17.04.2012

Rozdział 21: "Zawiozę cię do tej przeklętej Polski, chociaż byś wyrywała się i błagała, rozumiesz?"




No tak… powinnam się pakować. Powinnam, ale zamiast tego siedziałam na hotelowym łóżku i przeglądałam nasze wspólne zdjęcia z Hazzą, które zgromadziły się jakoś przez ten miesiąc. Przy każdym zdjęciu robiłam ciche aww, ale i tak najlepiej było, gdy przeszłam do filmików. Starałam się nie śmiać, ale po prostu się nie dało. Na jednym Harry udawał supermana, ale wywalił się na panelach, na drugim latał po domu w bokserkach Lou z marchewkami – gonił go przy okazji ich właściciel, krzycząc: ” Harry, fetyszysto, oddawaj moje bokserki, świntuchu!” - , a trzeci mogłabym przewijać do początku i oglądać raz za razem bez końca. Siedzieliśmy na nim w salonie, na kanapie – właściwie, to ja leżałam na Harrym, mając zamknięte oczy, a Harry bawił się moimi włosami – leniuchując, gdy nagle Harry podniósł głowę, musnął moje czoło i wyszeptał: „Kocham cię, maleńka”, a potem zobaczyłam, jak oburzony patrzy się w obiektyw kamery: „Liam, cholera, kto ci pozwolił to nagrywać, co?”… i na tym się kończyło.

Chciałabym mieć więcej takich filmików z Harrym… ale moje rzeczy same się nie pozbierają i nie załadują do walizki. Na samą myśl o tym, że miałam wyjechać, dostawałam spazmów szlochu. Starałam się to ukryć przed mamą, bo już tyle razy się kłóciłyśmy o to. Nie mogłam zostać w Londynie, chociaż tak bardzo chciałam. Przycisnęłam do twarzy szalik, który zostawił mi Hazza i zaciągnęłam się jego zapachem. Tak mógł pachnieć tylko on. Mój anioł. Mój książę. Był zbyt idealny, by nadal mnie kochać… a jednak to była prawda. Kochał mnie. Tylko mój wyjazd mógł naprawdę zadecydować o tym, czy będziemy razem. Czy to nasze „uczucie” przetrwa rozłąkę.

Kopnęłam walizkę tak mocno, że chwyciłam się za nogę, a w oczach pojawiły się łzy bólu. Sama walizka poruszyła się lekko w stronę drzwi, ale nic z niej nie wyleciało. Wyglądało na to, że miałam jeszcze mniej mocny wykop, niż mi się wydawało. Takie życie…

Wstałam gwałtownie, słysząc krzyk mamy:                         

- Spakowałaś się już? Za trzy godziny odlot!

- Prawie! – odpowiedziałam, nerwowo patrząc na swoje porozwalane ciuchy i zaczęłam je zbierać.

Miałam nadzieję, że oni także będą na lotnisku. Przecież musieli być. Pakując się, słyszałam w swoim umyśle tylko jedną myśl:

Oby się nie spóźnili, oby się nie spóźnili, błagam…

Mama wparowała do mojego pokoju, ogarniając go wzrokiem; widziałam w jej oczach, że jest wściekła, ale nic nie powiedziała. Mimo wszystko, ja miałam jej dużo do powiedzenia:

- Może jednak sama pojedziesz do Polski? – zapytałam, a w moim głosie usłyszałam ton błagania – Mogę zamieszkać u Cynthii, chodzić do szkoły tutaj, chociaż skończyć rok szkolny!

Mama westchnęła, a gdy się odezwała brzmiała tak, jakby tłumaczyła coś strasznie zawiłego, małemu dziecku:

- Rozmawiałyśmy o tym tysiące razy, Chloe. Jedziemy razem.

- A pomyślałaś może, co ja tutaj zostawiam? – moje oczy zwęziły się niebezpiecznie – Zostawiam Cynthię, Harry’ego…

- Harry to tylko chłopak, w Polsce znajdziesz sobie innego! – wyrzuciła z siebie mama, lekko podirytowanym tonem.

- A nie pomyślałaś, że ja nie chcę innego? I to, że nie udało się tobie i tacie, nie znaczy, że mi i Harry’emu też się nie uda?

