07.09.2012

Rozdział 29: "Trzeba chronić Chloe"




Mówi się, że każda historia powinna mieć swoje szczęśliwe zakończenie. Cóż… widocznie nie każda. Czasami myślimy, że wszystko układa się po naszej myśli, a tak naprawdę los bawi się z nami w kotka i myszkę, czekając tylko, aż przestaniemy uważać na to, co robimy i mówimy. Tak trudno jest się zapomnieć, ale jeśli już to się zdarzy, nie ma odwrotu. Za nami pozostaje tylko czarna dziura, której nawet nie można dotknąć. Widzimy wszechogarniającą i kruczoczarną nicość, która pali nas w oczy, nie pozwalając myśleć. Ale przed nami nadal istnieje przyszłość…  tylko czy bezpieczna? Czy ta przyszłość nie jest tylko naszym własnym wymysłem, który budujemy, by otoczyć się złudnym murem kłamstw i idealnego życia? Jaką mamy pewność, że to, co rzeczywiście widzimy, jest prawdą? A może…

… wcale nie jest?

Niemożność przewidywania przeszłości nałożyła na nas brzemię strachu i niepewności. Każdy kiedyś się bał. Każdy był kiedyś niepewny - niepewny swego, niepewny jutra.

Gdy o godzinie piątej po południu wyszłam z domu Harry’ego z wielkim uśmiechem na twarzy, nie zauważyłam nic niepokojącego w pobliżu – mimo jego usilnych próśb, postanowiłam wybrać się metrem do domu. Nie było w tym nic nienormalnego. Przecież codziennie, tysiące ludzi podróżuje metrem, z jednego końca miasta na drugi.

Obejrzałam się za siebie, gdy nagle gdzieś przy ścianie zamajaczył dziwny cień. Zamrugałam szybko oczami. To musiało być przewidzenie. Byłam zbyt przemęczona. Źle spałam ostatnimi czasy.

Zamglony obraz dziwnego cienia sunął za mną jak mara senna, nie pozwalając mi zapomnieć o niej ani na moment. Co chwilę mrużyłam oczy, próbując przekonać siebie, że to tylko halucynacje. Z drugiej strony… czy rzeczywiście coś ze mną zaczynało być… nie tak? Miałam wrażenie, że istnieje coś znajomego w oczach cienia, chociaż teoretycznie cienie nie posiadały tęczówek. Szalałam… czy to na pewno byłam ja?

Szybkim biegiem udałam się na peron metra – ostatnie tego dnia miał odjechać za kilka minut. Cieszyłam się, że nie jestem sama, tam, głęboko pod ziemią. Nawet, jeśli byli to zupełnie obcy ludzie… wydal się być strasznie mili i znajomi. Noc tworzyła takie historie, przy których wszyscy stawali się braćmi i siostrami. A ja nie czułam się już taka samotna w tym wielkim, pustym mieście. Odetchnęłam z ulgą, gdy pociąg nadjechał, wydając świszczący odgłos, gdy maszynista nacisnął hamulce. Wsiadłam do jednego z ostatnich wagonów, nie przeczuwając niczego.

Nie zdążyłam napisać niczego… pozostawały po mnie tylko sms’y i tysiące pustych wspomnieć, które i tak miały całkowicie wyblaknąć z czasem. Nie myślałam o tym, że już ich nie zobaczę. Że nie zobaczę ani moich przyszywanych braci, ani Cynthii, ani tym bardziej, mojego anioła stróża. Wszystko to, co było z nim związane trzymało mnie przy życiu, gdy nagle metro stanęło, spowite egipskimi ciemnościami, a coś za mną zachrzęściło.

Obróciłam gwałtownie głowę w stronę hałasu, patrząc, jak w ostatnim wagonie ktoś zapala latarkę. Już chciałam uśmierzyć ból i zdenerwowanie, które zbierało się w piersi, gdy nagle, serce, wygrywające szaleńczy rym zmarło na kilka sekund, jakby to miało uchronić je przed rozpadnięciem.

Sylwetka zamajaczyła w jasnym, stłumionym świetle latarki, a ja musiałam mocno wytężyć wzrok, by chociaż minimalnie dostrzec zarysy postaci. Nie byłoby w niej nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jedną rękę miała zastanawiająco zdeformowaną. Gdy przyjrzałam się bliżej, dotarło do mnie, jaki przedmiot trzyma w ręku.

Pistolet.

Do tego wycelowany dokładnie w moją stronę.

