednak, gdy podeszłam do niego bliżej, okazało się, że nie jest taki straszny.

- Robert, ojczym Harry’ego – uśmiechnął się promiennie i uścisnęliśmy sobie ręce – Harry ciągle nam o tobie opowiadał. Miło, że mogę cię w końcu poznać.

- Nawzajem i dziękuję – rzekłam, mając trochę dosyć; za dużo tych uprzejmości, ale trzeba zrobić dobre pierwsze wrażenie, co nie?

Weszliśmy do środka, a ojczym Harry’ego witał się jeszcze w progu z moją mamą. Nawet nie zdążyłam się rozejrzeć dobrze po przedpokoju, gdy zostałam przyciągnięta i uściśnięta przez drobna kobietę. Zaskoczyła mnie swoją wylewnością, ale ten gest sprawił, że poczułam się, że jestem tam mile widziana. Poczułam się jak… w domu? Anne okazała się naprawdę kochaną osobą i od razu zajęła się moją mamą – przeszły do kuchni i kończyła robić potrawy na wigilijny stół. 

Zazwyczaj wigilię spędzałam, tak jak w polskim zwyczaju, przy stole, zapełnionym dwunastoma potrawami; śpiewałam polskie kolędy; rozpakowywałam prezenty dwudziestego czwartego grudnia… jednak byłam gościem i musiałam dostosować się do zwyczajów angielskich. Nie, żebym miała coś przeciwko.

Mama zajęła łóżko w pokoju gościnnym, a ja zmuszona zostałam do przeprowadzenia się do pokoju Harry’ego, dopóki Anne nie wymyśli jakiegoś innego rozwiązania. Najwyraźniej miała dużo zaufania do Harry’ego, nie to, co moja mama, która patrzyła na pomysł wspólnego spania z nieukrywaną, dużą dozą rezerwy. Ja nie miałam nic przeciwko temu, że będę dzielić pokój z Harrym, ba było mi to nawet na rękę. No, bo której dziewczynie nie byłoby?

Walnęłam moją torbę na jego łóżko, a potem stwierdziłam, że sama też mogę zrobić to samo i ległam na brzuch, w poprzek łóżka, wzdychając. Harry widząc mnie, zaśmiał się i usiadł obok, patrząc na moje plecy. Niewiele widziałam, bo kołdra zasłaniała mi widok, ale jakoś mało mnie to obchodziło. Miałam całe trzy dni, na zapoznanie się z domem Harry’ego i panującymi tu zasadami. Poczułam jak palce Harry’ego wodzą po moich plecach delikatnie, powodując gęsią skórkę, na szczęście niewidoczną pod sweterkiem w małe, białe renifery. Nie mogłam jednak powstrzymać wzdrygnięcia się.

- Zrobiłem coś nie tak? – zapytał Harry, przestając na chwilę.

- Nie… to całkiem przyjemne – odpowiedziałam, zanim ugryzłam się w język.

Pięknie, Chloe, wychodzisz na napaloną laskę, na którą działa byle muśnięcie! Tylko… tak właśnie było. Mogłam przysiąc, że Harry uśmiechnął się w tamtym momencie w ten specyficzny sposób! Zanim cokolwiek zdążył dodać, zostaliśmy zawołani przez Anne na dół. Chcąc, nie chcąc, musiałam jakoś sturlać się z wygodnego łóżka i poczłapać na dół.

Reszta dnia zeszła nam na dekorowaniu puddingu, choinki, ustawianiu mebli w salonie i innych rzeczach, które doprowadzały nas powoli do wymarzonego wystroju gwiazdkowego. Ucieszyłam się, gdy po kilku godzinach pracy wszystko było gotowe, a jedyne, co mi pozostawało, to przebrać się w coś bardziej odświętnego i pojawić się w salonie. Dzieliliśmy z Harrym jedną łazienkę, więc gdy tylko weszliśmy do jego pokoju, od razu obydwoje spojrzeliśmy na jej drzwi. Wiedziałam, co się święci. Rzuciłam się biegiem do nich, ale Harry miał dłuższe nogi. Dopadł do łazienki przede mną, krzycząc tryumfująco: „Ha!”. Na szczęście jego kąpiel nie trwała za długo, więc ledwo zdążyłam przygotować rzeczy, które miałam zamiar ubrać.

