10.06.2012

Rozdział 26: "Dla niej równie dobrze mogłem nie być sławny; ona i tak mnie kochała..."




Jęknęłam, otwierając oczy. Spało nam się trochę niewygodnie na jednoosobowym łóżku, ale Harry uparł się, by spać ze mną. Do niczego między nami nie doszło. Harry wiedział, że muszę odpocząć – za dużo się zdarzyło przez te ostatnie dni. Westchnęłam, poprawiając się na wąskim materacu, jeszcze bardziej wtulając się w Harry’ego – jeśli właściwie się dało – i objęłam jedną ręką jego talię.

Harry oddychał wolno i równo, mierzwiąc mi oddechem włosy. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie – w dziwny sposób uspokajało. Oczy same mi się kleiły i byłam gotowa ponownie zasnąć… ale nie mogłam. Zamiast tego leniwie kreśliłam kółka palcem po materiale jego koszulki, jakby to miało zastąpić liczenie baranów. Ciekawiło mnie, co takiego robi reszta zespołu – no i czy Cynthia nadal była z nimi. Moja najlepsza przyjaciółka często nie wracała na noc do domu, ale jej rodzicom to nie przeszkadzało – byli naprawdę w porządku. Jej mama to dawna punkówna, a ojciec był metalowcem. Spotkali się na jakimś festiwalu i zakochali się w sobie. Historia jak z bajki…

Drgnęłam, gdy Harry mruknął przez sen, a po chwili przeciągnął się niczym kot. Uniósł lekko głowę do góry, a ja nadal udawałam, że śpię. Wyciągnął rękę nade mną i sięgnął po coś leżącego na szafce nocnej. Po dźwięku wywnioskowałam, że to jego iPhone – zawsze wydawał specyficzny odgłos, gdy się go odblokowywało. Gdy Harry odłożył telefon z powrotem i opadł na poduszki, niepewnie uchyliłam jedno oko.

Leżał, skąpany w porannym słońcu, mrużąc oczy. Wyglądał, jakby był zamyślony – przygryzał wargę w ten specyficzny sposób, marszcząc jednocześnie brwi. Snop światła padał idealnie na jego loki, porozrzucane w nieładzie na białym materiale poduszki; jak ktoś tak idealny mógł być mój i do tego w ogóle stąpać po ziemi?

Zamknęłam oczy – teraz mogłam spać spokojnie.

Łóżko zaskrzypiało, a ja poczułam mokre wargi Harry’ego na moich ustach. Instynktownie pochyliłam się do pocałunku, który Harry lekko wycisnął na moich wargach.  Zamrugałam szybko oczami, by wyostrzyć obraz.

Harry uśmiechnął się, trąc swoim nosem o mój.

- Dzień dobry, Aniele – oparł swoje czoło o moje – dobrze się spało?

- Pomijając fakt, że twój łokieć cały czas mi się wbijał pomiędzy żebra…. To tak, dobrze mi się spało – starałam się zażartować, a Harry parsknął cicho.

- Jakaś ty wesoła od rana – mruknął Harry, odgarniając mi włosy z twarzy – I cudownie piękna.

- O tak, moje włosy przypominają jeden wielki kołtun, a twarz jest chorobliwie blada, ale co tam, wyglądam cudownie! – odparłam sarkastycznie, wybudzając się.

Harry zachichotał, podpierając głowę na przedramieniu; nadal musiał mrużyć oczy, by cokolwiek widzieć, bo słońce padało pod takim kątem, że świeciło mu prosto w te jego cudownie zielone tęczówki.

- I za to cię kocham, Chloe.

- Niby, za co? Za mój wieczny melancholizm? – burknęłam, chowając się w zagłębieniu jego szyi.

- To też – przytaknął Harry, ściskając mnie mocniej – Ale chyba najbardziej za to, że jesteś sobą.

- Yeah, be yourself, no matter what. – odpowiedziałam, a Harry zaczął bawić się moimi włosami.

- Cause it’s the best way – rzekł pewnie Harry.

Cieszyłam się, że mam kogoś takiego tak on. Harry był nie tylko moim chłopakiem. Był też moim najlepszym przyjacielem. Mogłam mu powiedzieć wszystko, co chciałam, wiedząc, że i tak postara się mnie zrozumieć i mi doradzić. Był jak Cynthia, tylko, że w męskiej wersji.