- Chloe, kochanie, wiem, że tu jesteś, ty wredna suko! – rozległ się donośny śmiech, jakby ktoś przejechał ostrym końcem kredy po tablicy, powodując zgrzyt na zielonej powierzchni. – Pokaż się, a nic ci się nie stanie. A w szczególności, nie ucierpią na tym inni. No, chodź do mnie moja mała altruistko i masochistko! Chodź do mnie.

Szybko napisałam wiadomość, która głosiła: „METRO. JEDEN PRZYSTANEK OD DOMU 1D. POMOCY.” i wysłałam ją do wszystkich chłopaków oraz Cynthii i taty. Mogłam się już tylko modlić.

- Dalej, Chloe, nie daj mi na siebie czekać.. – im bliżej znajdowało się źródło głosu, bym bardziej rozpoznawałam jego właściciela.

Zadrżałam, próbując uciekać bliżej kierowcy, na nogach przypominających watę, co wcale nie było takie proste. W głowie huczało mi tylko jedno imię.

STEVE.


***


Poruszyłem się niespokojnie, gdy komórka zawibrowała mi w kieszeni spodni. Musiałem nieźle się nagimnastykować, by ją wyjąć, ale gdy tylko zobaczyłem, od kogo jest, od razu się uśmiechnąłem. Otworzyłem ją, oczekując jakiś czułych słówek albo czegoś podobnego – często mieliśmy w zwyczaju, nawet, gdy nie widzieliśmy się strasznie krótko, wysyłać sobie, jak „bardzo tęsknimy i nie możemy odczekać się następnego spotkania”. Na początku moje usta wygięły się w uśmiechu, który zastygł na mojej twarzy, jak wosk. Zamarłem, gdy zobaczyłem treść sms’a, która zamroziła mi krew w żyłach.

METRO. JEDEN PRZYSTANEK OD DOMU 1D. POMOCY”

Przełknąłem ślinę ze zdenerwowania, wstając gwałtownie z kanapy, gdy nagle usłyszałem poddenerwowany głos Liama, który schodził z piętra, na parter, w dość szybkim, jak na niego tempie:

- Chłopacy, czy wy też dostaliście dziwnego sms’a od Chloe?

Zaschło mi w gardle. Więc nie byłem jedyny? O co tu chodziło? Zacząłem wydeptywać kółko w dywanie, marszcząc brwi i trąc uspokajająco skronie. Myśli płynęły w szaleńczym i nieprzerwanym strumieniu; wątpiłem, czy jest coś w stanie je zatrzymać, wydawały się być jasnym, nieprzeniknionym gąszczem macek, gotowym zaatakować każdego, kto stanie na ich drodze. Przypominały zabójcze kobry, które wystrzeliwały jadem w każdego, kto tylko zakłócił ich spokój. Oddech urywał mi się, gdy do pomieszczenia, z całego domu zebrali się chłopacy, patrząc na mnie wyczekująco.

Nie wiedziałem, co mam powiedzieć. Czy powinienem coś mówić? Czułem, że coś jest nie tak, od kiedy tylko Chloe przekroczyła próg naszego domu, ale nie chciała nawet słyszeć o tym, by została u mnie na noc. Może podświadomie chciałem ją przed czyś uchronić?

Nie był to jednak czas na gdybanie lub domysły. Jeśli Chloe potrzebowała pomocy i była w niebezpieczeństwie, trzeba było działać. Natychmiast. Każdy wie, do czego zdolny jest człowiek zakochany. Nie myślałem do końca racjonalnie, bo każdorazowy głos rozsądku przysłaniała i jedna, znacząca myśl: „Trzeba chronić Chloe”.

Nawet, jeśli cena, jaką miałem zapłacić, miało być moje własne życie.

O to przecież chodzi, nieprawdaż? Życie, za życie. Moje, za jej. Taka sama równowartość. Ach, za dużo FMA, za dużo…

- Nie wiem, jak wy chłopaki – odezwałem się w końcu, a ku mojemu zadowoleniu, głos mi nie drżał, tylko był stanowczy i pełen determinacji – ale ja nie mam zamiaru tu siedzieć i zignorować tego sms’a. Ogłaszam kod czerwony.

Podczas, gdy ubierałem płaszcz, Liam wahał się czy zadzwonić na policję. Zayn stał oparty o ścianę z skrzyżowanymi rękami na wysokości klatki piersiowej, Niall niepewnie przystępował z nogi na nogę, a Louis patrzył nerwowo na Liama, który trzymał komórkę w dłoni z taką miną, jakby zamiast niej chwytał śmiertelnie jadowitego węża.

- Zrób, co będzie konieczne. Czekajcie na mój sygnał – powiedziałem, opuszczając mieszkanie, trzaskając mocno drzwiami.