Harry wyszedł z łazienki owinięty ręcznikiem w pasie, z mokrymi włosami… a ja poczułam, jak się topię. Harry może nie należał do tych umięśnionych, ale zdecydowanie miał „to coś”, co przyciągało do niego ze zdwojoną siłą…

- Moja kolej – otrząsnęłam się, kierując wzrok na wszystko, tylko nie na niego – Ręczniki są w środku?

- Tak, twój jest ten niebieski – Harry uśmiechnął się tak szeroko, że w jego policzkach pojawiły się dwa urocze dołeczki. 

Wyminęłam go, zdając sobie sprawę, że moja dziwna reakcja nie uszła jego uwadze. Zamknęłam drzwi łazienki na klucz i poddałam się ciepłej wodzie w prysznicu. Zauważyłam ten sam płyn, o zapachu truskawki, jaki Harry miał w swoim domu w Londynie i mimowolnie uśmiechnęłam się. Nalałam sobie trochę na rękę i zaczęłam wcierać w siebie, a po kabinie rozniósł się zapach truskawek. Szampon miałam już swój, na szczęście taki, który nie gryzł się z truskawkowym żelem pod prysznic. Wypachniona, obwinęłam się w ręcznik, wytarłam się, nałożyła bieliznę i otworzyłam drzwi, wycierając włosy.

- Mogłam użyć twojego żelu truskawko… ?- zaczęłam, podnosząc wzrok.

Urwałam, widząc, że Harry grzebie w swojej szafie, stojąc przed nią całkiem nagi…




---------------------------------------------------

Na sam początek, chcę się trochę wyżalić. Ludzie, widzę ile osób wchodzi na mojego bloga. I jestem za to wdzięczna, bo NIGDY nie powiedziałam, że nie jestem. Jaram się i czytam KAŻDY komentarz, bo NIGDY nie powiedziałam, że tego nie robię. Zostałam zlinczowana tylko dlatego, że chciałam jakiś opinii o tym, co piszę (bo komentarze możemy uznać za opinię, nie?) i że moje pisanie nie idzie na marne. Poczuła się, jakbym dostała po twarzy, bo oczekuję czegoś więcej niż przeczytania i odstawienia mojego bloga w niepamięć po przeczytaniu rozdziału. Usunęłam nawet przepisywanie z obrazków, żebyście się aż tak nie trudzili.... nawet kliknięcie w reakcje bardzo mi pomaga, a to jeszcze łatwiejsze niż umieszczenie komentarza. Maksymalnie miałam kiedyś 37 komentarzy pod rozdziałem. I to było to! Miałem chęć do pisania, bo zobaczyłam, że moje poświęcenie nie idzie na marne! Wiecie ile piszę jeden rozdział? Jakieś trzy-cztery godziny, jak nie więcej, bo mimo, że urodziłam się w erze komputerów, piszę szybciej na kartce, długopisem, niż na kompie. Piszę dla was rozdziały, bo gdy widzę, że ktoś komentuje, to znaczy, że był na tyle uprzejmy poświęcić mi więcej niż minutę. I mam łzy w oczach, bo czuję się potrzebna. Piszę rozdziały DLA WAS. Czasami ślęczę w nocy nad kolejnym, bo wiem, że na mnie liczycie i chcecie zobaczyć, jak potoczą się dalsze losy Harry'ego i Chloe. Przykro mi, jeżeli czasami fabuła jest nudna, ale historia toczy się własnym tempem i przecież nie będę dowalać bohaterom w każdym rozdziale. Ale ja też mam szkołę, w przyszłym roku maturę. Mimo wszystko piszę. Bo tego chcecie. I mam dość wmawiania, że jestem jak dziecko, bo chcę tych dwudziestu komentarzy. Bo ja zarywam noce i oczekuję, że też będę coś z tego miała, że będę doceniana! Kocham pisać i to nie jest dla mnie jakiś straszny obowiązek, ale przyznajcie się przed sobą - co byście czuli, gdyby nikt was nie doceniał? Nie mówię, że teraz macie walnąć mi jakieś 50 komentarzy...
No, to chyba wszystko. Przepraszam, jeśli okazałam się wredna za moje życzenie pod poprzednim rozdziałem, dlatego tym razem ładnie poproszę: Dobijecie do tych 20 komentarzy? :) Naprawdę to wiele dla mnie znaczy. Nawet nie wiecie jak bardzo. I DZIĘKUJĘ ZA PONAD 17 TYS WYŚWIETLEŃ, JESTEM W NIEBIE! <3

Myślicie, że co się stanie w następnym odcinku? Harry się zakryje, a Chloe ucieknie? Czy ta sytuacja doprowadzi do nieporozumień? Czekam na spekulacje i pomysły na ciąg dalszy! :)

Follow @Pauline__1994 lub piszcie na 4441489 <3 Chętnie odpowiem na pytania lub pogadam :)
Plus, jeśli ktoś będzie zainteresowany, zapraszam na mojego drugiego bloga, który będzie trochę.... inny. Ale też o One Direction KLIK .


