24.04.2012

Rozdział 22: "Urocze stworzenia, chociaż jeden raz prawie odgryzł mi palec..."




Nie, to nie mogła być prawda… upadłem na kolana, nie przejmując się, że jestem właśnie na zatłoczonym lotnisku, a ludzie przechodzący obok mnie patrzą się na mnie jak na idiotę. Gdybym nie był facetem, nie wstydziłbym się swoich łez, ale tym razem pozwoliłem im płynąć swobodnie po mojej twarzy; zanurzyłem ją w dłonie, oddychając płytko, by jeszcze bardziej się nie rozkleić. I tak musiałem wyglądać jak kupka nieszczęść; a czułem się jeszcze gorzej. Czułem się jakby ktoś, kogo strasznie nienawidzę wziął mnie za szmaty, potrząsnął jak szmacianą lalką, walnął moją twarzą o betonowy mur, a potem podrzucił mnie pod nadjeżdżający pociąg towarowy. To w wielkim skrócie, jak źle się czułem.

Louis trzymał mnie w swoich ramionach, a potem reszta chłopaków poszła jego śladem, przytulając się do mnie; czasami dobrze mieć takich braci. Może szurniętych, ale zawsze braci. Mogłem liczyć na nich, cokolwiek by się nie stało.

Miałem ochoty wybiec stamtąd z płaczem, ale zamiast tego wstałem, ocierając dyskretnie policzki. Chociaż mogłem przysiąc, że i tak miałem zaczerwienione oczy, a z nosa kapał mi katar, chociaż go nie czułem. Odgarnąłem włosy z twarzy, patrząc na tablicę ponownie, chcąc się upewnić, że to nie był sen, ale informacja o locie z Londynu do Warszawy zniknęła i zastąpiła ją nowa o locie wewnętrznym.

- No nic, trzeba żyć dalej – wychrypiałem, poprawiając płaszcz – Jak Chloe będzie mogła, to pewnie zadzwoni…

Mimo, że mówiłem to dosyć radosnym tonem, wewnątrz się rozsypywałem. Lou posłał mi współczujące spojrzenie, ale nie byłem w stanie odpowiedzieć nawet bladym uśmiechem. Mój aniołek, moje maleństwo… było prawdopodobnie gdzieś w chmurach i jechało na kontynent… beze mnie. W gardle urosła mi strasznie duża gula i nie chciała go opuścić za żadne skarby.

Niall zaczął czegoś wypatrywać za mną, a potem zdziwionym tonem, rzekł, jakby jednocześnie pytając samego siebie:

- Hej, czy to nie Cynthia? – Niall zmrużył oczy, by zobaczyć swoją dziewczynę, która machała rękoma z dosyć daleka.

Nawet nie zorientowaliśmy się, gdy Cynthia rzuciła się Niallowi w ramiona, łkając cicho. Niall pocałował ją w czoło i przytulił ja mocno. Cynthia odsunęła się od niego, wzięła jego twarz w dłonie, a potem uśmiechnęła się i musnęła jego usta delikatnie. W jej uśmiechu nie było smutku, tylko… radość. Uniosłem wysoko brwi, nie wiedząc, co powinienem myśleć. Cynthia była szczęśliwa? Czy to mogło oznaczać, że…?

Przyjaciółka mojej dziewczyny spojrzała na mnie, a jaj twarz dosłownie promieniała. Odkleiła się od Nialla, który wyglądał tak, jakby wcale nie chciał jej puszczać, i stanęła przede mną, mówiąc, nadal trochę przez łzy:

- Harry… musisz wiedzieć, że Chloe…

Boże, niech w końcu to powie…


***


Siedziałam na walizce, której nie chciałam oddać, patrząc to na mamę, to na tatę; na ich twarzach malowała się zaciętość. Sama pewnie wyglądałam tak, jakbym miała ochotę ich obydwu zostawić i sobie odejść. Ale nie mogłam. Zamiast tego patrzyłam jak moi rodzice drą się niczym dwa koty na dachu, skupiając uwagę osób trzecich, przechodzących obok, czasami zatrzymujących się, popatrzeć, jak dwoje ludzi krzyczy na siebie po polsku. Tak, moi rodzicie specjalnie używali polskiego. Nie tylko dlatego, że było łatwiej wyrazić im swoje myśli, ale także, by mniej ludzi mogło ich zrozumieć.

