31.03.2012

Rozdział 19:" I pray to be only yours..."



Music


Właśnie nastał nowy, pierwszy dzień roku dwa tysiące dwanaście. Cieszyłam się z tego, bo nowy rok oznaczał zazwyczaj pozytywne zmiany. Taką też miałam nadzieję, gdy obudziłam się rankiem w ramionach Harry’ego, pamiętając jedynie przebłyski z poprzedniej, sylwestrowej nocy. Pamiętałam, że widziałam Zayna z jakąś malutką, rudą dziewczyną – szybko się „po mnie” pocieszył. Wydawali się dobrze bawić w swoim towarzystwie, co niezmiernie mnie cieszyło. Miałam sposobność z nią porozmawiać, ale była to jedynie wymiana kilku zdań, po czym wróciłam do bawienia się z Harrym. Było cudownie i śmiało mogłam rzec, że ten sylwester należał do najlepszych w moim życiu. Pewnie po części też dlatego, że spędziłam go z osobą, którą bezgranicznie kochałam.

Dogadywaliśmy się z Harrym bez słów, jakbyśmy byli dwoma połówkami tego samego jabłka. Byliśmy jak stare, dobre małżeństwo, które ma za sobą kilkunastoletni staż, chociaż nasza znajomość obejmowała niecały miesiąc. Widocznie byliśmy sobie przeznaczeni. Cały czas uśmiecham się, jak tylko to słyszę. Ja i przeznaczenie? Widocznie musiałam je tak bardzo obgadywać, że się na mnie odegrało – i zesłało mi Harry’ego, by potwierdzić, że jednak istnieje. I jest siłą, której nie można zwalczyć, a my jesteśmy jak w teatrum mundi*. Marionetki, same marionetki….”**

Przeciągnęłam się jak kotka, jednocześnie ściągając z siebie koc, którym byłam przykryta. Leżeliśmy na łóżku Harry’ego, a poranne światło padało na nas, idealnie oświetlając mi twarz mojego anioła stróża. Uśmiechnęłam się, mając trochę niewyspany wyraz twarzy (a jaki można mieć, jeśli nie spało się do piątej rano?!) i jęknęła, gdy coś strzeliło mi w barku. Uniosłam się na rękach i odgarnęłam zabłąkany kosmyk włosów z czoła Harry’ego, z czułością. Miałam to utracić już wkrótce…

Zamknęłam oczy, bo powstrzymać łzy i wstałam z łóżka, dziwiąc się, że nie mam kaca. Znaczy, nie aż tak strasznego. Prawie potknęła się o spodnie Harry’ego, leżące na podłodze. Westchnęłam i rzuciłam je na krzesło, widząc na nim jego koszulę. Kąciki ust mi zadrgały, gdy przez umysł przeszła mi myśl. Spałam w samej bieliźnie, mając oprócz tego cienką podkoszulkę. Zdjęłam ją przez głowę i położyłam na miejsce koszuli, którą zaczęłam ubierać, uprzednio… wąchając ją. Całkowicie przeszła jego zapachem, mocnym perfumem… Zapięłam ją tylko na trzy ostatnie guziki i chwiejnie zeszłam na dół, starając się bardzo uważać na schodach – z moją równowagą i zdolnością do wpadania w tarapaty musiałam być podwójnie ostrożna.

Zobaczyłam, że na kanapie w salonie spał Zayn, a na nim tamten mały rudzielec. Na imprezie wszędzie było jej pełno, więc mogłam powiedzieć, że przypominała mi takiego wesołego chochlika, który lata dookoła i szczerzy się do każdego, którego wzrok napotka. Zayn musiał znaleźć sobie jakąś dziewczynę. Nie chciała, by „tamta” sytuacja się powtórzyła. Skoro zeszliśmy się z Harrym, teraz nic nie może stanąć nam na przeszkodzie…

W kuchni siedziałam sama z godzinę, pijąc litrami wodę. Ustawiłam sobie krzesło tak, że promienie słońca padały idealnie na mnie, an moją twarz. Trzeba było się nimi rozkoszować, skoro już łaskawie postanowiły zaszczycić nas swoją obecnością, co nieczęsto zdarzało się w zimie. A do tego w Anglii. Słońce niezbyt lubił ten kraj, chyba, że akurat miało taką zachciankę, ale mimo wszystko kochałam Anglię, a w szczególności Londyn. On był moim domem. Prawdziwym domem. Polska nigdy nim nie była, taka smutna prawda, mimo, że spędziłam tam kilka lat i posługiwałam się płynnie polskim.