CHŁOPCY NAS ZAUWAŻYLI AAAAAA, 09.03 OFICJALNY DZIEŃ #POLISHDIRECTIONERS ! <3 

33 komentarze:

  1. ŚWIETNE TO JEST, BARDZO MI SIĘ PODOBA ♥ sory za capsa ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś świetna! Masz wielki talent do pisania, nie zmarnuj go. Rozdział przecudny. Z niecierpliwością czekam na następny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział moim zdaniem super, uwielbiam tę jedyną niepowtarzalną atmosferę, jaka panuje w Twoim opowiadaniu. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to nudne, ale jak się już zagłębi w historię, to nie da się od niej oderwać.

    Sama nie wiem, co może wydarzyć się w kolejnym rozdziale. Może Chloe się zawstydzi, wyjdzie, a on się zdenerwuje, że ona się go wstydzi. Czy też wstydzi się na niego patrzeć, gdy jest nago. Dobra, to głupia, ale tak mi akurat przyszło do głowy :)

    No i GRATULUJĘ 17 tys. odwiedzin. W pełni zasłużyłaś na taką ilość czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje opowiadanie jest naprawdę super :D
    Bardzo się wciągnęłam. czekam na następny rozdział :)
    Zapraszam na moje opowiadanie o 1D: http://you-can-count-on-me-lila.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny :) Czekamy na nastepny. ;)
    Gratulacje tych 17 tys. odwiedzin bo w pełni zasługujesz .
    Swietne piszesz i wgl. ;))
    Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem tak:


    Twoje opowiadanie jest zajebiste!!

    :***

    OdpowiedzUsuń
  7. super ;D
    jesteś świetna ;D
    czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham twoje opowiadania sa mega ciekawe i nawet jak sie nic nie dzieje to i tak sa magiczne :)

    Mysle ze Chloe sie zawstydzi, ale ze nie bedzie nieporozumienia :) Harry pewnie bedzie smiał :p

    a co do wywiadu to ogladałam na zywo i sikałam ze szczescia za kazdym razem kiedy mówili Poland ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde! Koniec w takim momencie! BUU! dodawaj szybko nową notkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na nie wiesz, jak jesteśmy Ci wdzięczne, że piszesz to cudowne opowiadanie! Cały czas tu zaglądam z nadzieją, że jest nowy rozdział. Przyznam, że nie zawsze piszę komentarz, ale jeśli pisze to na pewno nie z łaską, żebyś dała nowy rozdział, tylko to z wielkiego szacunku do Ciebie! Pisałam to kilka razy, ale piszę raz jeszcze: Masz niepowtarzalny talent dziewczyno! Jest to najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam! (a wierz, mi czytam ich mnóstwo). Co do opowiadania, myślę, ze Chloe się zawstydzi i wyjdzie do łazienki, jednak wiem, że jesteś nieprzewidywalna i możesz tu coś wymyślić innego ;-) Czekam z niecierpliwością! ;-) Pozdrawiam, Anka.

    OdpowiedzUsuń
  11. SuperSuperSuper! :D
    Kocham twojego bloga, jest cudownyyyyyyy!
    Nie wiem jak Ty to robisz, ale piszesz w jakis taki magiczny sposób i sprawiasz tym, że bardziej czuje sie jakbym czytała jakąs dobrą ksiązkę niż bloga :))
    Czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś wspaniała! I naprawdę docianiam to co dla nas robisz:** Uwielbiam cię!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawet nie wiesz, jak cię rozumiem, sama też lubię czytać miłe komentarze, ale u mnie max to 6-7 xd przypuszczam, że przyczyną jest to, że Was, Directioners, jest więcej niż nas... Ale co z tego ^^ w sumie to przez twojego bloga zaczęłam w ogóle czytać inne blogi o chłopakach... a rozdziały piszesz świetne, nigdy nie mogę przewidzieć co się stanie... no i jeszcze gratuluję tych 17tys. wejść i tego, że 1D zauważyli Polskę. ;D