Widocznie zdenerwowałam mamę, bo podeszła do mnie, z tym morderczym wyrazem twarzy i wyglądała tak, jakby miała zamiar mnie uderzyć, ale ledwo się od tego powstrzymywała. Jednak nie żałowałam swoich słów, powiedziałam to, co myślę i tylko to się dla mnie liczyło. Wiedziałam, że wałkowałam ten temat z mamą do upadłego, ale nie mogłam tak tego wszystkiego zostawić. Mała buntowniczka ukryta we wnętrzu mnie zaczęła powoli się budzić z letargu, ku mojemu zadowoleniu. Niech rodzicielka zauważy, że ja też mam pazur, a nie tylko ona! Nie chcę do końca życia być kimś, kto tylko jej potakuje. Dorosłam i miałam dosyć pomiatania sobą i przemieszczania z kąta do kąta.

- Jak śmiesz… - prychnęła moja mama – Nie pozwalaj sobie, Chloe Matyldo Devil!

Mama używała mojego pełnego imienia i nazwiska tylko wtedy, gdy naprawdę ją rozwścieczyłam. I to był właśnie ten dzień.

- Tak, śmiem, ponieważ gdy tylko skończę osiemnaście lat, ty przestaniesz mieć nade mną władzę, a ja z powrotem zamieszkam w Londynie! I nie myśl sobie, że nie wiem, dlaczego nie chcesz zostać! Chcesz uciec przed wspomnieniami o tacie! – wykrzyczałam to wszystko, trzęsąc się ze złości, zaciskając ręce w pięści, a w jednej z nich nadal trzymając szalik Harry’ego.

- Masz natychmiast się pakować, bo jeśli nie, ja zrobię to za ciebie. Zawiozę cię do tej przeklętej Polski, chociaż byś wyrywała się i błagała, rozumiesz? – wycedziła mama przez zęby w jakimś dzikim szale; nigdy jej takiej nie widziałam, jakby dostała pomieszania zmysłów – Więc skoro i tak nie masz osiemnastu lat, nie masz nic do gadania!

I wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami. Usiadłam na łóżku, starając się nie płakać; wiedziałam, co należy zrobić. Trzęsącą się ręką sięgnęłam po telefon i wybrałam numer, patrząc jak na wyświetlaczu było napisane: Łączenie z… Tata.

***

 
Staliśmy w wielgachnym korku ciągnącym się prawie kilka kilometrów od Hearthrow.  Bębniłem niespokojnie w kierownicę naszego auta, które cały czas chodziło na zapalonym silniku. Nie mogłem wytrzymać, od buzujących we mnie emocji. Moja Chloe wyjeżdżała, a ja nawet nie miałem dotrzeć na lotnisko przed jej wyjazdem? To byłoby prawdziwe niedopaczenie.

Zatrąbiłem na samochód przed nami, obrzucając kierowcę wiązanką przekleństw, która i tak nie miała do niego dotrzeć; z cichym westchnieniem opadłem na siedzenie kierowcy, starając się nie wybuchnąć. Czułem tą napiętą atmosferę w aucie; Zayn wystukiwał rytm na moim zagłówku, co strasznie mnie denerwowało i tylko podbudowywało we mnie emocje, ale musiałem wykazać się opanowaniem. Czułem, że niewiele dzieli nas od przekroczenia tej cienkiej linii gniewu. W moim przypadku gniew mieszał się z rozpaczą. Zacisnąłem ręce na kierownicy; przesunęliśmy się o jakieś kilka metrów, ale cały czas kisiliśmy się w korku jak ogórki w słoiku. Przygryzłem wargę, udając, że nie słyszę, jak Niall cichutko marudzi, że chce mu się jeść, chociaż i tak przed wyjazdem porwał mi dwie paczki żelek.

Louis, siedzący obok mnie na miejscu pasażera, wyciągnął w moją stronę rękę i poklepał mnie pocieszająco po ramieniu, uśmiechając się; wiedziałem jednak, że jego uśmiech jest wymuszony. On tak samo jak ja nie chciał, by Chloe wyjeżdżała. Zauważyłem, że stała się dla niego jak kolejna młodsza siostra (których i tak już miał cztery), którą należy się opiekować i robić sobie z niej żarty. Uwielbiałem naszą przyjaźń z Louisem. Była ona taka bezproblemowa, taka oczywista jak oddychanie. Bo bez niego, nie było by mnie; a beze mnie nie było by jego. I oczywiście, bez nas, nie było by Larry’ego. A co to za świat, bez Larry’ego?

Posłałem mu blady uśmiech, który każdy inny zinterpretował by jako wesoły – jednak Lou znał mnie na tyle, że wiedział, że ten uśmiech nie miał nic wspólnego z wesołością.

- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz, zdążymy na czas – wyszeptał cicho, strasznie poważnie.