W końcu, rozległy się dziwne głosy w salonie, a ja mogłam być pewna, że Zayn i jego nowa przyjaciółka już wstali. Przez ściany słyszałam, jak się cicho śmieją, a potem rozwinęła się konwersacja:

- Co powiesz, żebyśmy skończyli to, co nam tak wczoraj brutalnie przerwał Liam? – usłyszałam głos Zayna, jak zwykle, lekko zachrypnięty od rana.

- Głupi jesteś, przecież tu śpią ludzie, usłyszą nas! – skarciła go ruda i po jęku Zayna, wywnioskowałam, że musiała go uderzyć w ramię.

- Boisz się, że doprowadzę cię do krzyku? – Zayn mruczał, ale i tak wszystko słyszałam; mimowolnie przełknęłam głośno ślinę. Wiedziałam przecież, co chcieli zrobić, a przynajmniej tak podpowiadała mi moja podświadomość. Kurde, brudne myśli, Chloe, zdecydowanie zbyt brudne!
 
Potem rozległ się odgłos całowania (to naprawdę tak słychać? Ciekawe, jak to było, gdy całowałam się z Hazzą… - możliwe też, że po prostu to wszystko wydawało się takie głośne, przez panującą ciszę) i ciche śmiechy. Wyobraziłam sobie, co tam zapewne się dzieje, ale czułam się, jakbym wstępowała do ich prywatnego świata. Ale nic nie mogłam poradzić, gdy usłyszałam zduszony jęk rudej, wskazujący na podniecenie. Od razu wyobraźnia podsunęła mi obraz siebie i Harry’ego na tej kanapie… nie, nie! Nie, Chloe, chociaż ty masz być porządna… taa, łatwo mówić, gdy w pokoju obok dochodzi do aktu seksualnego i nie można na to nic poradzić. Chociaż…

Zerwałam się z krzesła, trzymając butelkę wody w ręce i weszłam do salonu jak burza, zastając Zayna i dziewczynę w dosyć intymnej pozycji. Starałam się nie patrzeć na ręce Zayna zatopione w jej majtkach, więc zakryłam oczy ręką i rzekłam:

- Z łaski swej, może trochę ciszej! Nie wszyscy w tym domu mają kamienny sen! – i wyszła, zostawiając parę na kanapie, kierując się z powrotem do łóżka.

Harry nadal spał, ale widocznie tak się wierciłam, że obudził się, bo ziewnął i poruszył rękoma, wbijając we mnie swój senny wzrok.
 
- Dzień dobry.

- Dla kogo dobry, dla tego dobry – skrzywiłam się, wciąż mając obraz „salonowy” w głowie.

- Co się stało? – zapytał Harry, przyciągając mnie do siebie i całując w czoło czule.

- Powiedzmy, że Zayn znalazł sobie zabawkę poprzedniej nocy, a że Daddy przeszkodził im wczoraj w akcie miłosnym i do niczego ni doszło, to postanowili, że dokończą to dzisiaj na kanapie w salonie, a tak się składało, że ja siedziałam w kuchni i wszystko słyszałam, więc poszłam do nich, by oznajmić im, że są jeszcze inni ludzie oprócz nich, którzy nie śpią – mówiłam bez przerwy, na jednym wdechu – i zastałam ich… cóż… ręka Zayna zawędrowała zdecydowanie zbyt blisko krocza jego dziewczyny. A ja to wszystko widziałam.

Harry najpierw parzył na mnie przez chwilę, a potem zaśmiał się i zaczął tarzać na łóżku, nie przejmując się tym, że może kogoś obudzić swoim nagłym atakiem głupawki. Zmarszczyłam brwi, trochę zła – ja tu przeżywałam traumę, a on się jeszcze ze mnie bezczelnie naśmiewał? Niedoczekanie!
 
Wbiłam mu palce pomiędzy wystające żebra, a on zgiął się w pół.

- Nie tutaj, mam łaskotki! – zaczął się wydzierać jak szalony; zdziwiłam się – miało go trochę zaboleć, a nie łaskotać… czyżby ktoś miał tu skórę jak pancerz?