W pewnej chwili mama rzuciła się na tatę z paznokciami, wydrapując mu trzy szramy na policzku. Była naprawdę rozwścieczona – jeszcze bardziej niż podczas naszej kłótni w hotelu – a myślałam, że to ja doprowadziła ją na skraj. Widocznie wspomnienia taty i jego asystentki działały na nią jak czerwona płachta na byka. Nie dziwię jej się – gdyby nie fakt, że tylko on mógł sprawić, żebym została w Londynie, w ogóle bym się do niego nie odzywała.

Wstałam z zamiarem oddzielenia do siebie rodziców, gdy nagle usłyszałam, jak ktoś woła moje imię. Właściwie, nie ktoś, gdyż zbyt dobrze znałam ten głosy, by go nie rozpoznać, nawet, gdy panował hałas. Moje serce zaczęło być jak szalone. Czyżbym mimo wszystko go dzisiaj zobaczyła? Zaczęłam się rozglądać, aż w końcu znalazłam tą burzę loków, przeciskającą się przez ludzi. Uśmiechnęłam się, a walczący i obrzucający się wyzwiskami rodzice zeszli na drugi plan.

Harry biegł jak szalony, prawie potykając się o swój długi szal. Gdy był już strasznie blisko mnie, pomachał do mnie i… został lekko potrącony przez wózek z bagażami. Rzuciłam się do mojego poszkodowanego chłopaka, powstrzymując śmiech. Starsze małżeństwo zaczęło go przepraszać, za potrącenie i pomogło mu wstać. Ja natomiast spojrzała w jego oczy; obydwoje powstrzymywaliśmy się od wybuchnięcia śmiechem. W końcu nie wytrzymaliśmy i nasze śmiechy można było usłyszeć na całym Heathrow. Harry przytulił mnie do siebie mocno, zanurzając twarz we włosy.

- Jednak zdążyłem – wyszeptał, dotykając wargami mojego ucha.

- Przecież obiecałeś – ścisnęłam go mocniej w talii, zapewnie go dusząc, ale liczyło się tylko to, że jest blisko. – A ty zawsze dotrzymujesz obietnic.

Harry pocałował mnie czule w czoło, jakby na potwierdzenie tych słów. Mogło się zdawać, że pocałunek w czoło nie jest niczym nadzwyczajnym, jednak w naszym przypadku tak nie było. Śmiało mogłam stwierdzić, że był bardziej czuły niż w usta. I do tego, jakby mówił: „Jesteś bezpieczna.” Bo byłam. Właśnie tam. Właśnie z Harrym.

I niczego więcej nie potrzebowałam.

Za nami rozległo się znaczące chrząknięcie. Obróciliśmy się jak na komendę, odrywając się od siebie. Tata stał, jedną rękę trzymając w kieszeni jeansów, a drugą trzymając moją walizkę. Czyli wychodziło na to, że wygrał batalię z poją mamą…? Oprócz trzech szram na policzku, oberwało mu się także w rękę – miał na niej mała rankę, z której leciało trochę krwi. A gdybym powiedziała mamie, by skróciła paznokcie, nic by się takiego nie stało…

- Twoja walizka – rzekł do mnie, poważnie, przy okazji lustrując Harry’ego – Jedziemy do domu.

- Czyli zostajesz? – zapytał z nadzieją w głosie, Harry.

Przytaknęłam.

- Na to wygląda – i musnęłam jego usta w pełnym radości pocałunku.


***


W domu - czyli starym domu, gdzie mieszkałam, zanim mój tata zdradził moją mamę ze swoją sekretarką- czekała już na mnie nowa dziewczyna ojca, uśmiechając się zachęcająco. Znałam już ją wcześniej, gdy czasami wpadałam do taty, do pracy. Zawsze częstowała mnie ciastkami z czekoladą, którym nie mogła odmówić… chociaż pewnie przez nie przytyła te dwa kilo. Starałam się nie patrzeć na nią z obrzydzeniem, ale po prostu się nie dało. Na „dzień dobry” posłałam jej pełne nienawiści spojrzenie, co było nawet gorsze niż plaskacz. Cindy, bo tak nazywała się sekretarka, skrzywiła się, jakby rzeczywiście dostała ode mnie w twarz. Harry, który uparł się, by jechać ze mną i tatą do mojego tymczasowego domu (bo miałam w planach zamieszkać z Harrym, jeśli by się zgodził i by chciał – sam Harry jeszcze o tym nie wiedział) nie odezwał się ani słowem przez całą drogę, a na widok Cindy zareagował tylko skinieniem głowy. Wpatrzony we mnie, jak w obrazek, podążał za mną do mojego starego-nowego pokoju na piętrze.