Nastawiłam uszu, gdy usłyszałam wibracje telefonu.

- Twój czy mój? – spytałam Harry’ego, który chyba też to usłyszał.

- Chyba twój.

Ze stęknięciem usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Zdziwiłam się, gdyż dzwonił, nie kto inny, jak Zayn. Pokazując Harry’emu telefon, on tylko wzruszył ramionami, ale minę miał nie mniej zdziwioną ode mnie. Odebrałam.

- Tak?

- Chloe! Musisz szybko przyjechać do szpitala świętego Edwarda… - jego głosy wydawał się dziwnie drżący; dopiero po chwili zorientowałam się, że Zayn płacze.

- Spokojnie. Co się stało, Zayn? – wyprostowałam się jak struna; szpital… nigdy nie wróżył nic dobrego.

- Naomi… ona… odepchnęła mnie! Nic nie mogłam poradzić! Chloe…! – nie mogłam zrozumieć, co mówi; tak bardzo się rozpłakał.

- Zayn, wdech i wydech! Uspokój się, bo nic nie mogę zrozumieć… - starałam się go uspokoić, ale bez skutku – Powiedz, co się stało?

- Naomi wpadła pod samochód, ratując mi życie. – wyrzucił z siebie Zayn, a ja zamarłam.

Przez umysł przeszły mi różne obrazy zakrwawionych zwłok Naomi i klęczącego przy niej, całego umazanego od posoki Zayna.  Czasami nienawidziłam swojej zbyt wybujałej wyobraźni; zebrało mi się na wymioty. Nigdy nie lubiłam widoku, a tym bardziej zapachu krwi.

- Zadzwoniłeś do reszty?

- Są już w drodze – poinformował mnie Zayn – Proszę, pośpieszcie się.

- Zaraz będziemy. – i rozłączyłam się.

Harry potarł moje ramię w uspokajającym geście; dopiero potem dotarło do mnie, że cała się trzęsłam. Spojrzałam na niego dużymi, od strachu, oczami. W jego widziałam wyłącznie troskę.

- Chloe…? – miękko wypowiedział moje imię, czekając na odpowiedź.

- Jedziemy do szpitala. Naomi miała wypadek.


*** 


Chodziłem od ściany do ściany, czekając przed podwójnymi drzwiami, które kierowały na salę operacyjną. Naomi została tam wprowadzona kilka godzin temu i od tego czasu jej nie widziałem. Martwiłem się o nią. Bardzo. Doszło do mnie, jak bardzo jest dla mnie ważna, gdy naraziła swoje życie, by ratować… mnie. Nie Zayna Malika z One Direction, ale Zayna Malika z Bradford. Dla niej równie dobrze mogłem nie być sławny; ona i tak mnie kochała.

Kochała…

Czy ja potrafiłem pokochać ją równie mocno jak ona mnie? Uświadomiłem sobie, jak bardzo ją skrzywdziłem tym, że w ogóle ustaliliśmy ten „związek” bez zobowiązań. Dotarło też do mnie, że tym chłopakiem, o którym ona potrzebuje zapomnieć jestem… ja sam. Widziałem to w jej oczach, widziałem w ruchach, gdy ją dotykałem. Była taka prawdziwa, kochała mnie, nie oczekując niczego w zamian. Patrzyła, jak denerwuję się, gdy Harry i Chloe pojawiali się razem, szczęśliwi. Tak bardzo ją raniłem… a ona nadal grała w swoją grę. Nie chciała, bym widział jej wnętrze. Tylko, bym zaspokoił swoje rządze. Była gotowa mi się oddać, byś posłuszna niczym uległy i lojalny pies… by choć przez chwilę poczuć smak moich ust i dotyk moich rąk.

To nie ona była potworem. Ja nim byłem. Nienawidziłem siebie za to.

Doskonale wiedziałem, że Naomi nie jest typem imprezowiczki, tylko udawała twardą i drapieżną… by skutecznie się przede mną bronić. Przed uczuciami, które w niej wywoływałem.

Uderzyłem pięścią w szpitalna ścianę. Nic nie mogłem zrobić. Byłem bezsilny. Zamknąłem oczy, dotykając czołem zimnego muru; po policzkach poleciały mi łzy. Ona walczyła o życie, a ja musiałem stać i czekać… co z tego, że byłem gwiazdą, mogłem mieć wszystko, jak właśnie traciłem coś, na czym najbardziej mi zależy!