Czy wiedziałem, że są znikome szanse, bym wrócił do niego żywy?


----------------------------------------------------
Obiecałam, prawda? A ja zawsze dotrzymuje słowa. Oto nowy rozdział, który jest jednym z końcowych. Potem pewnie zrobię sobie przerwę, by napisać kilka rozdziałów na zapas... i zobaczymy jak to się potoczy. Od razu chciałam podziękować wszystkim moim czytelnikom, którzy nigdy nie tracili wiary we mnie, a do tego czytali i komentowali każde moje (nawet najmarniejsze) wypociny. Kocham was. Bez was, nie istniałabym tutaj.

Jak wiecie, zaczęłam współpracować z Lexie mamy razem blog który jest poświęcony Narry'emu i Zathanowi. Byłoby miło, gdybyście wpadły i chociaż zaznaczyły "reakcje".

Hm, chyba tyle. Następny rozdział zaczęłam już pisać i jeśli dobrze pójdzie, to dodam go w następny piątek (ale nic nie obiecuję) z maksymalnie 4 dniowym opóźnieniem.


To chyba wszystko. Love ya! (na koniec, zwyczajowo, SEXI Hazza)


22 komentarze:

  1. suuper . ;D
    oby Chloe nic sie nie stałoo i Harremu teeż.
    czekam na nastepnyy . <3 . xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. O Boze, dodawaj szybko nowy rozdział ! <333 jaa kocham tego bloga <3 a co do zdjecia hazzy, omnomnomn styles me gusta *.* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, mam jakieś 200 gifów z Hazzą na kompie XD

      Usuń
  3. Kocham twój styl, jest tak niesamowity, że przy każdym zdaniu zapiera mi też w piersi!! Opowaidanie czytam od początku i uważam,ze jest fenomenalne! Zapraszam do siebie http://taketoanotherworld.blogspot.com/ :DD <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, tylko żeby się nic nikomu nie stało.. żeby wszyscy wyszli z tego cali. Super rozdział, czułam się jakbym czytała jakąś dobrą książkę, czekam na następny xx(:
    @VasYeah

    OdpowiedzUsuń
  5. Rany! Żeby tylko nic im sie nie stało!!! Boje sie o nich! (:P) W czasie wolnym wejdz na moje blogi
    Alex xox

    OdpowiedzUsuń
  6. No...żeby nic sie jej nie stało.....Hazza ją uratuje...mój...no dobra jej...bohater;p

    OdpowiedzUsuń
  7. fdsagdfdjholkjlkasjljfalksjlajfksjalksjflkjfahfewpyhgpuehfvbpquehbjivb etc ! :DDDDD BOŻE KOCHAM.. HAzza na końcu był tak ... kjdsakjdsa że musialam dać komenta! :D kurde ale akcja O.o
    HAZZA BOHATER! *________* LOVE YOUU!!!! <333333
    czekam na nastęępny *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdy czytałam ten rozdział... bałam się. Że to już koniec. Chyba za bardzo wczułam się w to opowiadanie. Przezywam je, jakbym sama brała w nim udział. Gdy czytałam o metrze... łzy stanęły mi w oczach i tak cholernie się trzęsłam... Nie chce, żeby to był koniec. Nie chcę niczyjej śmierci... Smutnego zakończenia...

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh... Jak bardzo dziwna muszę być, skoro podoba mi się pomysł na tego psychola? xD Wreszcie coś dla mnie, mam nadzieję, że będzie dużo rozlewu krwi i takich tam... może Hazza dramatycznie osłoni Chloe swoją klatą przed postrzałem? A potem ona z żalu położy się na torach albo powiesi na sznurówce? Czekam niecierpliwie na dalszy rozwój wypadków ^^ Ale tak jeszcze na marginesie, to gdybym była na miejscu Harry'ego i dostała taką wiadomość od mojej "miłości" i moi przyjaciele też by ją dostali to pewnie bardziej bym panikowała i od razu zadzwoniła po policję, a najlepiej całe FBI xD

    Pozdr. xxx

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. jeju jeju jejuuuuu . jak to się skończy ? o.o
    nie mogę się doczekać. kocham to po prostu xxx

    http://secoond-face.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojojoj zaczyna się nam robić kryminał. Wspaniały rozdział i świetny dobór muzyki, muszę przyznać. Piszesz świetnie! Jestem pod wrażeniem. Fantastyczny blog. Mimo że wcześniej nie komentowałam (zlinczuj mnie za to), to czytałam od początku. Gratulacje za cudowne opowiadanie. Pozdrawiam.