- A wszystko przez te cholerne korki… - mruknąłem, ponownie przejeżdżając jakieś dwieście metrów do przodu i znowu się zatrzymując.

- Spokojnie, Hazza. Chloe nie wyjedzie bez pożegnania.

- Chyba, że jej matka nagle się wpieprzy – warknąłem, mierzwiąc sobie włosy, które opadały mi na wszystkie strony.

- Haroldzie! –zapiał Lou, a Liam, Zayn i Niall zaczęli się śmiać – Jak ty się wyrażasz o matce swojej dziewczyny?!

- Tak jak należy; to żmija – stwierdziłem fakty, a Lou udał zszokowanego i przystawił sobie zaciśniętą pięść do otwartych ust.

Śmiałem się razem z resztą, chyba po raz pierwszy tego dnia. Byłem tak zdenerwowany, że nie mogłem jeść, ledwo spałem. Wybrałem numer do Chloe, ale odpowiedziała mi sekretarka. Miałem nadzieję, że to nie wróży nic złego. Ponownie zatrąbiłem, a korek trochę się ruszył.

Byle zdążyć na czas, byle zdążyć…



***

Siedziałam na plastikowym krześle. Zaraz miałyśmy przejść z mamą przez odprawę, ale ani Harry’ego i reszty chłopaków, ani taty nigdzie nie widziałam. Po tym, jak do niego zadzwoniłam, miałam nadzieję, że przyjedzie i porozmawia z mamą o moim zamieszkaniu w Londynie na stałe; byłam gotowa nawet na to, by mieszkać z nim i jego asystentką. Byle tylko nie tracić Cynthii i chłopaków, a w szczególności Harry’ego. Wszyscy wymienieni byli dla mnie jak prawdziwa rodzina.

Mama wzrokiem poganiała mi, bym podeszła z nią do kolejki, ale zamiast tego nadal czekałam z Cynthią, która jako jedyna przyjechała wcześniej się ze mną pożegnać, siedząc w milczeniu. Obie byłyśmy nieźle przygnębione perspektywą mojego wyjazdu i chociaż Cynthia nie okazywała tego wcześniej, strasznie ją to bolało, że wyjeżdżam. Znaczy, miałam nadzieję, że jednak nie wyjadę, ale skąd ona mogła o tym wiedzieć?

- Dosyć już czekamy, nie mam zamiaru minąć samolotu! – warknęła na mnie mama; podskoczyłyśmy obie z Cynthią – Pożegnaj się z Cynthią i idziemy.

- Ale, mamo! – jęknęłam, chcąc by tamta buntowniczka, która obudziła się we mnie w hotelu, pokazała swoje pazurki.

- Żadnych „ale” Chloe! Dawaj walizkę! – mama szarpnęła mną tak mocno, że wstałam, starając się opierać.

Gdzie jest ten godny pożałowania ojciec, gdy go potrzebuję?!


***


Cali zdyszani weszliśmy do sali odlotów, kierując się do stanowisk odpraw; przepychaliśmy się przez tysiące ludzi, idących w różne strony, krzycząc tylko: „Przepraszam!”, jeśli ich potrąciliśmy, i biegnąc dalej. Nagle na tablicy odlotów ukazał się napis, który przyprawił mnie niemalże o zawał serca; stanąłem, a Zayn idący za mną, wpadł na mnie, mieląc pod nosem przekleństwo. Louis spojrzał tam, gdzie ja, a po chwili poczułem, jak lekko mnie przytula. Już wiedział.

- Przykro mi, Hazziątko – mruknął niemrawo.

Ja nadal stałem, patrząc na tablicę odlotów,  nie mogąc uwierzyć w to, co było tam napisane. Nie, nie, nie, nie! To musiała być jakaś pomyłka! Jakaś cholerna pomyłka… Jednak tablice na lotniskach nigdy nie kłamią.

Samolot Londyn-Warszawa : odjazd z pasa startowego.

Miałem wrażenie, że cały świat mi znika sprzed oczu. Jedyne, czego chciałem, to umrzeć.






----------------------------------------------

 No i jest następny rozdział z otwartym zakończeniem. Sama takiego nienawidzę, ale czego się  nie robi, by zaintrygować widza? XD Czy tata Chloe zdąży na czas, czy może ona wyjechała już z mamą do Polski? Jakie jest wasze zdanie? 

Boże drogi zaraz dobiję do 40 tys wyświetleń <macarena + inbetweener dance>  massive thank you. Plus już mam 70 obserwatorów. trolololo <3

Follow @Pauline__1994 lub piszcie na gg 4441489

Z racji tego, że kocham moją Lexie, zapraszam na jej dwa blogi #1#2 <3 ENJOY! 