Drgnąłem, czując ciepłą i dużą dłoń na ramieniu.

- Zayn… - To był Harry; wiedziałem to, jak tylko mnie dotknął.

Wtuliłem się w niego jak małe dziecko, które właśnie straciło matkę.

- Już dobrze, Zayn – do naszego przytulaska włączyła się Chloe, obejmując mnie mocno. – Wszystko będzie dobrze.

Gdy na korytarzu zrobiło się głośniej, wiedziałem, że to ta banda niewychowanych dzikusów właśnie wparowała do szpitala. Umilkli jednak, widząc nas i bez słowa przyłączyli się. Czułem, że mi współczują i mnie wspierają. Tego potrzebowałem – przyjaciół. Stojąc samotnie czułem się bardziej bezradny, niż teraz.

Gdy tylko usłyszałem dźwięk rozchylanych drzwi, starałam się wyswobodzić z tej plątaniny rąk i nóg, by zobaczyć Naomi. Leżała na szpitalnym łóżku, strasznie blada, przykryta zielonkawym prześcieradłem. Przełknąłem głośno ślinę – nigdy nie wyglądała tak źle.

Prawie popchnąłem stojących przy niej pielęgniarkę oraz lekarza i dotknąłem jej ręki. Odetchnąłem z ulgą, gdy okazała się ciepła – nie tak bardzo jak zazwyczaj, ale przynajmniej miałem pewność, że żyje. Niepokoiła mnie tylko wbita w jedną z cienkich żył igła, przylepiona plastrem. Miałem przez to wrażenie, że Naomi jest jeszcze bardziej krucha.

- Już dobrze, Słońce, wszystko będzie dobrze – starałem bardziej przekonać siebie, niż ją; przecież ona spała i nawet nie słyszała tego, co mówię.

- Będzie żyła – odezwał się fachowym tonem lekarz – To cud, że zmiażdżone żebra nie przebiły jej woreczka żółciowego, tylko wbiły się pomiędzy narządy, w błonę – staraliśmy się poskładać żebra i usunąć niebezpieczne odłamki. Można tu mówić o cudzie…

Tak, cudem było to, że Naomi nadal była, żyła i oddychała.


***

Siedzieliśmy wszyscy w sali Naomi, na poły uśpieni przez monotonne tykanie zegara, na poły przez wczesną godzinę. Chloe ułożyła się na moim ramieniu i udawała, że śpi – wiedziałem, że za bardzo się martwi o Naomi, by rzeczywiście zasnąć. Ja sam nie mogłem już zapaść w sen. Obserwowałem za to Zayna, siedzącego na szpitalnym krześle, przy łóżku Naomi, trzymając ją za jedną z rąk. Wpatrywał się w nią jak w obrazek, zapewnie modląc się, by wreszcie się ocknęła.

Nie potrafiłem wyobrazić sobie, gdyby zamiast Naomi leżała tam Chloe, a ja byłbym na miejscu Zayna. Pewnie musi przeżywać katusze. Musiałem chronić Chloe za wszelką cenę; nie byłem z natury zbyt nadopiekuńczy… dopóki nie pojawiła się ONA. Ucałowałem ją w czubek głowy, patrząc jak kąciki jej pełnych ust wykrzywiając się w delikatnym uśmiechu. Kochałem ten uśmiech jak nic innego na świecie.

Do sali wszedł Niall z Cynthią, którzy byli po coś do jedzenia i picia. Szeptali pomiędzy sobą tak cicho, że nie mogłem nic usłyszeć. Niall w ręce trzymał reklamówkę pełną żarcia. Lam również podniósł głowę znad telefonu – pewnie pisał sms’y do Danielle – a potem ponownie ją opuścił, widząc, że to tylko oni. Louis siedział po mojej drugiej stronie, skulony, z podwiniętymi nogami, objętymi przez ręce. Tylko on potrafił spać w takich momentach; ech, Lou…

- Wybudza się! – wszyscy podskoczyli, słysząc podekscytowany głos Zayna.





--------------------------------------------------------

Ahoy, moje kochane Directionerki! <3 Jak widzicie, rozdział nawet szybko wstawiony ( byłam chora, więc miałam nareszcie czas go napisać - ucierpią na tym moje oceny z fizyki....) i nawet mi się podoba. Czasami lubię napisać sobie jakąś smutną scenę. 


