07.10.2012

Epilog: "You could be happy, I hope you are You made me happier than I'd been by far "





Teoretycznie każdy powinien mieć szansę na swoje szczęśliwe zakończenie. Na takie, które zadowala wszystkich do końca, w każdym calu. Chcecie wiedzieć, czy nam się udało?

Cóż… nie miałam pojęcia, czy to jest definitywny koniec. Wszystko wskazywało na to, że to dopiero… początek. Ale czego… tego nie wiedziałam lecz czułam, że niebawem się dowiem. Trochę przerażał  mnie ten fakt, ale miałam powód, dla którego musiałam się dowiedzieć. Nie licząc się z konsekwencjami.

Operacja na szczęście powiodła się. Leżałam w szpitalu tak długo, że przegapiłam urodziny Hazzy. Właściwie specjalnie nie wyprawiał jeszcze żadnej oficjalnej imprezy, ze względu na mój stan. Zamiast tego zdmuchnął świeczki w moim szpitalnym pokoju, w otoczeniu wszystkich ważnych osób. Nawet moi rodzice się pofatygowali i złożyli mu życzenia. To dziwne, że nie pozabijali się, siedząc jednocześnie w tym samym pomieszczeniu – jednak dla mnie był to dobry znak.

Nie miałam jak kupić Hazzie prezentu, ale na dzień przed, przypomniało mi się, że coś siedzi w moim portfelu i jest idealną… niespodzianką. Powiedziałam mu, by otworzył to dopiero w domu. Wolałam nie widzieć min zebranych, gdyby otworzył małe pudełeczko przy wszystkich. To byłby takie żenujące i zawstydzające.

Wiecie, co w nim było? Ha. Nie?

Prezerwatywa.

Tak, możecie się śmiać. Śmiało, pozwalam wam. Dla mnie to nie była tylko prezerwatywa. To była obietnica i symbol tego, że jestem cała jego. Chyba doskonale zrozumiał, o co mi chodzi, bo od razu zadzwonił, a głos mu się łamał.

- Chloe… - wychrypiał, a w tle rozbrzmiewały rozmowy chłopaków – Nawet dobrze nie wyzdrowiałaś, a…

- Nie mówię, że od razu – rzekłam, zniecierpliwiona – Ale ogólnie, kiedyś… wiesz jak bardzo cię kocham, prawda?

Harry przytaknął.

- Miałam wystraczająco dużo czasu, by o tym pomyśleć – ważyłam słowa, wiercąc się na szpitalnym łóżku, poprawiając laptopa na kolanach, którego przywiozła mi moja mama ( wszystkie rzeczy z mojego pokoju ponownie znalazły się w Anglii) – i naprawdę tego chcę. A poza tym, nie masz nic do gadania w tej sprawie.

Harry westchnął.

- Jesteś uparta, wiesz? – mruknął, zapewne masując sobie skroń.

- Ale i tak mnie kochasz – odpowiedziałam, wchodząc na twittera, by odpisać fankom One Direction.

- Jakże bym mógł cię nie kochać, Chloe? – zaśmiał się, a przy jego uchu Louis wydał z siebie bliżej niezidentyfikowany dźwięk.

-Powiedz Chloe, że też ją kocham! – usłyszałam Lou, próbującego wyrwać Hazzie telefon.

- Słyszałam. Przekaż, że też ich wszystkich kocham – uśmiechnęłam się; co ja bym zrobiła bez moich wariatów?

Harry zaczął kłócić się z Lou dosyć poważnie, a ja cierpliwie czekałam, aż skończą. Nareszcie, usłyszałam, jak Harry, dysząc mówi:

- Zaraz wejdę na Skype’a.

Powiedziałam, że czekam na niego i rozłączyłam się.

Całe moje życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, od kiedy pozwoliłam Cynthii zaciągnąć się na koncert One Direction w centrum handlowym. W głębi ducha cieszyłam się, że tam wtedy poszłyśmy. Nie poznałabym Harry’ego ani moich czterech przyszywanych braci, ani Naomi. Nareszcie miałam dla kogo żyć. I mimo, że tworzyliśmy trochę dziwną, pokręconą „rodzinkę”, nikt nie mógł mi tego odebrać. Za bardzo mi na nich zależało, bym odpuściła sobie.

I można mówić, że przecież nie pasuję do tego całego „gwiazdorskiego” grona. Bo to rzeczywiście prawda. Ale nie można również zapominać, że chłopacy także są normalnymi ludźmi. Mają uczucia, dziwactwa i lęki.

I prawdopodobnie dlatego tak bardzo ich kocham.

Spojrzałam przez okno na ciemne niebo, odrywając się od opisywania fankom, które życzyły mi szybkiego powrotu do zdrowia. Po moim wypadku Harry otwarcie przyznał, że się ze mną spotyka. To było miłe, ale także… straszne. Bardzo dużo fanek zaczęło mnie atakować, ale nie przejmowałam się ich hejtami. Skoro miałam kogoś takiego przy swoim boku, jak Harry, nie straszna była mi żadna nienawiść.

Bo miłość potrafi przezwyciężyć wszystko.