    ~ TheSimpsonizer ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. to jest zajebisty :D nigdy bym nie pomyślała że przepisywanie rozdziału zajmuje tyle czasu ^^ nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaram się tym, że Louis napisał, że kocha Polske <3 <3 <3 ;* a rozdział świetny... :P

    OdpowiedzUsuń
  16. aaa...kocham twojego bloga i chcę nowy rozdział...proszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak mnie tu dawno nie było. Przepraszam i mam nadzieję, że się nie gniewasz.. Też mam naukę i właściwie taką samą sytuację jak ty..;c Już nadrabiam.;)
    Doskonale rozumiem twój ból. Też prowadzę bloga i chciało by się coś w zamian, chociaż te głupie komentarze, które dodają motywacji, a czasami to tak jakbym pisała dla trzech osób.;c
    Jeżeli chodzi o rozdział to co ja będę strzępić język po próżnicy.. Jest oczywiście świetny i nie mogę się doczekać następnego..;)
    Pozdrawiam.
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  18. No, ja mniej więcej wiem jak to jest pisać dla zaledwie kilku osób, ale nie mogę winić za to czytelników, tylko siebie, przyznaję, to co kiedyś pisałam nie było zbyt cudowne. Za to Twój blog taki jest! Świetny rozdział, dziękuję Ci za Twoje poświęcenie, doceniam to i cieszę się, że mogę odpocząć od szkoły itp., czytając to, co piszesz.
    No i OMG! Widziałam już wcześniej to, co napisał Lou na tt, ale po prostu nie mogę w to uwierzyć! Jest szansa, że One Direction do nas zawita... Albo to ja jestem taka naiwna, ale warto mieć nadzieję ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wybacz , że komentuje dopiero ten rozdział , ale dopiero przed chwilą wszystko przeczytałam ;D jakoś przedtem nie miałam czasu :D nadrobiłam i komentuje :D
    Rozdział cudny <3 Jak każdy z resztą ^^
    Wiem co znaczą dla Ciebie komentarze .. sama mam doła , kiedy widzę , że pod rozdziałem , który napisałam jest 12 komentarzy .. ale co poradzić ? Nie jestem na tyle głupia , żeby przestać pisać . Nie chce zawieść tej "garstki" osób ;D
    Mam do Ciebie baaardzo ważną sprawę ;p Dotyczy ona właśnie Twojej opowieści , a właściwie jednej osoby , którą Ty opisujesz xD Ale chyba znając mój gust powinnaś się domyślić o kogo chodzi xD Jednak nie będę tu o tym opowiadać , tylko pogadamy na gadu .. jak mi się uda Cię złapać ;D
    POWIEDZ MI, DLACZEGO TY TAK ŚWIETNIE PISZESZ?! To jest czasami dołujące.. Po czytaniu twoich rozdziałów , nie potrafię napisać niczego sensownego xD
    Zapraszam do mnie :
    i-cant-ever-be-brave.blog.onet.pl oraz dont-wanna-be-without-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Super opowiadanie! Sama też piszę i wiem jak komentarze motywują! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Woow. Naprawdę świetnie piszesz i zasługujesz na wielewięcej komętarzy! Tez bym tak chciała xDD KOcham twojego bloga i czekam na nn ;DD A koniec to Taki Szook :D
    A mogłabym prosic o małą reklamę? Też bym tak chciała XDD Choć 1000 Wyświetleń ;DD Miło by było widzieć wyświetlenie więcej :DD call-the-paramedic.bloog.pl :DD Dziękuje za uwagę i przepraszam za mały spam xDD

    OdpowiedzUsuń
  22. hazza i jego perfumy channel blue.... rawr. genialnie piszesz tylko wez pod uwage ze harry jest naprawde szalonym gosciem. spotkalam go trzy razy (nie, nie mieszkam w polsce) i za kazdym razem to on wychodzil z inicjatywa PRZESYPMY SOL DO CUKRU ! czy cos w tym stylu, szerio