Mam też dla was kilka ogłoszeń parafialnych. Przeczytajcie je proszę :)

1. Nie lubię, gdy ktoś mówi "pewnie i tak tego nie czytasz..." dla waszej wiadomości, czytam każdy komentarz - im jest ich więcej, tym bardziej jestem zmotywowana, by szybciej napisać kolejny rozdział. <3

2. Jak widzicie, w tym rozdziale chcę pokazać jakże dobrą stronę Naomi. Jest ona postacią wzorowaną na jedne z moich najlepszych przyjaciółek wśród Diretionerek dlatego nie podoba mi się to, że hejtujecie Naomi ;< Każdy może  mieć swoje zdanie, oczywiście... ale dla mnie każdy bohater jest jak moje własne dziecko.


3.  Chciałam też powiedzieć, że opowiadanie jest głównie o Harrym i Chloe,ale przecież tez muszę rozwijać inne wątki, żeby nie zostały otwarte i niedokończone... dlatego nie piszcie, że nie podoba wam się rozdział, bo nie ma w nim Carry (hahhha, śmieszne połączenie Harry i Chloe! <3) bo później inni są niezadowoleni, że jest za mało innych chłopców ;< Nie mogę spełniać dwóch oczekiwań na raz.


4. Przepraszam, za braki w komentarzach na waszych blogach -  to cud, że jeszcze je czytam; edukacja i ilość pracy w liceum jest bezlitosna i robi swoje ;< Ledwo mam czas pisać dla was.


5. Dostałam zapytanie, czy będę pisać w wakacje. Oczywiście, że tak! Wakacje to taki czas, kiedy będę mogła sobie pozwolić na więcej czasu, poświęconego na pisanie dla was! <3


6. Widziałam, że trochę zaskoczyło was stwierdzenie "samotny samochód". O.o Chcę to sprostować - chodziło o to, że ten samochód, był jedynym na jezdni, nie było innych działających, jeżdżących pojazdów wokół, stąd można powiedzieć, że był "samotny" hahaha. Wiem, czasami dziwnie formułuje myśli XD


7. MASSIVE THANK YOU ZA PONAD 70 TYSIĘCY WEJŚĆ I 113 OBSERWATORÓW!




FOLLOW @Pauline__1994

GG 4441489

MÓJ DRUGI BLOG 

28 komentarzy:

  1. kjdfnj! Świetny rozdział. Trochę smutku, ale jednak happy end, ale jednak nie chwalę dnia przed zachodem słońca? Wszystko się może jeszcze zdarzyć! Czekam na nn. xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. kolejny świetny rozdział! dziękuję jeszcze raz, że dodałaś wcześniej :* moje oceny również pewnie ucierpią, bo mam jutro sprawdzian i zamiast się uczyć czytam, ale do rzeczy ;p Ja tam do Naomi nic nie mam, lubię ją i cieszę się, że jest ten wątek bo inaczej byłoby pewnie nudno. Gdybyś pisała tylko o Harrym i Chloe. Strasznie ci dziękuję, że w ogóle prowadzisz tego bloga i masz czas, żeby nam tu jeszcze rozdziały pisać. Sama wiem jak to jest z tym czasem i na prawdę to doceniam ;p Myślę, że wszyscy tu doceniają! Oby tak dalej, czekam na następny, mam nadzieję, że jeszcze w czerwcu się pojawi xd Teraz pewnie będą luzy już w szkole, a ja właśnie zastanawiam się nad tym, czy nie założyć bloga we wakacje. Też z opowiadaniem. W końcu dużo czasu jest, a ja nie robię nic produktywnego. Nic dla siebie, co dawałoby mi taką satysfakcję ;p Rozpisałam się trochę i to nie na temat, ale no cóż.. Już tak mam. Jeszcze raz massive thank you ;)x
    na tt: venus_bbe