W połowie drogi, na schodach, zatrzymał mnie głos taty:

- Masz zamiar tu mieszkać?

- Jeśli to ci nie pasuje, bo wolisz zająć się sekretarką, to znajdę sobie inne lokum – odpowiedziałam, podtrzymując walizkę – Tak naprawdę czekam, aż skończę osiemnastkę. Tyle.

- Wiem – odpowiedź taty trochę mnie zaskoczyła, ale nie dałam tego po sobie poznać – I nie oczekuję, że mi wybaczysz po tym, jak was opuściłem, ale miłość moja i twojej mamy po prostu się wypaliła. – zrobił wdech, a potem spojrzał na Harry’ego – Mam tylko nadzieję, że jej nie opuścisz. Chloe potrzebuje miłości.

- Nigdy jej nie opuszczę, a jeśli to zrobię to ona i tak wydrapie mi oczy – Harry spróbował rozluźnić atmosferę i chyba mu się udało, bo i ja i tata parsknęliśmy śmiechem.

Po chwili twarz mojego taty spoważniała, jakby coś sobie przypomniał i wspiął się na pierwsze schodki, wyciągając niepewnie rękę do Harry’ego, którą mój chłopak uścisnął; miałam tylko nadzieję, że tata nie zrobi jakiejś głupoty i nie zechce go nastraszyć tak, że Harry już nigdy nie przekroczy progu tego domu…

- Daniel.

- Harry.

- Tak więc, Harry…  opiekuj się moją małą Chloe. Jeśli nie… wiedz, że mam wiatrówkę w piwnicy – tata nie wydawał się żartować.

Harry spojrzał na mnie  z dziwną miną, jakby rzeczywiście się bał.

- Ma licencję? –zapytał mnie szeptem Harry, chwytając mnie za rękę i niezauważalnie chowając się za mną.

- A myślałeś, że nie? – uniosłam jedną brew, patrząc na niego z rozbawieniem.

- Miałem cichą nadzieję – wyszeptał Harry, a potem pociągnęłam go na górę, do mojego pokoju.

Wszystko było puste – regały, szafa… nawet łóżko nie miało nałożonej pościeli, ale usiadłam na materacu, wzdychając. Harry usiadł obok mnie, przyciągając mnie do siebie. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową, wdychając mój ukochany zapach, a Harry nadal się nie odzywał, co było… dziwne. Bo Harry zawsze się odzywał. Buzia mu się nie zamykała. A teraz? Milczał…

-Harry? – odezwałam się, patrząc na nasze splecione ręce.

- Hmm?

- Co ci chodzi po głowie?

Harry ponownie zamilkł, jakby zastanawiając się, co odpowiedzieć; wtem, wyprostował się i jęknął, gdy coś przeskoczyło mu w barku. Spojrzał na mnie, przygryzając dolną wargę w sposób, który każdą directionerkę doprowadził by do omdlenia.

- Tak myślałem… - zaczął, rozważnie dobierając słowa  - Że mogłabyś… no, nie wiem… zamieszkać ze mną i chłopakami.

- Wątpię, czy mój tata się zgodzi – skrzywiłam się, na samą myśl o jego reakcji – Pomieszkam trochę tutaj, a potem się zobaczy…

- Możesz od razu powiedzieć, że nie chcesz ze mną mieszkać – Harry spuścił głowę, bawiąc się moimi palcami – Zrozumiałbym przecież.

- Ja naprawdę chcę z tobą mieszkać, Harry – odpowiedziałam, kładąc mu głowę na ramieniu – Ale na to chyba za wcześnie.

- Ale wprowadzisz się do nas przed moim wyjazdem do stanów? – zapytał, a ja zamarłam.

On? Stany? Kiedy? CO!?

- Zamierzałeś mi w ogóle o tym powiedzieć? – warknęłam, odsuwając się od niego znacznie.

- Jedziemy dopiero w marcu, za dwa miesiące… to szmat czasu – powiedział, odgarniając mi włosy z twarzy i nakierowując moją twarz na jego – Mam nadzieję, że będziesz chociaż w połowie tak samo tęsknić jak ja.

- O to nie musisz się martwić – zachichotałam, całując go w czubek nosa.

- I będziesz miała współlokatorkę – dodał Harry – Danielle zawsze wprowadza się do pokoju Liama, by zajmować się jego żółwiami. Urocze stworzenia, chociaż jeden raz prawie odgryzł mi palec.