    OdpowiedzUsuń
  23. Droga Emmo.
    nie wiem jak się zwiesz, więc niech będzie Emmo.
    Jesteś fenomenalna. FENOMENALNA KOBIETKO.
    To, w jaki sposób piszesz, wprowadza idealny stan, okala wszystko taką pisarską magią i wciąga. Zawsze, gdy dostaję informacje, że na tym blogu pojawił się nowy rozdział, pierwsze co robię idę sobie nalać do pełna coca coli(o.o), znajduje jakąś ckliwą piosenkę, karze wszystkim siedzieć cicho, rozsiadam się wygodnie na fotelu i zaczynam czytać. A najśmieszniejsze jest w jaki sposób to robię, bo analizuje każde słowo i delektuje się każdym zdaniem. Tak, zdałam sobie sprawę że za każdym razem do robię. Gdy skończę, bardzo żałuje że więcej nie dodałaś, i sama snuje swoje przypuszczenia na temat tego co będzie dalej.
    Harry to takie idealne stworzonko, a to w jaki sposób go przedstawiłaś, po prostu powala! A główna bohaterka ? cud miód wiewióreczki.
    czasem jej zazdroszczę x)
    Reasumując, uwielbiam Cię i ten blog. Należy do mojej ulubionej piąteczki, i będę jego wierną czytelniczką do samego końca.
    Wiem, jak się czujesz, ale Ty i tak masz spore grono fanów, a ja ? Komentuje bardzo mało osób, najwyżej do jednego rozdziału udzieliło się 4 osoby i koniec.. a ja dopiero zaczynam, a bardzo ciężko jest tak pisać sama sobie. Lepiej bym się także czuła, gdy sporo osób by oceniało moje starania, ale cóż. Nie każdemu jest to dane. A Ty, masz wspaniałych czytelników, spore grono, powinnaś być szczęśliwa. Z biegiem czasu zyskasz więcej :D Uszy do góry ;)
    Rozpisałam się, ale mam nadzieje, że Cie to zadowoli. Dużo weny życzę, i jeszcze lepszych pomysłów :) xxx
    [only-that-one-thing.blogspot.com] nowy!

    OdpowiedzUsuń
  24. JA MAM WIZJE XDDDDDDDDD
    GOŁY HARRY , CHLOE W SAMEJ BIELIŹNIE ( TAK ? ) , HARRY WYŁANIA SIĘ ZZA SZAFY I UKAZUJE SWOJĄ HAZZACONDE , NA CO CHLOE AUTOMATYCZNIE SIE NA NIEGO RZUCA , POTEM ON ZDZIERA Z NIEJ RESZTE UBRAŃ I SZYBKI PIĘCIOMINUTOWY NUMEREK TAK NA ROZLUŹNIENIE PRZED RODZINNĄ KOLACJĄ XD KAŻDEMU SIE PRZYDA TAKIE ODREAGOWANIE XDDD GENIALNY ROZDZIAŁ , UWIELBIAM MOMENTY Z TĄ DWUJKĄ *________* I CI POWIEM ŻE NAWET SIE NIE CZUJE ZAZDROSNA O LOKATEGO XDDD
    @ZarrysLover

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny rozdział! Czekam na następny ;)
    Zapraszam na moje dwa blogi :
    stary - http://livingdreamwith1d.blogspot.com/
    i nowy - http://why-dont-they-stay-young.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Naprawde nie masz na co narzekac bo uwierz mi, nie zapominamy o twoim blogu po skonczeniu rozdzialu. Tylko stale, stale do niego wracamy, zaciekawieni czy przypadkiem nie dodalas kolejnego rozdzialu...
    Kocham czytac tego bloga, wlasnie skonczylam wszystkie 16 rozdzialow i powiem ci ze sa geeeenialne.
    < 33

    OdpowiedzUsuń
  27. Zarąbisty blog powoli się wczuwam w to a i kiedy będzie następny rozdział bo czekam z niecierpliwością.?

    OdpowiedzUsuń
  28. Dodawaj prędzej matko kochana jak Ty zawaliście piszesz .! <3 Kocham te opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  29. Aaa ! Cudowne ♥ Koniec najlepszy xd Dodaj dziś następny ; )

    OdpowiedzUsuń
  30. przyznam uzależniłam się od tego opowiadania na serio świetnie piszesz i bardzo dobrze Ci to wychodzi. Wchodzę codziennie i patrze czy nie ma nowego rozdziału ale widzę że jeszcze nie ;c
    zapraszam na swoje opowiadanie: http://willdisappear.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. kurwa dziewczyno ja cie po prostu kochaaaam ! ;D
    kiedy będzie kolejny rozdział hmm ?
    a co do ich dwójki ... to może lekkie nieporozumienie co ? ;> jakas mala klotnia ? ;D ale ma sie zakonczyc po max 2 rozdzialach ;D

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziewczyno, kiedy dodasz nowy rozdział? Zaraz tu chyba oszaleję, wchodzę na twojego bloga codziennie, a nowej notki jak nie było tak nie ma. :< ;))

    OdpowiedzUsuń