    OdpowiedzUsuń
  3. meeeeeeeeega <3
    zapraszam do mnie gdzie ukazał się 29 rodział
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. No dobra kurde, przyznaje się, że nie komentuje tego bloga tak często, ale go cały czas czytam! i zawsze mam taki mega zaciesz na mordce jak pojawia się u cb nowy rozdział! :D
    Teraz obiecuję,że będę komentowała każdy rozdział, a przynajmniej POSTARAM się komentować :)
    Rozdział był cudowny! Ja tam Lubie Noami i nic do niej nie mam. Carry jest jak zwykle cute <3 ale uważam, że trochę mało się dzieje w ich związku. Tak tylko mówię, no nie :) to takie tam moje głupie zdanie.
    Btw piszesz zajebiście i ja sie dziwie jak możesz pisać takie ciekawe i takie normalnie boskie rozdziały,no! :D
    + Bardzo sie cieszę, że będziesz dodawała rozdziały w wakacje! :D
    ++ Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj przeczytałam Twój cały blog, jest on swietny jestes chyba jedyna osoba która prowadzi blog w którym opisuje tak dobrze wszystkie myśli, czyny jest naprawde fajny! Ten rozdział troche smutny no ale przeciez nie zawsze musi być szczęśliwie, i ja tam sie ciesze ze opisujesz tez innych bohaterów a nie tylko Carry! Czekam na nastęony rozdział! ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. kurczaki ,przeczytałam to wczoraj i już miałam napisany komentarz i tylko go dodać,a tu jak zagrzmiało to na szybko wyłączałam. także no rozdział jest prześwietny i dziękuuuję,że w tym jest już więcej Chloe i Harrego. ano ano i fajnie,że w wakacje rozdziały będą pojawiać się cześciej *.* XD dobra kończę to >.< ogółem to rodział świetny i czekam na kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział .Czekam na next. ! :***

    OdpowiedzUsuń
  8. O lol O.O tego się nie spodziewałam ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jest świetny, ciekawy, genialny i nawet zaskakujący.
    Widać, że Harry obdarza Chloe uczuciem o jakim każda z nas marzy, są genialną parą :)
    Teraz nie pozostaje nic innego jak mieć nadzieje, że Naomi nic poważnego nie będzie. BIEDNA

    second-chance-to-life.blogspot.com
    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam, że tak rzadko u Ciebie komentuję, nie wiem czemu tak się dzieje. Bardzo kocham Twoje opowiadania i jesteś najbardziej utalentowaną pisarką (jeśli mogę tak powiedzieć), jaką udało mi się kiedykolwiek "spotkać". Oczywiście jeśli chodzi o opowiadania. Chciałabym kiedyś przeczytać Twoją książkę :) W każdym razie, mam nadzieję, że wybaczysz mi brak komentarzy. Dzisiaj nadrabiałam wszystkie braki w Twoich blogach, więc pozwól, że odniosę się też trochę do poprzednich rozdziałów.
    A więc, po pierwsze: nie wiem czemu, ale pierwsze, co przychodzi mi do głowy to sytuacja z Niallem i Cynthią. Możliwe, że to dlatego, iż ostatnio mam BARDZO dziwne skojarzenia. Tak czy siak, to było takie słodkie! Normalnie awwwww ;*! Może "słodkie" nie jest odpowiednim określeniem, ale to było strasznie... Ugh, znowu brakuje mi przymiotnika. Romantyczne? Tak, to chyba to ;)
    Po drugie: Chloe i Harry (Carry awwww <3). Mimo, że w ich związku tak jakby nic się nie dzieje przez dość długi czas, oni mi się nigdy nie znudzą. Są dla siebie stworzeni, po prostu para idealna. Nie piszę tego, żebyś namieszała w ich związku, o nie. Idealnie jest tak, jak jest.
    No i wreszcie po trzecie: strasznie zaskoczyła mnie to sytuacja z Zaynem i Naomi. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że to o Maliku ona chce zapomnieć. Teraz jest mi jej okropnie żal, przez to, co zrobił Zayn (to, jak ją wykorzystywał) i to, że miała wypadek. Ona musi go naprawdę kochać, skoro tak jakby dla niego wskoczyła pod samochód. Bo tak to odbieram. Odepchnęła go, a sama została potrącona przez samochód. Zachowanie godne superbohatera. Jeśli mam być szczera, to na początku nie za bardzo ją lubiłam, ale teraz w pełni się do niej przekonałam. Bardzo się cieszę, że Zayn uświadomił sobie, że jednak coś do niej czuje. Naomi jest na pewno tego warta. zasługuje na jego miłość jak nikt inny, zwłaszcza, że musiała dużo wycierpieć z jego powodu.
    Jak na razie to tyle ode mnie. Czekam z niecierpliwością na następny i obiecuję, że następnym razem skomentuję o wiele szybciej :)
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne... Zapiera dech w piersiach... <3
    Czekam na kolejny.:*