Zapraszam na mojego drugiego BLOGA

27 komentarzy:

  1. Podejrzewam że jednak ona nie wyjechała z matką tylko ojciec zdążył w ostatnim momencie. Fajnie by tak było :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, jak mi takie spekulacje robisz na końcu to... Już sama nie wiem, co myśleć. Szkoda, że Hazza jednak nie zdążył, ale jakoś tak przeczuwałam, że mu się nie uda. Jestem cholernie ciekawa, czy może tata Chloe zdąrzył. Jeżeli tak, to zaraz dziewczyna powinna natknąć się na chłopaków z One Direction. A samolot do Warszawy już może rzeczywiście odelciał, jednak siedziała tam tylko mama Chloe.

    Ja tam KOCHAM robić otwarte zakończenia, bo wtedy się tak wszyscy niecierpliwią. Lubię otware zakończenia w książkach, ale w opowiadaniach też mi to za bardzo nie przeszkadza. Przynajmniej mam na co czekać:) Rozdział ogólnie świety, nawet nie zauważyłam, gdy go skończyłam. Bardzo szybko i przyjemnie się czyta, dało sie wyczuć nutkę adrenaliny. 'Czy zdąrzą, czy może utkną w korku', 'Tata Chloe się pojawi, czy może postanowi ją olać?'. Kolejne wielkie DZIĘKUJĘ za rozdział i nie mogę się doczekać następnego, w którym rozwieją się wszystkie moje wątpliwości i może potwierdzą przypuszczenia (?) xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z justyna_1D. a to mój blog http://give-you-that.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !! Ej, ja mam taką cichą nadzieje, że jej taka zdążył i jak Harry pogrąży się w smutku to ona go przytuli od tyłu i będzie wielka niespodzianka :D
    Choć w sumie możesz nas wszystkie zaskoczyć i sobie odleci. Eh :<
    Więc czekam na kolejny, mam nadzieje, że szybko się pojawi :)


    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. oby było okej :3 fajne:D

    OdpowiedzUsuń
  6. już 71 obserwatorów :D
    smutno troche że Harry nie zdążył, kurde no głupie mama Chloe no kurde ! wrr !
    Mam nadzieje że jakos sie to wszystko ułozy w sensie Harry i Chloe :)

    wpadnij do mnie, tez załozylam bloga, wsumie jeszcze nic ciekawego tam nie ma ale napewno niedługo sie pojawi :)

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. AWWWWWWW! uwielbiam twoje opowiadanie, jest po prostu zajebiste. ;d
    mam nadzieję, że wszystko będzie okej, bo nie przeżyłabym z myślą, że mama Chloe rozdzieli ją i Hazzę.
    mimo, że bardzo ciekawi mnie dalszy ciąg to fajnie wyszło Ci to otwarte zakończenie.
    nie mogę się doczekać następnego rozdziału:D
    zapraszam do mnie: http://viva-la-vida-with-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. czekałam na to :D Matko ta jej mama to jest dziwna .. mam nadzieję że Harremu uda się coś jeszcze zrobić, aby jej nie stracił na tą chwilę . czekam na kolejny z niecierpliwością i zapraszam do siebie http://tears-stream-down-my-face.blogspot.com/ i http://all-change-but-not-for-the-better.blogspot.com/ (:

    OdpowiedzUsuń
  9. suuuper :D bardzo mi sie podoba ! masz talent ogromny :D
    zapraszam do komentowania 12 rozdziału u mnie :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. o w morde, czemu urwałaś w TAKIM momencie? biedny Harry, tak im się dobrze układało... czekam, czekam i CZEKAM! bd cierpliwa ;]

    ~TheSimpsonizer

    OdpowiedzUsuń
  11. super !
    czekam z niecierpliwością na kolejny ! <3
    i zapraszam do siebie ;)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny !♥ Uwielbiam twoje opowiadanie :)
    zapraszam do mnie. :) http://my-dream-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebisty rozdział ! <3
    Zapraszam na bloga przyjaciółki :
    http://momentsxx.blogspot.com/
    Sylwia xd

    OdpowiedzUsuń
  14. No i płacze brawo ! ; << Dlaczego ?!?!? Chloe musi być z Hazzą no bo Ja inaczej bd musiała iść do psychiatryka no bo normalnie się załamię słyszysz ?!?!? Niech Chloe zostanie w Londynie błłagam ; <<