Nie mogłam powstrzymać śmiechu, a Harry spojrzał na mnie z miną zbitego psiaka, na co ja zareagowałam słodkim „aww!”.

- Zostaniesz dzisiaj na noc? – zaproponowałam, a Harry uśmiechnął się szeroko – Ale i tak będziemy grzecznie spać! Mam dosyć zwrotów akcji jak na jeden dzień…

- Dobrze, Chloe… przecież wiesz, że ja zawsze będę czekał i nie zrobię nic wbrew twej woli – odebrałam to za odpowiedź potwierdzającą.

Czyli mieliśmy całą noc z Haroldem tylko dla siebie… miałam nadzieję, że nic mu nie odbije, bo ja już miałam idealny plan w mojej głowy, a propo naszego pierwszego razu. To miało być coś wyjątkowego, na co oboje będziemy czekać z niecierpliwością…


-------------------------------


I jest już 22.... od razu zostawię was w niepewności, bo nie wiem, czy już ich pierwszy raz ma się pojawić, czy nie.... wasze głosy mogą (ale nie muszą) wpłynąć na moją decyzję.

 Nie było mnie tydzień... a tu nagle 44 TYS WYŚWIETLEŃ I 84 OBSERWATORÓW. WOOOOOOW! NORMALNIE....














Hhahhha, kocham te gify <3 HAZZA *____________*

W kazdym razie, dziękuję bardzo za support, jaki od was dostaję, naprawdę nie wiecie, ile to dla mnie znaczy. Kocham was i dzięki #1DFamily czuję, że wreszcie gdzieś przynależę.

Dobijecie do 20 komentarzy? ;)

Follow @Pauline__1994 lub piszcie na gg 4441489 chętnie odpowiem na pytania :)



ZAPRASZAM NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA

36 komentarzy:

  1. Ojej, dziękuję! Cieszę się, że została w Londynie, z Harrym. Mam nadzieję, że szybko dodasz następny rozdział. I proszę o więcej Cynhtii i Nialla. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww<3 coś przeczuwałam że Chloe zostanie jednak z Anglii <3 czekam na ich pierwszy raz ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. o jaaa *.* to teraz będzie się działo xd tez lubię spac w pustym pokoju na samym materacu, kto tego nie lubi xD

    no to tego, ja czekam z niecierpliwością i wgl takie tam bzdety ;D

    ~ TheSimpsonizer

    PS. rozwaliłaś mnie tymi gifami xD

    OdpowiedzUsuń
  4. tak myslałam że zostanie :) świetny rodział !

    xx.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam twojego bloga -Ulka

    OdpowiedzUsuń
  6. wiedziałam, że zostanie i dobrze :D harry biedaczynka by sie załamał :c . czekam na nastepny ! <3

    zapraszam do mnie -> each-piece-of-your-heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wrrrr dziewczyno ale się wciągnęłam. czytam i czytam i czytam ! xd nie mogę się oderwać. Mam nadzieje ze nie będziesz mi kazać długo czekac na kolejną czesc! BOSKIE jednym słowem!
    u mnie pojawiła sie 15 czesc opowiadania!
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział :)
    Tak się cieszę, że Chloe została.
    Czekam na ich pierwszy raz <3

    OdpowiedzUsuń
  9. wrr, cudowne <3
    dziewczyno, pisz szybciej, bo umieram z zaciekawienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. cudo <3
    czekam na next ! :*
    i zapraszam do siebie ;)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. CHCEMY SEKSU! CHCEMY SEKSU! :D hahah
    boskieee *____* <3



    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  12. Osz normalnie nawet nie wiesz jak mi wstyd... BARDZO przepraszam, że ostatnio nie komentowałam, ale naprawdę nie miałam czasu, dom, szkoła... Przepraszam jeszcze raz, a co do rozdziału t jest cudowny. Jak czytałam poprzedni, to prawie się popłakałam. A teraz jest prze-szczęśliwa! Harry & Chloe forever <3 Oni są strasznie słodką parą, idealnie do siebie pasują, aż mam wrażenie, że trochę za idealnie ;) Piszesz po prostu bosko i oczywiście czekam na następny!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Swietny rozdział !
    Czekam na nn <3
    Fajnie że Chloe nie wyjechała .:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne. Mam nadzieję, że Chole wprowadzi się do Harry'ego ;) świetnie piszesz, trzymaj tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uhuhu :D
    Tryskam szczęściem na lewo i prawo :)
    Dobrze, że została i nie odleciała, teraz tylko trzeba mieć nadzieje, że jej ojciec się zgodzi i zamieszka razem z Harrym i chłopakami :)
    Czekam na kolejny !