Nagle Harry unieruchomił moje nadgarstki, a ja poczułam jego oddech na mojej szyi. Zamarłam w oczekiwaniu an jego następny ruch; ten człowiek był tak nieprzewidywalny, że mógł zrobić dosłownie wszystko. Nawet coś niestosownego.

- Co byś powiedziała na to, by sprawdzić, czy to rzeczywiście takie odrażające? – spytał Harry, a ja, nie mogąc na niego spojrzeć, odpowiedziałam, a głos zadrżał mi lekko.

- Ale co?

Wzdrygnęłam się, gdy ręka Harry’ego przesunęła się po moim brzuchu w dół, aż poczułam motyle po nim latające i prawdopodobnie on też mógł je poczuć. Przełknęła głośno ślinę, nie wiedząc, czego się spodziewać. Harry naprawdę był w stanie to zrobić? Jeden z jego palców przejechał po gumce moich majtek, a ja spięłam się jeszcze bardziej. Harry, czując to, przestał poruszać palcem i szepnął:

- Powiedz, jeśli tego nie chcesz. Zrozumiem przecież.

Najgorsze w tym wszystkim był fakt, że ja właśnie tego chciałam. Cholernie chciałam, jak nigdy! Tylko świadomość, że na dole są Zayn i jego dziewczyna… jakoś dziwnie mnie spinało. A do tego, nie byłam pewna, czy jestem gotowa posunąć się dalej. Miesiąc, to naprawdę mało, patrząc z perspektywy związku. Ufałam Harry’emu i pożądałam go chyba najbardziej na świecie, chyba bardziej od jego napalonych fanek.

Zamiast odpowiedzieć, obdarowałam go delikatnym pocałunkiem i przycisnęłam jego rękę mocniej do mojego krocza. To było dziwne uczucie, biorąc pod uwagę, że był pierwszym, któremu pozwoliłam zajść tak daleko. Gdy wokoło mnie dziewczyny chwaliły się, z iloma kolesiami spały, często patrzyłam na nie z miną: „Bitches, please…”, bo one robiły to tylko dlatego, by zaliczyć jakiegoś fajnego chłopaka, a nie dlatego, że go kochały. Pewnie orgazmy też udawały.

Jęknęłam, czując dziwne podniecenie i przyjemność, rozlewającą się po moim ciele, gdy Harry powoli przejechał palcami po moich majtkach. Cały czas patrzył ma moje reakcje, co trochę mnie krępowało, więc zamknęłam mu usta pocałunkiem. Jego pierwszy palec prawie wślizgnął się w moje majtki, gdy…

- WSTAWAĆ PRZEPIÓRKI, KTOŚ MUSI ZROBIĆ NAM ŚNIADANIE! – ryknął Lou, a my oderwaliśmy się od siebie.

Lou posłał nam zdziwione spojrzenie, a potem zaczął się wydzierać jeszcze głośniej:

- JAKBY CO, NIE WCHODŹCIE DO POKOJU HARRY’EGO, BO ON ROBI CHLOE PALCÓWKĘ!

No to mogłam już zakładać papierową torbę na głowę…


-------------------------------------------

*teatrum mundi - średniowieczny motyw, mówiący o tym, że życie jest sceną, a my tylko aktorami, lalkami, którymi kierują siły wyższe. Chodzi w motywie o pokazanie przemijania i tego, że nie mamy wpływu na swoje losy, jesteśmy tylko martwymi marionetkami życia (definicję sama stworzyłam, bo chyba taka lepsza, niż sucha z wikipedii XD - miałem teatrum mundi w pierwszej klasie liceum, gdyż jestem na rozszerzonym polskim)
**"Marionetki, same marionetki..." - cytat (możliwe, że niedokładny, gdyż brałam go z pamięci XD) z książki pt. "Lalka". (ma nawiązanie - w pewnym sensie -  do teatrum mundi)

Hhahahaahahaa, śmiałam się jak pisałam ten rozdział, mimo, że piosenka do niego jest raczej wolna i romantyczna. Boże, Lou zawsze musi wchodzić w najmniej odpowiednim momencie, nie sądzicie? Ale to cały Lou! (I tak go kochamy!)