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniały rozdział, te emocje, nadal je czuje.
    Jak Ty to robisz?
    Mam nadzieję, że tata Chloe zdążył po nią przyjść.
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebiaszczy <33 .

    http://onedream-oneband-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczaki no ! Kocham to ! *.* Niech jej tata zdarzy na czas !!!!!!!!!!! Niechze raz bedzie porzadnym czlowiekiem no!!!!!!!!!!!!! Niech jej w takim momencie nie zawiedzie !!!!!!!!!!! Litossssssssssci ! :D Ehh, coraz mniej lubie jej matke, haha xd Harry ma racje, to "zmija" xd Chociaz na poczatku byla mila ;d Ahh, Harry jest slooodki :D Oczywiscie razem z Chloe <3 Dobrze, ze sie zbuntowala ! xd Hahah, Cynthia to wspaniala przyjaciolka :) I jeszcze chcialam dodac, ze ciesze sie z jej szczescia z Niallerem & z Naomi i Zayna :D
    Pewnie zastanawiasz sie czemu dopiero teraz komentuje twojego bloga ? Otoz dopiero co go znalazlam i zdazylam przeczytac :D Jutro bede jak trup w szkole o.o Ale co tam xd Tak mnie wciagnelo, ze mialam przeczytac tylko prolog, a reszte jutro, a wyszlo, ze przeczytalam wszystko co dotychczas przeczytalas :D I zakochalam sie w tym blogu :D Z niecierpliwoscia czekam na kolejne rozdzialy ! :) xx @NiallsxLaugh

    OdpowiedzUsuń
  18. świeeeeeeeeeeetne. ej nie. wróć! nie świetnie. czemu ona wyjechała?! hazza ma biec za nią do polski!

    OdpowiedzUsuń
  19. ZAJEBISTEEEEE !~KOCHAM CIĘ ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Czy ty zwariowałaś . ? Postawiłaś mnie a takiej nie pewności, że znowu będę wchodziła co dzień i patrzyła czy nie ma następnego rozdziału . To jest genialne, fantastyczne, aż brak mi słów. Proszę cię, błagam na kolanach. Napisz następny rozdział jak najszybciej . .
    Może sie podpiszę, ale ksywą : IzuŚ . .! :D Czekam na następny .. ! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Boże drogi jak ty mogłaś w takim momencie ? czekam na następny :D myślę że Chloe poleciała do Polski :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowne jak zawsze :D
    Zastanawia mnie czy ona odleciała, czy może jednak nie? Jeśli odleciała, to trochę szkoda mi Harry'ego...Biedaczysko. No, ale nic, czekam na nn, żeby się dowiedzieć :D

    [http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/]
    [http://holdmetight-vick.blogspot.co.uk/]

    OdpowiedzUsuń
  23. Przeczytałam wszystkie rozdziały w jeden dzień. Wczoraj. Ale komentuję dopiero dziś, sama nie wiem dlaczego ... ale prawdopodobnie dlatego, by nie piszczeć i nie skakać z zachwytu, przelewając swoje uczucia na komentarz.
    Tak więc ... pokochałam. Po prostu, pokochałam twoje opowiadanie. Każde słowo, idealne, pełne emocji. Zachwyca. Zapiera dech w piersiach. Uzależnia. Tak, właśnie. Twoje rozdziały działają na mnie jak narkotyk.
    Hm ... dodam jeszcze, że twoje opowiadanie, jedno z niewielu, które darzę aż tak wielką fascynacją, jest pełne miłości. Nadziei. I wiary w miłość.

    Ps. Jeśli możesz, informuj mnie na GG: 23660564. ^^
    Zapraszam także do mnie: My-heart-belongs-to-you-forever.blog.onet.pl

    Czekam na następny rozdział.
    Uzależniona.

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam ten blog! Jest boski! :)
    Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział.
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ah, czytam tego bloga od wczoraj i oficjalnie stwierdzam, że jest świetny. Widać, że kochasz pisać i rób to dalej. W pełni zgadzam się z tym co napisała Sliver ; )) życzę weny i czekam na następny rozdział x

    OdpowiedzUsuń
  26. świetny jest ten blog :) . przeczytałam wszystkie rozdziały w zaledwie jedno krótkie popołudnie, bardzo wciągający :D

    I jakbyś mogła to zerknij do mnie http://each-piece-of-your-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. sporo nie komentowałam, i nie czytałam, dlatego teraz szybko odrabiam.
    jedyne co mogę powiedzieć..
    poryczałam się czytając.

    OdpowiedzUsuń