    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeden z najlepszych blogów <3 uwieeeeelbiam



    xxx

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoje opowiadanie jest takie piękne.
    Wiem, że dość żałośnie to brzmi. Ale nie wiem jakimi słowami wyrazić mam to, jak bardzo podoba mi się ten rozdział, i każdy poprzedni. Po prostu ... kocham twojego bloga.

    Niezliczona ilość emocji targała mną, gdy siedząc po turecku na łóżku, czytałam 22 już rozdział. I jestem tak bardzo zachwycona! Zakochana i uzależniona.

    _________________________________

    hm, hm, hm ... ma się pojawić ! ^^

    [23660564].
    My-heart-belongs-to-you-forever.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. ma się pojawić ! ;D Suuuuuuuuuuuuuuuper! Happy end. ;D czekam na 23! xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne . :D Czekam na następny rozdział. :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Noo w końcu . .Jak mówiłam wcześniej przez cb musiałam wchodzić co dzień, żeby patrzec czy nie ma nastepnego rozdziału. I na reszcie jest.. Jejku . .Jest genialny . .Mam nadzieję, że Chloe zamieszka z Harrym .. A zapomniałabym . .Czytając ten rozdział nie wiedziałam co mam czuć . .Na początku byłam zła, potem radosna, a potem to szkoda gadać . .Dostałam głupawki, bo wszystko mi się pomieszało . Czekam na następny rozdział ..
    IzuŚ ..

    OdpowiedzUsuń
  21. SUPER!
    ZAPRASZAM NA SWOJEGO BLOGA:
    http://cambioczylizmaina1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Super:) Ciekawe, czy Chloe będzie taka grzeczna z Haroldem^^ Czasami ja i Chloe.. mam wrażenia, ze jesteśmy do siebie cholernie podobne;} no cóż:) Notka super^^ Pisz szybko kolejną:]

    http://and-the-tears-stream-down-my-face.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale się jarasz tymi wejściami obserwatorami.
    Pf -.-
    Nie no , też bym się jarała ! xD
    Chodź pójdziemy skakać pod sufit. Mam połowe mniej obsertatorów i wejść , ale zawszę można , nie ? : 3
    Czekam na kolejny , uwielbiam Twój styl pisania. <3
    Chono do mnie http://story-on-one-direction.blogspot.com/ xD

    OdpowiedzUsuń
  24. Kobietko pisz szybciej bo umieram z ciekawości :)
    Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  25. cudny rozdział:) szybko pisz następny :) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  26. Zajebistegenialnewspainiałecudowneawwwsłodkiekochanenajlepszesuperkochamto! Wybacz, ale dostałam słowotoku, inaczej nie można określić tego bloga. Mam nadzieję, że Chloe zamieszka z Hazzą :P

    OdpowiedzUsuń
  27. twoje opowiadanie jest GENIALNE .
    innymi słowami nie da się go określić . ; >
    tak się wczytałam, że się oderwać nie mogłam . ;D

    czekam na następny ! ^^


    zapraszam do mnie:
    http://www.stolemyheartstory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. to opowiadanie jest zajebiste :D czekam na następny :D niech ich pierwszy raz będzie już w następnym rozdziale :D proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. taki chłopak jak Harold to skarb <33 już nie moge doczekać się kolejnegoo, i już wyczekuję na ich magiczny pierwszy raz ;)
    czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  30. O Matko ! Jesteś niesamowita, ten styl pisania.. jeeejku *_* zakochałam się. To jak wpływasz na moje emocje gdy czytam tego bloga jest mega.. Nie da się tego wszystkiego opisać w kilku zdaniach.. Masz talent, nie zmarnuj go xxx

    OdpowiedzUsuń
  31. Uważam, że mogliby już mieć ten pierwszy raz za sobą. fajnie by było gdyby pojechali gdzieś sami, nad jezioro czy coś.. w jakimś domku letnim zrobiliby 'to' <3
    Poza tym blog zajebisty ! <3 ;* :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Kocham twój blog! Dopiero kilka dni temu go odkryłam i zaczęłam czytać. Nie mogę się doczekać dalszej części. ;***
    Zapraszam do siebie: http://one-direction-and-you.blogspot.com/
    Zapraszam!
    Patt_^^

    OdpowiedzUsuń