DOBILIŚCIE DO 29 TYS WYŚWIETLEŃ. I CANNOT BELIEVE IT! <3

Dzisiaj nie będę się rozwodzić nad niczym, jestem padnięta, a do tego ogarnięta przez totalny brak weny, więc wybaczcie, jeśli was zawiodłam tym rozdziałem. (Plus ze specjalną dedykacją dla @ZarrysLover, która lubi jak są ostre sceny -  tak, kochanie,  nadal myślę o twoim komentarzu o szybkim numerku, hahaha <3)

Follow @Pauline__1994 lub piszcie na 4441489 chętnie odpowiem na pytania :)


Zapraszam na mojego drugiego BLOGA

34 komentarze:

  1. <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
    czytałam wszystko<3
    kocham.!
    Diana

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no, świetny rozdział. :D
    czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem totalnie zakochana w Twoim blogu. I moja miłość rośnie z każdym rozdziałem. Ten był super, o mój Boże, dlaczego Lou wtedy wszedł? Ale to było zabawne, bo jak sama na końcu dodałaś, on wkracza w najmniej odpowiednich momentach :D rozdział jest świetny, przepraszam, że komentarz taki krótki, ale jeszcze się chyba zbytnio nie rozbudziłam, by napisać coś dłuższego... xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Końcówka mnie po prostu rozwaliła xD Rozdział świetny czekam na następny : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy więcej nie będę jadła, czytając jakikolwiek twój rozdział, prawie udławiłam się przez Lou...O booooże! Gdyby nie Tomlinson, to... no dlaczeeeeeego?! Palcówka zawsze spoko xD Nie mogę przestać się, jak myślę, co będzie dalej. Kurde, nie mogę wykrzesać z siebie nic więcej, a niby mam tyle do powiedzenia. Dobra, w następnym się postaram przekazać wszystkie emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania :3

    OdpowiedzUsuń
  6. buhahahahahhahah, końcówka mnie zagięła xD
    Nie no Lou praktycznie tak samo jak Chloe wcześniej przerwał akt miłosny :P
    Masz niesamowity talent do opisywania i chyba dlatego tak bardzo ubóstwiam twojego bloga, dla mnie jesteś mistrzem :)


    van-ill-op.blogspot.com / zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, ten Lou... Zawsze wejdzie w nieodpowiednim momencie :) Ale taki już jego urok. Musi coś palnąć, bo inaczej to po prostu nie będzie Tomlinson. Taka już jego natura, co poradzić...
    Co do pozostałej części rozdziału, to ciągle nie mogę się nadziwić Twoich umiejętności. Potrafisz świetnie pisać, musisz pomyśleć o czymś poważniejszym, myślę, że masz szansę coś osiągnąć w tej dziedzinie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty :D tylko naprawdę ten Lou zawsze tak jest musi komuś przerwać w takim momencie :D kiedy oni to w końcu zrobią ? czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde! Ten Lou musiał przeszkodzić! No ja nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
  10. boskie boskie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój blog strasznie mi się podoba nie mogę się doczekac następnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach ten Lou ;D ♥
    @polkakil

    OdpowiedzUsuń
  13. bosko <3 szkoda że im przerwał xD mam nadzieje, że w końcu im się uda ^^

    ~TheSimpsonizer

    OdpowiedzUsuń
  14. `ahhh cuuuudny ! haha Lou jest świetny, no żeby w takim momencie !? ;D ale moim zdaniem (mimo że lubie cytać takie sceny) to Chloe powinna poczekać jeszcze zanim przespi się z Harrym, ale to tylko moje zdanie ;)
    jeszcze raz - rozdział cuuuuuuuuuuuuuuudny ! ;)

    Pozdrawiam Mika ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Tarzam się po podłodze. BOski rozdział i czekam na kolejny.... Lou najlepszy. haha

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże . Próbuje dodać ten komentarz już chyba piąty raz ! Ale mniejsza o to . Pozwól , że teraz się wszystkim pochwalę : LUDZIE TO JA ! TEN MAŁY RUDZIELEC Z ZAYNEM TO JAAAA ! Proszę cię , wybacz ten wybuch , ale nie mogłam się powstrzymać :D wiesz co ci powiem ? Powiem , że cię kocham... No więc KOCHAM CIĘ <3 cały czas na miejscu rudej wyobrażałam sobie siebie , Bogu dzięki kolor włosów tylko mi w tym pomagał :D i do tego jeszcze Lou i palcówka , jebłam takim śmiechem , że moja mama nie wiedziała co jest grane :D dobra . Przez to wszystko zapominam zawsze co mam napisać ^^ czekam na następny <3 @LittleLexiex3