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG *_* twoje opowiadanie jest cudowneeeeee ;* kochm cię za nie^^<3

    OdpowiedzUsuń
  13. Och jej *.* Cudowne... Masz talent. Jednak Naomi żyje, przepraszam, że ją ostatnio hejtowałam. Tylko po prostu... Um, nie ważne. Lepiej się zamknę ;)
    Tak czy siak opowiadanie cudowne, czekam na następne. Mam nadzieję, że będzie więcej Carry (awww ^^)

    OdpowiedzUsuń
  14. Twój blog jest zajebisty ! Chciałabym pisać tak jak ty ;) czekam na kolejny rozdział , zapraszam też do mnie - http://i-need-one-direction-dream.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  15. Huh, od czego by tu zacząć... proponuję od początku xd więc tak: amory amorami, Harry Harrym a Chloe Chloe, to jest idealna sielanka, niech tak zostanie, na wieki wieków.
    W życiu bym się nie spodziewała, że Naomi tak naprawdę kocha Zayna. On traktował ją jak.. no nie wiem, osobistą dziwke, czy coś... Teraz on to zrozumiał, ale moim zdaniem chyba na nią nie zasługuje. Owszem, można popełniać błędy itd., ale jeżeli on dopiero teraz zrozumiał, że ona jest dla niego ważna, to albo dlatego, że się dla niego poświęciła, on jest w szoku i po prostu wie, że zawdzięcza jej życie, przez co wmawia sobie zauroczenie, aalbo tak naprawdę nigdy nie kochał Chloe. Chociaż wtedy nie rozumiem czemu był zazdrosny, kiedy ona była z Harrym... Nooo chyba, że tutaj nie chodzi o Chloe tylko o Hazze. Nie wiem, nie wnikam. Yy... Pogubiłam się w swoich rozmyślaniach, tak czy siak czekam na dalszy rozwój wypadków, poczekamy - zobaczymy.

    Pozdrawiam. xx

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest po prostu czysta niesprawiedliwość, że niektórzy ludzie tak zajebiście piszą. Powiedz mi, jak ty to robisz ? x Świetny rozdział, czekam na następny. Wstawiaj częściej jeśli możesz.

    http://one-direction-fan-fics.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekamy, czekamy :* dołączam się do wypowiedzi, zgadzam się w pełni :D

      Usuń
  17. Cudowny rozdział.Nie mogę doczekać się następnego. xoxo
    Zapraszam na mojego bloga:
    my-life-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny rozdział :) nie wiem jak ty to robisz, serio :O

    OdpowiedzUsuń
  19. ten rozdział był chyba NAJLEPSZYM ROZDZIAŁEM W HISTORII TWOJEGO BLOGA . ;)
    cudowny, cudowny, cudowny .
    chyba jednak polubię Naomi .;D
    czekam na następny .
    zapraszam wszystkich do mnie:
    http://www.stolemyheartstory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny, cudowny, fantastyczny, zjawiskowy, wspaniały, znakomity, fenomenalny, nadzwyczajny, niesamowity, przecudowny, rewelacyjny, zachwycający, bezkonkurencyjny, doskonały, idealny, imponujący, kapitalny, perfekcyjny! ;)xx
    kurcze kochana! dodawaj następny :*

    OdpowiedzUsuń
  21. no dalej nastepny rozdział!
    pięknie piszesz, czasami mi nawet lza poleciała, a czasami sie śmiałam jak glupia.
    przeczytałam wszystkie rozdziały.
    czekam na kolejne!

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziecię drogie! 8 dni od tego rozdziału to za dużo!
    Masz W TEJ CHWILI dodawać następny rozdział. ;)
    Ale naaaamieeeeszaj coś z Zaynem, to jest ciekawe. :D
    Dodawaj szybko nowy rodział.
    /-Natalia :>

    OdpowiedzUsuń
  23. więcej Carry! nie moge się doczekoć nowego :O

    OdpowiedzUsuń
  24. ej no co się dzieję? :* pisz pisz pisz! <3
    rozdział fantastyczny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham <3 xd Dobrze jest jak jest każdej pary po trochu a nie tylko Carry ;pp Czekam cały czas na nn , dodaj szybko proszę :**
    +zapraszam do mnie: mojahistoria1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Najlepszy blog w moim życiu!!! Poryczałam się :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetne, pisz dalej, błagam!

    OdpowiedzUsuń