---------------------------------------------


Okej, to takie krótkie podsumowanie części pierwszej.... boże, nie mogę uwierzyć, że to już koniec te części. Mimo, że przed nami część druga, czuję się.... jakbym, no nie wiem, zamknęła jakiś rozdział w moim życiu. Bardzo szczęśliwy, tak nawiasem mówiąc. Pamiętam, jak jeszcze dobrze nie znając chłopców, postanowiłam po raz pierwszy pisać dla was, Directioners... bo jakoś wcześniej zbierałam się na odwagę, by pisać publicznie, ale brakowało mi odwagi. A teraz.... nie mogę uwierzyć, że mam prawie 121 tys wejść na tego bloga (który gdzieś pod koniec grudnia będzie miał roczek, yay!) i że jestem tu z wami... jako część tej wspaniałej #1DFamily. Naprawdę znaczycie dla mnie wiele. Więcej, niż przypuszczacie. I tak bardzo chciałabym powiedzieć wszystkim, którzy czytają mojego bloga... jak bardzo mi na was zależy. Jak dzięki wam mogłam znowu być sobą. To piękne. Massive Thank You for this.
Cóż... prolog do drugiej części... pewnie dodam. Ale najpierw chciałabym napisać rozdział 1, żeby mieć chociaż jeden do przodu.

Tak więc...all I have is my wonderwall, pussies <3 xx

DZIĘKUJĘ!

 

19 komentarzy:

  1. KOCHAM <3 Normalnie się wzruszyłam. A ta prezerwatywa... *___* Ha ha ha ! Nie mogę się doczekać części drugiej! Jak dobrze, że u nich wszystko się ułożyło...

    http://from-hatred-to-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie mogę sie doczekać drugiej części. Jak zwykle zajebisty rozdział. Kocham Cię. Błagam dodaj kolejną część jak najszybciej. xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejejeje , kurcze juz nie moge doczekacsie nastepnej czesci , prosze dodaj szybciutko xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam to i myślałam ''Koniec? Niemożliwe! To nie może być prawda!'' Ale na szczęście będzie jeszcze druga część... Bo będzie, nie?
    Czekam!

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam pojęcia co napisać bo z jednej strony to koniec a z drugiej nowy początek. Bardzo cię proszę żebyś weszła tez do mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny prezent na urodziny. Dzięki za każdy rozdział z osobna, bo czytanie Twojego bloga to cudowne uczucie. Jesteś wielka! LOTS OF LOVE! xxxx

    OdpowiedzUsuń
  8. przez 15 minut zastanawiałam się co mam napisać.. i nadal nic mądrego nie wymyśliłam. bo co ja mam tutaj do dodania? to jest ZAJE-FAJNIE-EPICKIE. czy coś. tak obiektywnie. "miłość potrafi przezwyciężyć wszystko". Jaki literacki tekst (:
    Aż się boję tego, co Chloe nazwała "dopiero początkiem". Intrygujące, nie powiem że nie.
    Oww, to tak na zakończenie powiem, że uwielbiam ciebie i to opowiadanie! <33

    Cheers xxx

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Aww.. jaki słodki ten rozdział , czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć : ) założyłam bloga o One Direction i chciałabym poznać opinię innych ludzi na jego temat, jak masz czas i ochotę to wpadnij i skomentuj :33
    www.crazyidiotsonedirection.blogspot.com

    jeśli chcesz wklej też w komentarzu adres swojego bloga ;3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeden z nielicznych blogów, które kocham...
    <3
    zapraszam na moje blogi !

    OdpowiedzUsuń
  12. Błagam dodaj już nowy, bo ja dosłownie umieram tutaj. Czytam twoje blogi jako jedyne i naprawdę każdy dzień to udręka. ! Błagam tak bardzo czekam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Chcę ci napisać wiele...Na przykład jak bardzo kocham twojego bloga, twoją historię, twój styl pisania, twój styl bycia... Chciałabym pisać kiedyś tak cudownie jak ty, podbić tyle serc i w jakiś sposób przekonać do siebie taką masę ludzi! Gratuluję ci z całego serca :)
    pozdrawiam
    ~MrsWika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww, to słodkie, dziękuję! :) Jednak nie wiem, czy przekonałam do siebie masę ludzi, naprawdę, ale mimo wszystko uwielbiam jak piszą do mnie na gg i twitter'a, że podoba im się moje opowiadanie. Uwielbiam rozmawiać z czytelnikami :) O wszystkim. xx

      Usuń
  14. Jak zwykle cudny rozdział. A tak przy okazji zapraszam na mojego bloga http://mojesercebijetylkodlaciebie.blogspot.com/. Dodaj kolejny jak najszybciej. <3

    OdpowiedzUsuń
  15. dobra, dla mnie to za dużo .. ja .. ja nie pojmuję tego .. jak można pisząc jednego bloga wzbudzić tyle emocji w czytelniku.. naprawdę .. ja tego po prostu nie rozumiem.kurwa dziewczyno , ty masz taką głębię .. gdzie się tacy ludzie rodzą, gdzie??

    OdpowiedzUsuń