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszamy na I-wszy rozdział! Story z 1D ! ;>
    http://dangerousstoryofonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Błagam poświęć cały następny rozdział na pikantne sceny harry'ego i chloe... no dobra może pół

    OdpowiedzUsuń
  19. Dlaczego Louis im przeszkodził?
    A zapowiadało się tak ciekawie :)
    Super rozdział kocham tego bloga <3
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ha ha . Koniec mnie rozwalił . Nie no to było dobre . Czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  21. Podążając w ślady wielu fanek One Direction postanowiłam założyć bloga z opowiadaniem, w którym chłopaki odgrywają niemalże główną rolę.
    Jest to historia opisująca losy trzech przyjaciółek, które w pewnym momencie, jak zapewne każdy się domyśla, spotykają na swojej drodze chłopaków z One Direction. Starałam się, by opowieść nie wyszła na zbyt banalną i przewidywalną, jedynek efekty mojej pracy będziesz musiała ocenić sama.
    Serdecznie zapraszam Cię na prolog mojej historii. Mam nadzieję, że skusisz się i do mnie zajrzysz: http://cry-to-me.blog.onet.pl/

    PS: Przepraszam za ten niewielki spam, mam nadzieję jednak, że zrozumiesz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Łohohoh no teraz to dojebałaś! Zajebiste!
    Szkoda, że Chloe się wyprowadza ;c
    Czekam na nn! xx

    [http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/]
    [http://holdmetight-vick.blogspot.co.uk/]

    OdpowiedzUsuń
  23. czekam n anastępny rozdział !!!! a to mój blog : http://www.sadandsolitarygirl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetne opowiadanie <3
    zapraszam na moje http://this-is-my-moment-kk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetne opowiadanie . Uwielbiam je .
    Zapraszam na mój blog .
    http://sheenea1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. czyżbyś wywołała u mnie #directiongasm ?! ;D boże jedna wielka podnieta czytając ten rozdział! ale to jak Lou wyjechał na końcu ... OMFG! dodaj rozdziaaaaaaaaaaaaaaaaaaał szybko. ;*

    OdpowiedzUsuń
  27. ahhhh :D
    Kiedy kooolejny ? ;>
    Mika ;*

    OdpowiedzUsuń
  28. Hahah, ahahahhahahahahahahahahahahha.
    nie mogę.
    końcówka z Lou mnie rozwaliła. CAŁY ON I JEGO WYCZUCIE !
    hahahahahhahahahahhhahhahahahahahahaha
    spadłam z krzesła. -_- '.
    Fajnie, że wymyśliłaś kogoś Zayn'owi, i że Harry z Chloe tegeś śmegeś już :>
    wiem że się powtarzam, ale WIELBIĘ twój blog w każdym calu. z utęsknieniem czekam aż opublikujesz nowy rozdział :)
    a, i zapraszam na mój nowy blog,
    our-unusual-story.blogspot.com :)
    dużo weny i pomysłów życzę, oraz WESOŁEGO JAAAJKAAA! :DD
    x

    OdpowiedzUsuń
  29. zajebisty rozdział. Jestem ciekawa jak to wszystko sie to wszystko dalej potoczy. Czekam na następny rozdział:D:D
    zapraszam do komentowania u mnie :)
    http://69-imagination.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Natknęłam się na twoje opowiadanie przypadkiem i tak mi się cholernie spodobało że ho ho !:) Czekam na więcej :) x
    I zapraszam do siebie throw-the-key.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  31. super ! <3 czekam na kolejny ! :*
    Proszę wpadnij do mnie. :*
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/2012/04/rozdzia-1.html

    OdpowiedzUsuń
  32. hahahaha ! o matko.
    Lou najlepszy.

    '- JAKBY CO, NIE WCHODŹCIE DO POKOJU HARRY’EGO, BO ON ROBI CHLOE PALCÓWKĘ!'

    kocham cię ! <3 xd

    OdpowiedzUsuń