    http://dotknij-mej-duszy.blogspot.com/
    Strasznie byłoby mi milusio, gdybyś zechciała zajrzeć. Co prawda nie piszę o 1D, ale mam taką cichutką nadzieję, że ci się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. http://i-love-you-harold.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. asofjsdOPGH{OGhLKSFjADKgh[oaqeg[qlkdopavoioj !
    Mój mózg paruje, moje ciało leży sflaczałe przed laptopem. Jak czytałam ten rozdział to przez mój umysł przetaczała się tylko jedna myśl "Chloe ty twarda babo, musisz żyć!". Tak strasznie się boję, że zechcesz uśmiercić kogoś z bohaterów że już zaczęłam sobie nawet kopać grób na wypadek NIE happy end'u xd. Proszę, nie rób nam tego- nie zabijaj nikogo!

    pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie :)
    ~MrsWika
    http://wrong1direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Krótkie, ale jakie treściwe! Świetnie napisany rozdział - od początku do końca trzyma w napięciu.
    Przyznam szczerze iż zaskoczyła mnie deklaracja Harry'jego. Jego życie za jej. Chyba nie będzie aż tak drastycznie, co? :)
    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że bez małego dramatyzmu się nie obejdzie, ale proszę Cię bez przesady :)
    Chcemy wielkii Happy End!

    OdpowiedzUsuń
  15. omg, omg *____* wybacz, że nie komentowałam wcześniejszych rozdziałów, ale czytałam z komórki i nie miałam takiej możliwości, w każdym bądź razie komentuję teraz i będę do końca tego bloga, jest świetny podoba mi się fabuła, rozwinięcie akcji, ale mam jedno małe zastrzeżenie, POMIĘDZY HAZZĄ A CHOLE JEST ZBYT IDEALNIE, no ja kocham harrego i życzę mu jak najlepiej, ale jAkby przez kilka rozdziałów się kłócili czy doszłaby do tego jakaś zdrada, to bym taką akcją nie pogardziła ... if you know what i mean :DD dobra nie ważne, ja i moja wyobraźnia no OK :33 tak sobie myślę, skoro z tego co zrozumiałam niedługo kończysz bloga to może mała odmiana i nie byłoby happy endu? mam nadzieję, że nikt mnie nie zhejtjuje pod tym komentarzem, no i oczywiście uważam, że masz wielki talent i pisz dalej *W TYM MOMENCIE PRÓBUJE CIĘ MOTYWTOWAĆ I DAĆ CI SATYSFAKCJE Z TEGO CO ROBISZ* hahahha no spox, awwwws no skłóć ich proszę mam nadzieję, że jak ich skłócisz to dostanę rozdział z dedykacją :33 noto dodaję sie do obserwujących, ogólnie też zapraszam do mnie, mam nadzieję , że w komentarzu ocenisz mój blog, dopiero zaczynam więc staram sie poprawiać wszelkie błędy :3
    www.mrsandmrstyles.blogspot.com
    NO TO SIE ROZPISAŁAM
    pozdrawiam
    ~sam c:

    OdpowiedzUsuń
  16. PS czy tylko mi się wydaje, że Louis okaże się gejem czy to tylko moja wybujała wyobraźnia? :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam zniecierpliwiona na nastepny !!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Dodawaj jak najszybciej kolejny.! Nie mogę się doczekać.! Uwielbiam Ciebie i twojego bloga.*_*

    OdpowiedzUsuń
  19. Proszę, prosze, proszę... !!! Dodaj następny i błagam Cię. Nie aż nam czekać na 30 tyle, ile czekaliśmy na 29!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. NIE BŁAGAM NIE RÓB NAM TEGO I TO NIE MA BYĆ JEDEN Z OSTATNICH ROZDZIAŁÓW . EJEJ NO BŁAGAM ;C

    OdpowiedzUsuń
  21. Heeeej!
    Cały dzisiejszy dzień czytałam Twojego bloga, no i oczywiście jest cudowny, bo normalnie bym nie czytała, proste.
    Straaaasznie podoba mi się jak piszesz, układasz zdania, wykorzystujesz swoją wiedzę, każde zdanie nie jest zbędne i nudne. Wszystko razem tworzy jedną idealną całość.
    Szkoda, że zbliżasz się do końca, bo pokochałam historię Harrego i Chloe.:)
    Pozostaje mi tylko czekać na następny rozdział i zaprosić na mój:
    http://illtaketoanotherworld.blogspot.com/
    Pozdrawiam./z
    + dodaję do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń